W numerze
 
Dzisiejsze czytania
Sobota, 25 stycznia 2014, NAWRÓCENIE ŚW. PAWŁA; Dz 22,3-16 (lub Dz 9,1-22); Mk 16,15-18
„Te znaki towarzyszyć będą”
 
Jeśli tylko ten, kto uwierzy głoszonej Dobrej Nowinie może być zbawiony, to może lepiej byłoby jej nie głosić w ogóle? Tak żeby nie stać się powodem potępienia tych, którzy Ewangelii nie przyjmą… A może warto byłoby zapytać, czy naszemu przepowiadaniu Słowa Bożego towarzyszą znaki, które Jezus zapowiedział. Bo jeśli nie, to może w takim razie znajdzie się usprawiedliwienie dla tych, którzy nie dadzą się przekonać. Zamiast więc szafować etykietkami „zbawiony – potępiony”, trzeba by zapytać samych siebie, gdzie te znaki, o których mówił Jezus?!

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Piątek, 24 stycznia 2014, 1 Sm 24,3-21; Mk 3,13-19

 

„Których sam chciał”
 
Najbardziej zdumiewające jest to, że Jezus powołał tych, których sam chciał. Jakieś kryterium powołania może i miał, ale na pewno nie był to wybór według ludzkiej miary. Podobnie dzieje się z powołaniem następców Apostołów – u początku ich posługi jest Boży wybór, który tak gorszy współczesnych. Dopiero za tym powołaniem idzie wezwanie do bycia towarzyszami Jezusa i do uczenia się wszystkiego od Niego. A my chcielibyśmy, aby było odwrotnie: aby to spośród prymusów w szkole Jezusa wybierał On sobie Apostołów. Chcielibyśmy widzieć ich zasługi, a nie Bożą łaskę.
 

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Czwartek, 23 stycznia 2014, 1 Sm 18,6-9; 19,1-7; Mk 3,7-12

 

„Łódka była dla niego stale w pogotowiu”
 
A jednak nie uzdrowienia, i nie wypędzanie demonów liczą się dla Jezusa najbardziej. Wszystko to służy tylko i aż jako znaki, które mają otwierać na Boga. Dzisiejsza Ewangelia może służyć za czytelną ilustrację tej tezy: oto Jezus, na którego napiera tłum, a kiedy napiera – jest uzdrawiany, więc oto teraz ten tłum zostać musi na brzegu, bez możliwości dotknięcia Pana. Bo Ten chroni się w małej łódce, z której będzie pewnie do nich mówił. Tak, głoszenie Słowa jest najważniejsze i dziś. Choć szkoda, że nadprzyrodzonych znaków jest mniej niż wtedy… Może dlatego tak mało słuchających?

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Środa, 22 stycznia 2014, 1 Sm 17,32-33.37.40-51; Mk 3,1-6
„Stań tu na środku”
 
Wprost nie do wiary, do jakiej zatwardziałości serca można dojść, gdy widzi się literę, a nie ducha prawa. Uzdrowienie Jezusa wydaje się być trochę na pokaz, jakby bardziej liczyli się faryzeusze, którym Pan chce coś pokazać, a nie sam uzdrowiony. Jednak należy pamiętać, że jest to niejako „terapia wstrząsowa” zastosowana względem zatwardziałych sercem. Jeśli terapia nie poskutkuje, to już nic im nie pomoże. Czy jednak uzdrowiony nie liczył się dla Jezusa? Owszem liczył, bo zarówno ustanowienie szabatu, jak i uzdrowienie ręki w szabat, dokonały się ze względu na niego.

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Wtorek, 21 stycznia 2014, 1 Sm 16,1-13; Mk 2,23-28

 

„Szabat został ustanowiony dla człowieka”
 
Okazuje się, że Syn Człowieczy jest panem szabatu. Dlaczego? Ponieważ szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu. Oznacza to, że wszystkie przykazania Boże i kościelne rozumieją jedynie ci, którzy uznają, że zostały one ustanowione dla ich dobra. Kto chce przestrzegać prawa dla samego prawa, zawsze pozostanie podejrzliwy wobec właściwie rozumiejących prawo. A przede wszystkim zawsze pozostanie nieufny wobec Boga, zamknięty na relację z Nim, której to relacji przykazania mają przecież służyć.

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Poniedziałek, 20 stycznia 2014, 1 Sm 15,16-23; Mk 2,18-22

 

„Pan młody jest z nimi”
 
Jak poznać fałszywie pobożnego? Bardzo łatwo, zachowuje się bowiem jak faryzeusze z dzisiejszej Ewangelii. Zresztą, pokusa jest duża, nawet uczniowie Jana są zdziwieni pozornym brakiem pobożności Jezusa i Jego uczniów. Oto fałszywie pobożny, kiedy sam pości, nie wytrzymuje myśli, że inni mogą nie pościć. Gdy widzi grzech u kogoś, czuje się zaniepokojony i najchętniej od razu chciałby z tym grzechem walczyć. A najbardziej nie podoba się fałszywie pobożnemu radość doświadczana przez tego, który nie pości. Ależ ten nie może pościć, bo właśnie doświadcza wesela duchowego!

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Sobota, 18 stycznia 2014, 1 Sm 9,1-4.17-19; 10,1a; Mk 2,13-17

 

„Ujrzał Lewiego”
 
Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz chorzy. A jednak nie wszyscy chorzy przyjdą do lekarza, nieraz to lekarz musi się udać z wizytą do bardzo chorych. Takim musiał być Lewi, skoro wciąż pozostawał w komorze celnej, gdy cały lud już chodził słuchać Jezusa. A jednak to nie oni, ale właśnie on, zaprosi kolejnych chorych do Lekarza, gdy Ten go powoła. Można więc powiedzieć, że dom celnika zamienił się w duchowy szpital. Śmiertelnie chorzy faryzeusze, których nie brakuje i dzisiaj, sprzeciwiali się jednak takim nieoficjalnym klinikom duszy. Sami sobie zdają się być zdrowymi…
 

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Piątek, 17 stycznia 2014, 1 Sm 8, 4-7.10-22a; Mk 2,1-12

 

„Czemu nurtują te myśli”
 
Strażnicy ortodoksji, zresztą fałszywie pojmowanej, czuwają. Tacy byli i za czasów Jezusa, tak że nawet Jemu nie szczędzili swoich sądów, tyle że ukrywali je w swoich sercach. Za to serce paralityka oraz jego przyjaciół pozostało odkryte dzięki temu zewnętrznemu wyrazowi, który stanowiło spuszczenie łoża przez dach. Ten gest został doceniony przez Jezusa. Z kolei Pan dokonał również zewnętrznego wyrazu tego, co stało się w niewidocznym wymiarze wewnętrznym; paralityk duchowy i fizyczny został uzdrowiony zarówno na duszy jak i na ciele. A strażnicy ortodoksji, chcąc nie chcąc, swoim zgorszeniem ujawnili chorobę ich serc.

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Czwartek, 16 stycznia 2014, 1 Sm 4,1-11; Mk 1,40-45

 

„Zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać”
 
Czy Jezus naprawdę myślał, że trędowaty nie rozgłosi tego, czego doświadczył? Odpowiedzi należałoby szukać w życiu Maryi oraz samego Jezusa. Maryja nie opowiadała przecież o tym, że poczęła dziecko mocą Ducha Świętego, a Jej Syn też nie rozgłaszał wszystkim o swoim doświadczeniu wyjątkowej relacji z Ojcem, którą przeżywał zwłaszcza na modlitwie. Dla nas oznacza to, że nie o wszystkim musimy trąbić na prawo i lewo; to, co najintymniejsze w relacji z Panem powinno zostać ukryte, choć w jakiś tajemniczy sposób i tak oddziałuje na innych.
 

Sławomir Zatwardnicki

więcej
Środa, 15 stycznia 2014, 1 Sm 3,1-10,19-20; Mk 1,29-39

 

„Pójdźmy gdzie indziej”
 
Dowcipy o teściowych, to zdaje się reakcja tych, którzy nie umieją się odnaleźć w relacjach rodzinnych. Dlatego miotają się od wchodzenia w toksyczne relacje, które zabierają im wolność, do nie najlepszych żartów, które stanowią niezdrową reakcję i zdrową tęsknotę za w pełni wolnymi i dojrzałymi więzami rodzinnymi. A Jezus? Nie ma problemu, by usługiwać teściowej Szymona oraz innym ludziom, ale kiedy tylko poznaje, że Boża wola jest inna – zaraz udaje się do innych ludzi. Woli Ojca i siły do jej realizacji szuka w modlitwie. Właśnie, może modlitwy brakuje powtarzającym dowcipy o teściowych…?

Sławomir Zatwardnicki

więcej