|
Służba misyjna Jezusa coraz więcej kosztuje. Jezusowi i uczniom towarzyszy kilka kobiet pokrywających koszty utrzymania służby. W zespole Jezusa są również osoby wierzące i świadkowie uwolnienia od złych duchów i uleczenia chorób.
Kultura judaistyczna odrzucała taki wzorzec społeczny. Jezus buduje nowy wzorzec: wierzący mężczyźni, wierzące kobiety i wierzący małżonkowie mogą razem służyć Bogu. |
|
W którym momencie grzech kobiety został jej odpuszczony? Czy w momencie wypowiedzenia przez Jezusa tej quasi-sakramentalnej formuły: „Twoje grzechy są odpuszczone”? Czy może było to tylko stwierdzenie faktu odpuszczenia, który miał miejsce wcześniej, ze względu na wiarę i miłość grzesznicy? Bo przecież usłyszała: „Twoja wiara cię ocaliła, idź w pokoju”. |
|
Jezus, zabierając nas dzisiaj ze sobą do domu faryzeusza Szymona, uczy, że nie najważniejsze jest to, co znajdzie się na stole, ale to, co jest w sercu zapraszającego do stołu. Może być suto i tylko na pokaz, ale może też być skromnie i z wielką miłością. Może być z „pompą” i jednorazowo albo też „po cichu” i często. |
|
Z pewnością w naszych kanonach „niechcianych” znajdziemy całe grupy społeczne. Dzisiejsza ewangelia nie opowiada jedynie o kobiecie, która popełniła straszny grzech, ona opowiada o odważnej kobiecie, która nie udaje, że w jej życiu wszystko gra. Postanowiła stawić czoła samej sobie i szuka przebaczenia u Jezusa. To jest opowieść o każdym z nas. Nie ma na świecie osoby bez grzechu – osoby perfekcyjnej. Jeśli myślimy, że tak jest, to jesteśmy w błędzie. Z całą pewnością ja, ty, osoba, która siedzi z przodu czy z tyłu, z prawej czy z lewej strony – wszyscy mamy w swoim życiu coś, czego się wstydzimy, coś, o czym chcielibyśmy zapomnieć, i nie chcemy, aby to wyszło na jaw. |
|
Lekcja, jaką Chrystus daje nam w dzisiejszej ewangelii dotyczy tego, co najważniejsze, czyli miłości. Jesteśmy na uczcie, tak samo jak bohaterowie ewangeliczni. Eucharystia jest bowiem ucztą i przyjęciem. Z przestrzeni świątyni uczta ta ma przenieść się w przestrzeń serca. Nie zawsze tak się dzieje. Wielu uczestniczy w Eucharystii zewnętrznie – ich obrazem jest faryzeusz Szymon, który zaprosił Jezusa na ucztę. Myślą, że to do nich należy inicjatywa, to oni przychodzą i kładą akcent na swoje „ja”. Bóg ma im do czegoś służyć. Zatrzymują się w zewnętrznej przestrzeni kościoła, w martwym materiale, zimnie kamieni i cegieł; i Bóg nigdy nie trafia do ich serca, do żywej tkanki miłości. Jezus uczy nas, jak zaangażować serce. Czyni to za pomocą trzech symboli zaczerpniętych z żydowskiej tradycji przyjmowania gości: wody, pocałunku i olejku. |
|
Często przypominamy zachowanie Szymona – faryzeusza. Widzimy i piętnujemy zło u innych, a usprawiedliwiamy nasze grzechy. Chcielibyśmy, by inni przebaczali nam, gdy skrzywdzimy ich, lecz sami z agresją i nienawiścią odnosimy się do naszych winowajców. Jezus daje sakrament spowiedzi, w którym pochyla się z miłością nad naszymi grzechami i odpuszcza je. Wiele razy słyszymy słowa Jezusa z dzisiejszej ewangelii skierowane do nas: „Twoje grzechy są odpuszczone! Idź w pokoju!”. Miłosierna miłość Pana Jezusa zobowiązuje, abyśmy także umieli darować i przebaczać naszym wrogom. W modlitwie „Ojcze nasz” prosimy, by Pan Bóg przebaczył nam grzechy taką miarą, jaką my przebaczamy naszym winowajcom. |
|
Bóg daje wzrost życia
Jezus każe nam dziś odwrócić wzrok od naszych codziennych trudów i trosk, i skierować go ku naturze. Porównuje początek królestwa z siewem. Królestwo Boże wzrasta niezależnie od nas – w ukryciu, często wieloetapowo, ale dynamicznie. Rozprzestrzenia się szczególnie wtedy, gdy ludzie czynią wolę Bożą. „Królestwo Boże jest wyrazem i urzeczywistnieniem zbawczego planu w całej jego pełni”(RM,15).
Ta podwójna przypowieść wzywa nas do odkrywania w jej obrazach prawdy o królestwie Bożym, o otaczającym nas świecie, o naszej wierze, o głoszeniu słowa Bożego, o chrześcijańskim wychowaniu, o kaznodziejach, o rodzicach, chrzestnych, katechetach, nauczycielach, o nas. Jezus zaprasza nas ufności w to, że wysiewane ziarno przynosi plon, że nasz wysiłek, nasze sianie nie jest daremne.
Jego słowa są zachętą do uświadomienia sobie, że wielkość plonu nie zależy wyłącznie od nas: my siejemy, ale wzrost daje Bóg i kiedyś zaskoczy nas obfitością zbiorów. Kto tak sieje, już w samym sianiu zbiera plon ufności, może być spokojny o plon. Kto tak sieje, może już teraz liczyć się z tym, że owoce przewyższą wszelkie wyobrażenia. Siew i plon to też obrazy stawania się i bycia uczniem Jezusa, głoszenia słowa Bożego i dawania świadectwa chrześcijańskiego życia. Pozwólmy mu dojrzewać!
„Otoczmy troska życie”
Program duszpasterski Kościoła w Polsce |
|
Jeszcze dwie przypowieści, jedna o plonie i druga o gorczycy opisują królestwo Boże tym razem przez podkreślenie kontrastu między małymi rozmiarami ziarna a obfitością żniwa lub krzewu.
Siew polega na tym, że Jezus jako herold głosi ewangelię wielu mieszkańcom Galilei i Judei. Sieją także Jego uczniowie. Plonem są ci ludzie, którzy uwierzyli i stali się Jego naśladowcami. uczniami. Zmieniają się ich przekonania, pragnienia, cele i postawy. Żniwo opisuje uczniów Jezusa, którzy nie chowają się pod korcem. Bóg pociągnął do siebie wielu innych ludzi; są oni gotowi do odpowiedzenia Jezusowi na Jego wezwanie. |
|
Słowa Jezusa porównujące tworzenie i wzrost Królestwa Bożego do siewu, dojrzewania i zbioru plonów bardzo trafnie i sugestywnie opisywały misję Jezusa i rolę jego uczniów – słuchaczy i adresatów przypowieści. Słowa Jezusa były tym ziarnem, które dzięki ukrytej w swej naturze sile, jaką jest plan Boży, dało olbrzymie drzewo jakim stał się Kościół. Jezus celowo w swej przypowieści podkreślił i uwypuklił tę ukrytą w ziarnie siłę naturalną, która już bez udziału siewcy, bez jego ciągłych zabiegów daje wzrost i rozwój.
|
| partnerzy: |
|
|










