|
Odkryć skarb Królestwa Bożego
Królestwo niebieskie nie rzuca się w oczy, jest rzeczywistością zakrytą. Odkrywa się je mniej lub bardziej przypadkowo. Bóg nie narzuca się człowiekowi ze swoim królestwem. Niewątpliwie jest ono pośród nas, ale musi zostać przez nas odkryte. Człowiek powinien być stale na nie otwarty.
Najbardziej niezwykłe jest to, co nastąpiło po odkryciu skarbu: ów człowiek zakopał go ponownie, sprzedał wszystko, co posiadał, i kupił ową rolę. Zdobył zwykłe pole, by nabyć jednocześnie coś niezwykle wartościowego. Dał za to wszystko, co miał. Królestwo niebieskie jest bowiem czymś najcenniejszym. Człowiek powinien zrobić wszystko, by je osiągnąć, by stało się ono jego udziałem. Mimo że daje się odkryć raczej przypadkowo, w najmniej oczekiwanym momencie, wymaga od człowieka pełnego zaangażowania i warte jest jego wysiłku.
Cudem odkryta, niedająca się jednoznacznie określić, niezwykle cenna, bezcenna rzeczywistość – to właśnie jest królestwo Boże. Przypowieść o skarbie w roli mówi, że nikt nie może tak po prostu „posiadać” królestwa niebieskiego – zawsze jest ono darem. Wszyscy natomiast jesteśmy wezwani do otwierania się na Bożą rzeczywistość w naszej zwyczajnej codzienności. Skarbem, który w niej odkryjemy, może być na przykład pokój, sprawiedliwość, pojednanie, solidarność, miłosierdzie, współczucie czy życzliwość.
„W komunii z Bogiem”
Program duszpasterski Kościoła w Polsce |
|
W początkach panowania Salomona Pan ukazał mu się we śnie i powiedział: „Proś o to, co chcesz, aby ci dać” (1Krl 3,5). Król nie prosił o nic innego jak tylko o mądrość. Prosił więc o Chrystusa, bo „Chrystus jest Mocą Bożą i Mądrością Bożą” (1Kor 1,24). „Daj zatem Twemu słudze serce pełne rozsądku do sądzenia i rządzenia Twoim ludem” (1Krl 3,9). |
|
Dzisiejsze czytania zdają się być refleksją nad sposobami zdobywania Królestwa Bożego. Mówią jakby: należy postawić wszystko na jedną kartę. Jeśli będziemy postępowali inaczej, możemy się z Królestwem Bożym… rozminąć. |
|
Dzisiejsza ewangelia mówi o nas, o ludziach szukających w tym świecie ważnych spraw, wartości, przeżyć. I przypomina: warto szukać tego, co ma wartość nieprzemijającą, warto poświęcić czas na to, czego nigdy nie będziemy żałować. |
|
Bracie i siostro, całe Pismo Święte oczekuje od ciebie dojrzałości. Tego, że będziesz mądry, że będziesz wiedział, jak sprawiedliwie postępować. Jak Salomon, daj sobie spokój z modlitwami o zdrowie, długie życie i dostatek. |
|
Z zaciekawieniem przeczytałem książkę pt. O świętych inaczej (pokazać). Autorka wymienia słabości i wady, jakie występowały w ich życiu: pychę, zazdrość, łakomstwo, porywczość, lenistwo. Tylko dzięki cierpliwej i wytrwałej pracy połączonej z ogromnym wysiłkiem opanowali te wady, stali się dojrzałymi i odpowiedzialnymi ludźmi. |
|
Bóg daje tylko z miłości
Szukamy i nie znajdujemy, prosimy i nie otrzymujemy, kołaczemy i nie otwierają nam. Jezusowe zapewnienia budzą wątpliwości, ewangelia „się nie sprawdza”. Czy rzeczywiście jednak Bóg nie daje, nie pozwala znaleźć, nie otwiera?
Bóg daje, ale nie daje czegokolwiek. Daje bardzo określone rzeczy i spełnia bardzo określone prośby. Bóg nie spełnia chwilowych zachcianek człowieka, daje tylko to, co zgodne jest z imieniem Jezusa, które mówi: „Bóg nas zbawia”. Daje więc jedynie to, co służy naszemu zbawieniu, choć w danej chwili chcielibyśmy tej czy innej „zabawki” od losu. On widzi lepiej, więcej, pełniej. Z czasem sobie uświadamiamy, iż dobrze się stało, że ta czy inna nasza prośba nie została przez Boga wysłuchana, gdyż tak naprawdę nie wiedzieliśmy, o co prosimy, nie mieliśmy świadomości konsekwencji spełnienia się naszych próśb czy zachcianek. Bóg jest jak matka, która spełnia prośby zgodne z jej miłością do dziecka, nie mogąc się zgodzić na te, których spełnienie może mu wyrządzić krzywdę. Listę próśb do Boga Jezus zostawia nam w modlitwie Ojcze nasz. To prośby o chleb, o Jego królestwo, o odpuszczenie grzechów, o zbawienie od złego. Wszystko to jest zgodne z Bożą miłością do nas. „Nie wiemy, o co byłoby stosowne prosić. Nie wiemy, czego prawdziwie pragnęlibyśmy, a do czego dążymy” (Ss, 11).
„Bądźmy świadkami Miłości”
Program duszpasterski Kościoła w Polsce
|
|
Uczniowie wielokrotnie widzieli Jezusa podczas modlitwy. Pewnego razu poprosili Go, aby nauczył ich modlitwy. Czy się dotąd nie modlili? Jan Chrzciciel też uczył modlitwy swoich uczniów. |
|
Jeśli to, jak i ile prosimy, nie ma znaczenia, po co więc w ogóle prosić? Każdy z nas przeżył sytuację, kiedy wydawało się, że nie zyskaliśmy odpowiedzi na wypowiadane modlitwy… |
|
Jakiś czas temu jechałem tramwajem. Było w nim sporo ludzi. W pewnym momencie do tramwaju wsiadł człowiek, którego obecność wszyscy zauważyli. Był biedny, pewnie bezdomny, nie umyty, w ręce trzymał siatki. Pasażerowie odsuwali się od niego. |
| partnerzy: |
|
|










