|
Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować nad umarłymi i nad żywymi
Przykładu śmierci nikt z nas nie daje sam sobie, lecz czerpie go z Chrystusa po to, aby przez naśladowanie Go stać się obcym dla grzechu i umrzeć dla grzechu. Również wzoru życia nie mamy w sobie, lecz czerpiemy go ze zmartwychwstania Chrystusa, zgodnie z wypowiedzią naszego Apostoła: „abyśmy i my wkroczyli w nowe życie – jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca” (Rz 6,4).
Zatem nowe, życie, którym żyjemy w Chrystusie dzięki wierze w Jego zmartwychwstanie, zależy od Boga, gdyż od Niego, a nie od nas pochodzi. Dlatego właśnie: „Jeśli żyjemy, żyjemy dla Pana, a jeśli umieramy, umieramy dla Pana. Czy więc żyjemy, czy umieramy, należymy do Pana”. Apostoł mówi tu o tej śmierci, przez którą, jak stwierdziliśmy, pogrzebani w Chrystusie i ochrzczeni w Jego śmierci (Rz 6,3) umarliśmy dla grzechu, oraz w tym życiu, dzięki któremu staliśmy się obcy dla tego świata, i – jak stwierdza Apostoł – „przechodząc ze śmierci do życia” (Rz 6,13) żyjemy nie dla nas, to znaczy dla ciała, lecz dla Boga, zgodnie z dalszym ciągiem jego wypowiedzi. Powiada on bowiem: „Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi”.
Apostoł mówi, że Chrystus umarł bez wątpienia przez to, że przyjął mękę, powrócił zaś do życia poprzez tajemnicę zmartwychwstania. Dlatego też zostawił nam najpierw przykład męki i śmierci, a potem również przykład zmartwychwstania i nowego życia.
Być może jednak zdziwi kogoś, że Chrystus umarł i powrócił do życia po to, by panować nad umarłymi i żywym, i – jakby dawał nam do zrozumienia, że gdyby Chrystus nie umarł, nie panowałby nad umarłymi, a gdyby po śmierci nie powrócił do życia, nie miałby władzy nad żywymi. Moim zdaniem na tę wątpliwość należy odpowiedzieć następująco: Panowanie Chrystusa nad całym stworzeniem dokonuje się dwoma sposobami. Pierwszy polega na tym, że Stwórca i władca wszechrzeczy, dzięki potędze swego majestatu oraz swej suwerennej mocy wszystko ma sobie poddane, dzięki temu panuje nie tylko nad dobrymi i świętymi umysłami i duchami, lecz również nad niegodziwymi i odstępczymi oraz nad tymi, których Pismo Boże zwie „złymi aniołami” (Łk 8,2). I właśnie dlatego nosi tytuł Wszechogarniającego i Wszechmogącego, zgodnie ze stwierdzeniem Jana z Apokalipsy: „To mówi Ten, który jest, który był i który przyjdzie, Wszechmogący” (Ap 1,8). Na tym przeto polega pierwszy sposób panowania Chrystusa nad wszystkimi. Drugi polega na tym, że jako dobry Syn dobrego Ojca nie chce przemocą skłaniać duchów rozumnych do posłuszeństwa swemu prawu, lecz czeka, aby przyszły dobrowolnie, aby z wyboru, a nie z konieczności dążyły do dobra, i nauką raczej niż rozkazem ich przekonuje. Dlatego właśnie uznał za godne ponieść śmierć, by zostawić wzór posłuszeństwa i śmierci tym, którzy pragną umrzeć dla grzechu i występków. Dlatego też w analizowanym tekście Apostoł pisze, że Chrystus umarł i powróci do życia „aby zapanować nad żywymi i umarłymi”; nad żywymi, to znaczy nad tymi, którzy za przykładem Jego zmartwychwstania wiodą na ziemi nowe, niebieskie życie; nad umarłymi, to znaczy nad tymi, którzy w ciele swoim noszą konanie Chrystusa (2Kor 4,10) i zdają śmierć swoim członkom, które są na ziemi (Kol 3, 5)3.
Orygenes
Orygenes (158-254). Pisarz grecki. Wielki egzegeta i genialny teolog aleksandryjski. Swymi pracami filologicznymi położył podwaliny pod egzegezę. Komentował Pismo św. w popularnych homiliach i uczonych komentarzach. Położył podwaliny pod teologię dogmatyczną (O zasadach), zwalczał pogan (Przeciw Kelsosowi), pisał dzieła ascetyczne. Większość jego dzieł uległa zniszczeniu w późniejszych sporach dotyczących nie zawsze dobrze zrozumiałych treści dogmatycznych.
|
|
Jezus dzisiaj staje przed nami ze swoim Słowem, które niezwykle łączy symbolikę biblijną liczby 77 i nieustanną konieczność uczenia się trudnej sztuki przebaczania. Tylko człowiek, który przez grzech zniszczył godność dziecka Bożego, otrzymaną darmo przy chrzcie świętym może najgłębiej doświadczyć spotkania z miłosierdziem Boga. Paradoksalnie, chociaż to wcale nie jest zachęta do „mocniejszego grzeszenia”, tam gdzie grzech jest większy, tam świadomość i głębia żalu oraz wynikające z niego nawrócenie jest również większe. Ten kto doświadczył grzechu i został przez Boga z niego podźwignięty powinien rozumieć człowieka upadającego i starać się mu pomóc powstać. Takie jest założenie teoretyczne a życie niestety nader często pokazuje mechanizm, o którym mówiłem wcześniej: ja mogę upaść i zasługuję na przebaczenie, bo jestem słaby, biedny i „nie wiedziałem” ale jeśli to Ty upadasz – nie ma taryfy ulgowej. |
|
Co jest pierwsze? Boże przebaczenie, a potem nasze przebaczanie, jak w przypowieści o litościwym królu i nielitościwym dłużniku, czy – jak wcześniej uczył Mistrz w Modlitwie Pańskiej – dzięki temu, że my przebaczamy winowajcom, Bóg może przebaczyć nam, swoim winowajcom? Samo pytanie zdradza już stan naszego serca, zbyt dalekiego od pełnego miłości Serca Boga. |
|
Jedenasty września pozostanie już w naszej pamięci, jako dzień, w którym stało się coś bardzo złego. Wiąże się to z serią czterech ataków terrorystycznych przeprowadzonych rano we wtorek 11 września 2001 roku na terytorium Stanów Zjednoczonych za pomocą uprowadzonych samolotów pasażerskich. Dokonało tego dziewiętnastu porywaczy. Zginęło wtedy dużo ludzi. Nienawiść rozlała się wszędzie, gorycz dopełniła swego. I w jaki sposób przebaczać w takim momencie? Jak dostrzec w tych porywaczach oblicze Boga? A jeśli jeszcze do naszej świadomości dociera, że czynili to w imię Boga, to gorycz dopełnia się, przelewa się… Nie jest to miły temat na kazanie, bo zdajemy sobie sprawę, że ludzie często kierują się emocjami, politycznymi wskazówkami, czynią wiele zła za pieniądze. Taki jest już ten świat. Kiedyś też był, tylko że inna była skala zła, co nie oznacza, że była mniejsza. Po prostu, zawsze byli ludzie, którym szatan opanował umysł i serce. |
|
Jak radzić sobie w relacjach z ludźmi najlepiej uczymy się poprzez przykład zachowań innych, jak i poprzez doświadczenie, jakie wynosimy z naszych codziennych zmagań, z różnych spotkań. Często słyszę, że ktoś nie potrafi być wyrozumiały i życzliwy dla kogoś, bo sam został źle potraktowany. Jest w tym odrobina prawdy. Ale tylko mała odrobina. Dlaczego? |
|
Jezus wykazuje przywódcom religijnym niekonsekwencję – cieszą się z ludźmi z powodu znalezienia przez kogoś na przykład owcy i monety, a są zgorszeni z powodu nawrócenia ludzi przez nich potępianych. Podobnie postąpił syn, który pozostał z ojcem. |
|
Przesłanie dzisiejszej Ewangelii tylko z pozoru jest proste: pasterz szuka zagubionej owcy, kobieta wielkim wysiłkiem znajduje utraconą drachmę a ojciec przebacza marnotrawnemu synowi. Owca, drachma i powracający syn, to symbole nawróconych grzeszników.
Ja jednak nie do końca rozumiem symbolikę przytoczonych przypowieści. Powiem więcej: te trzy opowieści wydają mi się nie we wszystkim spójne. W związku z tym chciałabym uzyskać odpowiedzi na kilka pytań. |
| partnerzy: |
|
|










