|
DRUGIE CZYTANIE• 2Tm 1,8-10
Nie wstydź się świadectwa Pana naszego
„Nie wstydź się tedy – mówi – świadectwa Pana naszego, ani mnie, więźnia Jego, ale pospołu cierp dla Ewangelii”. To jest: «Choćbyś to samo miał cierpieć, nie wstydź się». Że bowiem to miał na myśli, widać z poprzednich jego słów: „Dał nam Bóg ducha mocy i miłości i trzeźwości”, a także tego, co następuje: „ale pospołu cierp”, to jest: «Nie tylko nie czuj wstydu, ale nie daj się zawstydzić próbie». I nie powiedział: «Nie bój się i nie lękaj», lecz dodając mu więcej otuchy, rzekł: «Nie wstydź się, jakoby już nie było niebezpieczeństwa, jeśli ktoś przezwycięży wstyd». Albowiem wstyd zawiera tylko tę uciążliwość, gdy mu się ulegnie: «Nie wstydź się więc, jeżeli ja, który wskrzeszam zmarłych czynię tysiące cudów, zbiegłem cała ziemię, jestem teraz w więzieniu, bo nie dostałem się do więzienia za zbrodnie, lecz z powodu Ukrzyżowanego. Jeśli mój Pan nie wstydzi się krzyża, to i ja nie wstydzę się więzów». A upominając, żeby się nie wstydził, trafnie przypomniał mu przedtem krzyż: «Jeżeli nie wstydzisz się krzyża – powiada – to i więzów nie; jeżeli Pan nasz i Nauczyciel niósł Krzyż, to tym bardziej ja zniosę więzy. Kto bowiem wstydzi się tego, co On zniósł, wstydzi się i Ukrzyżowanego. Nie przez samego siebie – powiada – noszę te więzy. Nie ulegaj przeto ludzkiej słabości, lecz bądź uczestnikiem tego samego». „A pospołu cierp dla Ewangelii”, powiada, nie jakoby Ewangelia cierpiała, lecz by pobudzić ucznia do cierpienia za Ewangelię.
„Wedle mocy Boga – powiada – który nas zbawił i wezwał świętym wezwaniem, nie według naszych uczynków, lecz według własnego postanowienia i łaski danej nam w Chrystusie Jezusie przed czasami wiekuistymi”. Zresztą ponieważ przykre było powiedzenie „cierp”, znowu go pociesza, mówiąc: „nie według naszych uczynków”, to jest: «Nie sądź, że znosisz to własną siłą; twoją bowiem rzeczą jest wybrać i mieć ochotę do czynu, a rzeczą Boga ulżyć i dać wytchnienie». A potem przytacza te dowody Jego mocy: «Pomyśl, jak zostałeś zbawiony? Jak wezwany?» o czym mówi i na innym miejscu: „Wedle mocy Jego, która w nas skutecznie działa” (Ef 3,20). Tak większej trzeba było siły do przekonania ziemi, niż do stworzenia nieba. – Jak tedy został wezwany? „Wezwaniem świętym” to jest grzeszników i nieprzyjaciół uczynił świętymi, a to nie jest dziełem naszym, lecz darem Boga. Jeżeli tedy jest mocny przez wzywanie i dobry przez łaskę, a nie czyni tego z powinności, nie należy się obawiać. Ten bowiem, który z łaski zbawił nas, swoich nieprzyjaciół, wtedy, kiedy trzeba było nas zbawić, czy nie będzie o wiele więcej z nami współpracował, gdy zobaczy przy pracy nad zbawieniem.
„Nie według naszych uczynków – powiada – lecz według własnego postanowienia”, to jest: zbawił nas bez żadnego przymusu, bez żadnej dorady, lecz z własnego postanowienia, powodowany własną dobrocią. To właśnie znaczy: „Według własnego postanowienia i łaski danej nam w Chrystusie Jezusie przed czasami wiekuistymi”, to jest: bez początku. Było to naprzód figurą, która miała urzeczywistnić się w Chrystusie Jezusie. Nie mało i to znaczy, że z dawna chciał; a więc nie wskutek odmiany myśli. Jakżeż więc Syn nie jest wieczny? Przecież i On chciał tego od początku.
„A objawione nam teraz przez przyjście Zbawiciela naszego Jezusa Chrystusa, który zniszczył śmierć, a oświecił życie i nieśmiertelność przez Ewangelię” – Widziałeś moc, widziałeś dar, sprawiony nie przez czyny, lecz przez Ewangelię? Jest to rzeczą nadziei, albowiem i jedno i drugie stało się w Jego ciele, stanie się w naszym3.
św. Jan Chryzostom
Jan Chryzostom [Złotousty], św., (zob. 9 niedziela okresu zwykłego).
|
|
Co tak naprawdę zobaczyli uczniowie, wobec których przemienił się Jezus? Ujrzeli Jezusa w chwale, takiego, jakiego będzie dane oglądać tym, którzy znajdą się w niebie? Czy może tylko „zwykłego” Jezusa w jakimś nadprzyrodzonym świetle? Dalej: dlaczego uczniowie zlękli się tego, co zobaczyli? Czy dopuszczenie do Bożych tajemnic łączy się ze strachem? Może w takim razie nie warto zbliżać się do Boga, skoro z niczym miłym się to nie wiąże? Czy mistyczne przeżycia również wiążą się nieodłącznie z trwogą? |
|
Dziś słyszymy w Ewangelii historię, którą święty Piotr też chciał utrwalić mocno w pamięci. Uczestniczymy w wydarzeniu, które apostoł chciał zatrzymać: przemienienie Jezusa na górze Tabor. Było to przeżycie nadzwyczajne, bardzo uroczyste, piękne i zdumiewające: „Panie, dobrze że tu jesteśmy”. Namioty, o których wspomina Piotr to wyraz gotowości zbudowania przybytku, podobnego do „mieszkania” Jahwe w czasie wędrówki narodu wybranego do ziemi obiecanej. Piotr bowiem zrozumiał, że ukazanie się Mojżesza i Eliasza potwierdziło, że Jezus jest prawdziwym Bogiem, prawdziwym Mesjaszem, zapowiadanym przez Prawo i Proroków. To właśnie Mojżesz uobecniał Prawo, a Eliasz Proroków, a Piotr, oświecony niezwykłością wydarzenia, gotów był już tam pozostać na zawsze. |
|
Góra Tabor miała swoją historię. To tu patriarcha Abraham miał się spotkać z tajemniczym kapłanem Melchizedekiem (Rdz 14), tu miał miejsce kult piętnowany przez proroka Ozeasza (Oz 5), u podnóża Taboru za czasów Baraka zostały pokonane wojska kananejskie (Sdz 4), natomiast prorok Jeremiasz w tej górze widział symbol potęgi króla Nabuchodonozora (Jr 46). Wejście na górę Tabor to wejście w historię zbawienia. To jednocześnie zaproszenie do duchowej wspinaczki. Świadoma wiara domaga się bowiem poznania jej historii. W tej historii jest moja własna, a Maryja, która „rozważała i zachowywała wszystkie te sprawy w swoim sercu” wskazuje nam konieczność zachowania równowagi pomiędzy sercem a rozumem w przeżywaniu wiary. |
|
Obserwuj dorosłych. Znajdź takich, których podziwiasz i takich którzy cię niepokoją, może nawet brzydzą. Myślisz, że kiedy byli w twoim wieku, zaplanowali sobie że tak właśnie będą żyli? Rozdzielili między sobą w klasie – „ja będę wspaniały, a ja podły; ja będę kochał swoje dzieci, a ja się będę nad nimi znęcał; ty zrobisz karierę, a ty stoczysz się na dno”? Pewnie, że nie planowali. Statystyka ich rozdzieliła, tak jak rozdzieli twoich rówieśników. Domyślisz się, kto z nich powędruje w górę, kto zostanie szarakiem, kto się stoczy? I gdzie przydzieli ciebie?
Zapomnij o wszystkich pewnikach. Wielu dorosłych alkoholików jako dzieci ze wstrętem patrzyło na pijanych i przyrzekało sobie nigdy tak nisko nie upaść. Wielu dorosłych, którzy dzisiaj nie przyjdą wcale na mszę i nie przychodzą na nią od lat, w dzieciństwie głęboko wierzyło. Należeli do ministrantów, scholi, Oazy, KSM… a dziś są strasznie daleko od wiary. Jak sobie wbijesz do głowy, że ciebie to nie dotyczy, to jesteś w połowie drogi do klęski. Dlaczego? Bo kiedy przyjdzie kryzys, nie będziesz na niego gotowy. Nie obronisz się. |
|
Otwórzmy się na Mesjasza
Ewangelia zapowiada czyny Jezusa, mówi o Nim. Do głosu dochodzi w niej ten, który przygotowuje Mu drogę – Jan Chrzciciel. Mówi o Mesjaszu, który da się poznać po darach Ducha Świętego. Ich mocą będzie głosił Ewangelię, wypełni swoje posłannictwo, wkroczy na drogę krzyża, przyjmie śmierć i pokona ją w zmartwychwstaniu. Jezus, Syn Boży, przynosi światu dar Ducha Świętego.
Jego dary towarzyszą nam od kołyski. To On jest Dawcą tego, co wydaje się nam oczywiste: uzdalnia do miłości i trwania przy drugim człowieku. On nas umacnia, pociesza, poucza, hartuje, prowadzi przez życie, przenika nasze modlitwy i życie naszego Kościoła. Niekiedy objawia się nam w niecodziennych, zaskakujących wydarzeniach i przeżyciach. Mają one przemieniającą moc, są punktami zwrotnymi w naszym życiu, myśleniu i postępowaniu. Duch dotyka wtedy naszej głębi, wnika w najdalsze zakątki naszej duszy, odciska na nas swoją pieczęć. Czyż nie tak właśnie przeżywała swoje spotkanie z Mocą Najwyższego Matka Mesjasza, służebnica Pańska? Duch Święty pomaga nam otworzyć się na Mesjasza. Wszyscy zostaliśmy ochrzczeni, obdarowani Duchem Świętym. Trzeba zatem odkryć na nowo Jego dary i żyć nimi. Trzeba powiedzieć Bogu „tak”! Do tego wzywa nas dzisiaj Jan Chrzciciel – obdarowany Duchem Bożym wielki Prorok Adwentu.
„W komunii z Bogiem”
Program duszpasterski Kościoła w Polsce |
|
Duch Boży działa wielorako. A prorok Izajasz wylicza siedem sposobów działań, które znajdują spoczynek na Synu Bożym, to jest na Słowie w jego przyjściu jako człowieka. Mówi bowiem: „Spocznie na Nim duch Boży, duch mądrości, rozumu, duch mocy i męstwa, duch wiedzy i pobożności, wypełni Go duch bojaźni Bożej” (Iz 11,2). |
|
Ćwierć wieku temu w czasie drugiej pielgrzymki do Fatimy Jan Paweł II sformułował to, co już stało się rzeczywistością. Powiedział: „Wciąż istnieje niebezpieczeństwo, że miejsce marksizmu zająć może ateizm w innej postaci, który wychwalając wolność zmierza do zniszczenia samych korzeni moralności ludzkiej i chrześcijańskiej” (por. Jan Paweł II w Fatimie, Kraków 2000). |
| partnerzy: |
|
|










