|
Gdy uważnie rozglądamy się wokół, gdy analizujemy kolejne etapy życia, nie może umknąć naszej uwadze, że o wiele częściej niż radości i spokoju doświadczamy stresu, trudu, niepokoju, czasami strachu i poczucia bezsilności. I nie jest to kolejna pesymistyczna wizja zmęczonego życiem człowieka, bo nawet jeżeli nie pasuje do pełnego radości „Alleluja”,brzmiącego w liturgii Wielkiej Nocy, to jest to doświadczenie na wskroś ludzkie. I wypływa ono z równie typowej dla wielu ludzi tendencji do uciekania do wspomnień, przywoływania przeszłości. Nie ustrzegli się jej również Apostołowie. Zamknięci w Wieczerniku drżeli ze strachu, bo zbyt wyraźnie rysowało się przed nimi wspomnienie tragedii Krzyża – doświadczyli realnej klęski marzeń.
|
|
„– Co ksiądz zrobiłby, gdyby po śmierci dowiedział się, że Pan Bóg nie istnieje? – pyta żołnierz. – Zachowałbym tę smutną wiadomość dla siebie” – oto rozmowa bohaterów powieści Hemingwaya Pożegnanie z bronią. Może się jednak zdarzyć odwrotnie: „Jako ktoś, kto dopiero co zaczął wierzyć i był jeszcze w pełni w fazie odkrywania, widziałem tylko – z dreszczem przerażenia, ale także współczucia – jak straszna jest śmierć ateisty. Myślałem o zaskoczeniu tego przywódcy «bez Boga», tego wspólnika Stalina również w krwawych prześladowaniach na tle religijnym, gdy dokona tego samego wstrząsającego odkrycia, którego ja doświadczyłem za życia. Odkrycia, że istnieje tamten świat, i że panuje w nim Chrystus” (chodzi o Palmiro Togliattiego; patrz: V. Messori. Dlaczego wierzę, Kraków 2009, s. 253).
|
|
Miłosierdzie Boga objawia się w Jego Synu, Jezusie Chrystusie. W wieczerniku przed ukrzyżowanym Zbawicielem stanął apostoł św. Tomasz. Z otwartego boku Zbawiciela wypłynęła krew i woda – zdrój miłosierdzia dla nas – a otwarte rany, w które miał włożyć swoją rękę apostoł Tomasz, to miejsce, w którym „spotykają się cierpienie człowieka z cierpieniami samego Boga”. Dotykamy owego świętego paradoksu: Bóg nas zbawił przez miłość, a ta miłość wyraziła się w cierpieniu i śmierci. Jak tego doświadczyć?
|
|
Zbyt wiele brutalnych obrazów wyświetlanych jest w telewizji. Niektóre z nich, szczególnie relacje reporterskie, są niesamowicie drastyczne. Prawie codziennie emitowane są sceny w których obecna jest krew, śmierć, ból, tragedia. Na naszych oczach dokonywane są nawet zabójstwa. Tym samym stajemy się powoli nieczuli na wszystko, co dramatyczne. Nic w tym dziwnego, skoro takie obrazki, szczególnie wiadomości, „połykamy” wraz z kromką chleba z masłem, popijamy herbatą czy też sokiem…
|
|
Piękne sytuacje dzieją się w każdym miejscu i w każdym czasie. Dzięki znakom zdziałanym przez apostołów, rosła „liczba mężczyzn i kobiet przyjmujących wiarę w Pana”. Od nas samych zależy, czy wieść o Chrystusie zmartwychwstałym dotrze do innych. Bać się nie musimy. Chrystus Eucharystyczny jest z nami zawsze i wszędzie. Powtarzając: „Przestań się lękać!”, zapewnia nas o swojej nieustannej pomocy i opiece.
|
|
W kontekście ewangelii Jana pokój powracający do uczniów oznacza niewiarę, a pokój przyjęty wiarę. Wiara w Jezusa jest źródłem przebaczenia wszystkich grzechów, niewiara powoduje, że nie zostało odpuszczone to wszystko, co człowieka oskarża przed Bogiem.
Treścią ewangelii według św. Jana jest życie, życie wieczne. A częstym tematem jest czyjeś pozostawanie w grzechu, umieranie w grzechu i grzech, który trwa. Wyznanie wiary w Jezusa decyduje o odpuszczeniu tego grzechu.
Uczniowie Jezusa będą rozstrzygać wszystko zgodnie z Bożą wolą. Uczniowie będą musieli rozpoznać wiarę, zanim potwierdzą komuś, że ma udział w królestwie, że ma życie wieczne. Temu, kto nie uwierzy mogą powiedzieć: „Bóg miłuje ciebie i czeka na ciebie”. |
|
Jezus przez zmartwychwstanie przyniósł pokój. Pokój można przyjąć jedynie wraz z miłosierdziem dając mu miejsce w sercu – okazując miłosierdzie. Gdyby to zrobił tak każdy i wszyscy? Bo każdy potrzebuje miłosierdzia i każdy może je ofiarować. „Pokój zakwitnie kiedy Pan przybędzie”. Trzeba jednak przygotować miejsce. I chyba to należałoby dokładnie przedstawić słuchaczowi w Święto Miłosierdzia. |
|
Jest coś dziwnego w zachowaniu się apostołów z dzisiejszej ewangelii. Wieczorem pierwszego dnia tygodnia już wiedzieli o zmartwychwstaniu. Przecież już z samego rana przybiegły niewiasty, aby im oznajmić, że Pana nie ma w grobie. Piotr z Janem już widzieli leżące płótna. Już zrozumieli Pismo, które mówi, że On ma powstać z martwych. Święty Jan sam zaświadcza, że już uwierzyli (por. J 20,9). Można by zatem oczekiwać, że te doświadczenia natychmiast zmienią ich życie, że z całych sił obwieszczą światu tę wielką radość, że wykrzyczą zmartwychwstanie głośniej niż dzwony rezurekcyjne naszych kościołów. Nie dzieje się jednak nic podobnego. Oni po prostu wracają znowu do siebie (por. J 20,10). Wieczór dnia zmartwychwstania zastaje uczniów zamkniętych razem z obawy przed Żydami. Zupełnie jakby nic się nie wydarzyło. Jezus Zmartwychwstały wchodzi w tę sytuację, przynosząc dar pokoju w zalęknione serca. Uczniowie uradowali się ujrzawszy Pana, a jednak po ośmiu dniach znowu znajdują się w tej samej sytuacji: zamknięci w jednym miejscu. Przychodzi znowu Jezus mimo drzwi zamkniętych. Po raz kolejny wchodzi w sytuację zalęknienia i niepewności apostołów.
W takich właśnie okolicznościach ma miejsce niezwykłe spotkanie ze Zmartwychwstałym. Jeden z uczniów ma trudności z daniem wiary tym, którzy widzieli Mistrza żyjącego. Tradycyjnie nazywamy go niewiernym, ale to właśnie dzięki niemu Ewangelia przekazuje ten wzruszający opis spotkania z Chrystusem. „Jeżeli […] nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Wprawdzie Pismo Święte o tym nie mówi, ale sztuka religijna utrwaliła obraz Tomasza dotykającego ran Jezusa. I to właśnie ten apostoł uroczyście wyznaje: „Pan mój i Bóg mój!” (J 20,28), potwierdzając swoim świadectwem fakt zmartwychwstania. |
|
Biała Niedziela, kończąca oktawę Wielkanocy, jest obchodzona jako Niedziela Miłosierdzia Bożego. W sposób spontaniczny wierni oddawali cześć Miłosierdziu Bożemu w tę niedzielę już od II wojny światowej. Oficjalnie święto to, listem na Wielki Post w 1985 roku, ustanowił najpierw w swojej diecezji metropolita krakowski kard. Franciszek Macharski.
Następnie inni biskupi wprowadzali święto w swoich diecezjach. W roku 1995, na prośbę episkopatu, Stolica Apostolska wydała dekret zezwalający na obchodzenie tego święta we wszystkich diecezjach Polski, przy zachowaniu przepisów liturgicznych obowiązujących w tym dniu. Oczywiście takie świętowanie Białej Niedzieli ma swój początek w objawieniach s. Faustyny.
„Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia” (Dz. 299) – powiedział Pan Jezus do Siostry Faustyny. Te i podobne słowa powtarzają się w Dzienniczku przynajmniej 14 razy. Jak bardzo przesłanie zawarte w objawieniach s. Faustyny jest aktualne, pokazują słowa z encykliki Dives in misericordia. Jan Paweł II pisze: „Umysłowość współczesna, może bardziej niż człowiek przeszłości, zdaje się sprzeciwiać Bogu miłosierdzia, a także dąży do tego, ażeby samą ideę miłosierdzia odsunąć na margines życia i odciąć od serca ludzkiego. Samo słowo i pojęcie »miłosierdzie« jakby przeszkadzało człowiekowi, który poprzez nieznany przedtem rozwój nauki i techniki bardziej niż kiedykolwiek w dziejach stał się panem”. |
| partnerzy: |
|
|










