|
Myślę, że nikogo z was nie dziwią słowa, jakże często wypowiadane nawet przez ludzi ochrzczonych: „Nie chodzę do kościoła, bo Kościół nie da mi pieniędzy na chleb. Wierzę w Pana Boga, ale muszę myśleć bardziej o chlebie niż o niebie”. Te stwierdzenia są powiedziane w sposób delikatny i łagodny. O ostrych sformułowaniach nawet nie wypada wspominać, a cóż dopiero mówić i to z tego miejsca. Nie mniej faktem jest to, że spora część naszego społeczeństwa (mam na myśli oczywiście tych, którzy przyjęli chrzest w wierze Kościoła katolickiego) krytycznie odnosi się do rzeczywistości związanych z wiarą, sakramentami, wszelkimi urzędami w Kościele katolickim, a tym samym ów krytycyzm odnosi się do duchownych tak w sferze ich publicznego działania, jak i w kwestii dotyczącej ich życia prywatnego. Niezmierne ważne w tym momencie jest rozróżnienie między krytyką a krytycyzmem. Krytyka – z języka greckiego kritiké – jest sztuką myślenia, rozstrzygania, to analiza i ocena wartości czegoś z określonego punktu widzenia. Krytycyzm zaś jest postawą poznawczą, przeciwstawną dogmatyzmowi, postulującą dociekanie racji własnych przekonań. Nie byłoby w tym nic strasznego, gdyby nie to, że u nas nad Wisłą i Odrą słowo „krytyczny” rozumiane jest najczęściej jako: oceniający ujemnie, wytykający błędy, wady, niedociągnięcia a nawet ganiący. |
|
Uczniowie w Wieczerniku nie tłumaczyli się, nie usprawiedliwiali. Jan Paweł II powiedział „Chrystus wie co jest w człowieku, On jeden to wie”. Po prostu patrzyli na przebite ręce, na zranione serce, a Pan Jezus, który zna ludzkie serca, powiedział krótko „Pokój wam”. Te Jego słowa pełne przebaczającej miłości tak bardzo przemieniły serca apostołów, że Zbawiciel uczynił ich „narzędziami” swego miłosierdzia.
Odtąd przez wieki następcy apostołów: biskupi i księża mocą Ducha Świętego odpuszczają grzechy Bożym dzieciom, które chcą się wpatrywać w zranione Jezusowe ręce i serce przebite na Krzyżu.
Święta Siostra Faustyna Kowalska została wybrana przez Pana Jezusa na sekretarkę. Zbawiciel kazał jej zapisać słowa, przez które cały świat przypomniał sobie na nowo, że „Bóg jest miłosierny i Jego łaska trwa na wieki”. „Pan stał się moim Zbawcą”. Tak śpiewaliśmy dziś w psalmie responsoryjnym. Pan Jezus, niezwykły Gość, przychodzi dziś do naszego kościoła, pokazuje nam znaki swej Męki, przyjętego z miłością do nas cierpienia i powtarza w każdej Mszy świętej „Pokój wam”. W sakramencie pokuty przebacza wszystko, co niszczy pokój ludzkiego serca. Posyła swoje oczyszczone dzieci, daje im nową szansę budowania życia w miłości, mówiąc przez spowiednika: „Pan odpuścił Tobie grzechy. Idź w pokoju”.
|
|
Napełnieni Duchem Świętym apostołowie są głęboko przekonani o łączności między sobą, co Autor Dz wyraził słowem koinonia. Życie to wyrażało się w trwaniu przy nauce apostołów. Życie we wspólnocie wyrażało się we wspólnych posiłkach i we wspólnej modlitwie, na którą udawali się w oznaczonych godzinach. Wspólnota obejmowała także ich własność. Oddawanie wszystkiego, co posiadali, do wspólnoty, dokonywało się w sposób całkowicie dobrowolny, a miało na celu stworzenie doskonałej miłości między nimi, co wyrażało się także tym, że nazywali się braćmi. |
|
W życiu każdego chrześcijanina pojawić się powinno pytanie o przyczynę wiary, o to, na czym się ona u mnie opiera, na jakiej podstawie postanowiłem dać wiarę Ewangelii, Kościołowi… Przecież to są najważniejsze pytania. Czy wystarczy powiedzieć: „Moi pradziadowie wierzyli, ja też wierzę”?
|
|
Dziś obchodzimy niedzielę in albis, tzn. „w bieli” lub po prostu „białą niedzielę”. Jest ona tak nazywana, gdyż w pierwotnym Kościele neofici przychodzili do świątyni ubrani w biel na pamiątkę chrztu, który przyjęli w Wigilię Paschalną. Była to pierwsza ich obecność na niedzielnej liturgii po otrzymaniu chrztu świętego. |
|
Jan Paweł II w Encyklice Dives in misericordia (n. 8) napisał: „Krzyż stanowi jakby dotknięcie odwieczną miłością najboleśniejszych ran ziemskiej egzystencji człowieka”. Do najbardziej bolesnej i wstydliwej rany należy grzech. To największy „ośrodek zapalny” naszego życia, który niszczy je „od – środka”. W samej jego głębi, bo zrywa wieź z Bogiem, który jest Źródłem życia. Dlatego w Niedzielę Miłosierdzia Bóg chce, abyśmy doświadczyli prawdy, że nasza rana serca spowodowana grzechem może zostać uzdrowiona w ranach Chrystusa. Że Jego rany są naszą nadzieją. |
|
Zamknięte drzwi, obawa, żądanie dowodów. A wszystko to dzieje się tak szybko, tak niespodziewanie, że wydaje się być niemożliwe? Dlaczego? Dlatego, że jeszcze kilka dni temu byli pewni, że Jezus jest kimś niezwykłym, kimś kto poprowadzi ich do Królestwa samego Boga. Widzieli Jego moc, widzieli jak uzdrawiał, wskrzeszał, jednym słowem pętał moc duchów nieczystych. I mieli nadzieję, że „On wyzwoli Izraela”. Mieli nadzieję. Czy teraz, po dniach Jego hańby, męki i tragicznego konania, nadal ją mają? Czy apostołowie są ludźmi nadziei? |
|
Minął już tydzień od Zmartwychwstania Pana Jezusa. Chcemy słuchać tego, co Jezus do nas mówi, bo pragniemy być Jego uczniami.
Kilka dni temu znajoma nauczycielka powiedziała mi ze smutkiem, że jej uczniowie przychodzą do szkoły, ale nie chcą się uczyć. Nie słuchają nauczycieli, rozmawiają na lekcjach, przeszkadzają. Było mi za nich wstyd, bo to także moi uczniowie. Wierzę jednak, że skoro przyszliśmy do świątyni, to wszyscy bardzo uważnie pragniemy słuchać nauki najlepszego na świecie Nauczyciela. |
|
Zaufać
Zmartwychwstałemu Panu
Spotkanie
Zmartwychwstałego z apostołami w Wieczerniku (J 20,19-31) doprowadziło Tomasza
do wyznania: „Pan mój i Bóg mój”. W tych słowach zawiera się nie tylko wiara w
Chrystusa, ale i wiara Chrystusowi. Tak więc słowa zapisa...
|
| partnerzy: |
|
|










