|
DRUGIE CZYTANIE• 1 P 1,17-21
Odkupieni krwią Chrystusa
Występki jednak są nisko oceniane! Marną jest śmierć, ale cnota jest cenna. Przeciwnik [szatan] niejako swych niewolników sprzedaje za niską cenę.
Natomiast Pan, który stworzył swe sługi na obraz i podobieństwo swoje, oceniając należycie swe dzieło, uważał ich za cennych i za wielką cenę nas odkupił, jak to powiedział święty Apostoł: „Albowiem nabyci byliście za wysoką cenę” (1Kor 6,20). I prawdziwie „wysoką” ocenia się ją nie pieniędzmi, lecz krwią, ponieważ Chrystus umarł za nas i cenną krwią swoją nas odkupił, jak o tym mówi św. Piotr w swym liście, pisząc do nas: „Nie skazitelnym złotem albo srebrem zostaliście wyzwoleni z nędznego sposobu życia waszych ojców, ale cenną krwią jakby nieskalanego i niepokalanego Baranka, Chrystusa Jezusa”(1P 18m.). I prawdziwie „cenną”, bo jest krwią niepokalanego ciała, bo jest krwią Syna Bożego, bo nie tylko nas wykupił od przekleństwa zakonu (Ga 3,18), lecz i od bezbożności śmierci wiecznej3.
św. Ambroży
Ambroży, św. (339-397). Pisarz łaciński. Doktor Kościoła. Po krótkiej karierze urzędnika państwowego został wybrany biskupem Mediolanu. Był znakomitym organizatorem i obrońcą Kościoła. Jako pisarz zasłynął z mów, pism egzegetycznych – podkreślając aspekt moralny, traktatów teologicznych oraz hymnów kościelnych. Jest jedną z postaci dominujących w Kościele w IV w. Pod jego wpływem nawrócił się św. Augustyn.
|
|
Po beatyfikacji będzie zapewne podobnie… Czy nasze oczy nadal są na uwięzi? Może potrzeba nam tych mocnych słów: „O, nierozumni, jak nieskore są wasze serca do wierzenia we wszystko, co powiedzieli prorocy” – i czego nauczał Pan Jezus, o czym świadczył Jan Paweł II?
Gdy nasz obecny Błogosławiony przez tyle lat swego pontyfikatu rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał, wydawało się nam że serca w nas pałały. Czy naprawdę pałały? Co z tego pozostało? Więc dopraszam się, aby dalej nam te Pisma wyjaśniać! |
|
Jezus nie pozostawia jednak swoich uczniów w takim stanie. Cierpliwie tłumaczy im słowa Pism, które zapowiadały i przygotowywały Jego Paschę. Być może wtedy jeszcze nie uświadamiają sobie tego, że słuchają Jezusa z pałającymi sercami. On już przygotowuje ich na to, aby mogli Go rozpoznać. Rzeczywiście tylko Jezus może ostatecznie wyjaśnić słowa Pisma Świętego, bo wszystko, co ono zawiera, odnosi się do Jego osoby. Bez Niego, chociaż byśmy znali na pamięć cały tekst Biblii, nie poznamy jego duchowego sensu, nie doświadczymy jego żywej mocy. I tak wszyscy trzej docierają do Emaus, a Tajemniczy Wędrowiec okazuje, jakoby miał iść dalej. Piękne jest to, że Jezus nie narzuca uczniom swojej obecności; pozostawia im zupełną wolność. W ten sposób mogą pozwolić Mu odejść, albo zatrzymać Go. Ich zaproszenie, wprost przymuszenie, aby został z nimi, jest wyrazem tego pragnienia bycia z Nim, potrzeby, która zrodziła się podczas obcowania ze słowem Bożym wyjaśnianym i rozważanym. Ich wspólny wieczorny posiłek jest przez ewangelistę przedstawiony tak, że staje się wyraźną aluzją do Eucharystii, której synonimem w pismach Łukaszowych jest „łamanie chleba” (por. Dz 2,42; 20,7). |
|
Ale Jezus jest cierpliwy, ile razy coś chciał powiedzieć, szedł tuż obok, a nie został przeze mnie rozpoznany, tak jest i dzisiaj. Ta i inne świątynie całej ziemi w każdą niedzielę stają się prawdziwym Emaus. To tu i teraz może i ma dokonać się przemiana serca człowieka. Jakie to trudne. Iluż ludzi każdej niedzieli uczestniczy w Eucharystii, a nigdy nie spotkało Jezusa? |
|
Gdy chcemy się gdzieś wybrać w drogę, np. nad morze czy w góry, czy może do jakiegoś miasta położonego blisko bądź daleko, to możemy tam dotrzeć na wiele sposobów. Powiedzmy, że chcemy być w jakimś mieście, jak tam się możemy znaleźć? (pojechać samochodem, autobusem, pociągiem…). A dawniej jak podróżowano? (konno, pieszo). Odległości są te same, ale dawniej te „możliwości transportu” były o wiele mniejsze i cała podróż trwała przez to o wiele dłużej, nawet wiele dni czy tygodni. Dziś chcemy, by wszystko było teraz, zaraz, natychmiast – a dobrze wiemy, że to wcale tak dobre nie jest.
W dzisiejszej Ewangelii słyszeliśmy o dwóch uczniach, którzy wybrali się w podróż. Wiemy, że rozpoczęli swoją wędrówkę w Jerozolimie. Czy ktoś pamięta dokąd zmierzali? (do Emaus). |
|
Zmartwychwstały wzywa Piotra do pójścia za Nim drogą cierpienia i podjęcia ryzyka przygody z tym, co leży gdzieś w nieznanej jeszcze dali – prawda wiary przeznaczona jest dla wszystkich. Bycie człowiekiem nie wyczerpuje się w pędzie do samodzielności. Ten, kto chce jedynie zachować swoją niezależność, nie dostrzeże rzeczy w życiu najistotniejszych. Mniemając, że wszystkiego musi doświadczyć i że wszędzie trzeba być – rozmija się z samym sobą i wszystkim tym, co jego życiu może nadać sens. Wierzyć, podążać za Zmartwychwstałym Panem znaczy: być do Jego dyspozycji, pozwolić się przez Niego „opasać” i prowadzić. Ten, kto nas potrzebuje, zmienia kierunek naszego życia, zużywa nasz czas, energię, wywraca „do góry nogami” nasz porządek dnia, ogranicza naszą wolność i często prowadzi tam, dokąd właściwie iść nie chcemy. Dlatego każdy z nas powinien zgodnie z własnym sumieniem rozstrzygać, kiedy i komu stawia do dyspozycji siebie, swój czas i swoje siły. Tu trzeba „bardziej słuchać Boga niż ludzi”. Wtedy możemy być pewni, że to Bóg sam bierze w swoje ręce nasze życie i czyni je potrzebnym i owocnym. To On „opasuje” nas i prowadzi niekiedy tam, dokąd iść nie chcemy, ale nigdy nie wywiedzie nas w pole. Nie zmarnuje naszego czasu, energii i naszych zdolności. |
|
Jezus po zmartwychwstaniu w rozmowie z Marią Magdaleną i innymi wierzącymi kobietami wskazał miejsce spotkania z uczniami w Galilei. Dla Jezusa i uczniów tym miejscem mogą być okolice Kafarnaum nad Jeziorem Galilejskim, występującym też pod nazwą Tyberiadzkie. |
|
Dlaczego to opowiadanie o spotkaniu ze Zmartwychwstałym wydaje się takie dziwne – jakieś tajemnicze czy może baśniowe? Zresztą tak jest i w innych przypadkach, gdy Jezus ukazuje się po zmartwychwstaniu… Coś więcej niż zdumienie czy niezrozumienie, raczej jakiś niepokój czy nawet strach ogarnia odbiorcę Ewangelii, która do tej pory – mimo że pełna cudów – nie kojarzyła się z baśnią.
|
| partnerzy: |
|
|










