Wystawienie Najświętszego Sakramentu
– pieśń: Jezu, ufam Tobie
Modlitwa do Miłosiernego Ojca
Ojcze Miłosierny, jakże cieszę się, że znów mogę stanąć przed Twym obliczem – w całej prawdzie swego serca, umysłu i sumienia. Im częściej rozmawiam z Tobą, tym bardziej pragnę być już z Tobą zjednoczony. Nie jestem jeszcze na tyle święty, aby wejść w Twój dom. Moje serce nie jest jeszcze gotowe. Jeszcze mam tyle spraw do załatwienia, tyle dobrego uczynić, tylu ludziom pomóc. Pragnę to czynić z czystym sercem, aby jeszcze bardziej poczuć Twą wszechogarniającą miłość.
Panie, proszę Cię o zmiłowanie. Odrzuć wszystkie moje grzechy, zaniedbania, wszelkie pragnienia niegodne mego powołania. Ty wiesz, o Panie, co dla mnie jest najlepsze. Proszę Cię o łaskę czystości duszy jak najdłużej. Przyjmij mą pokorną modlitwę o dar jedności z Tobą, z Twym Synem Chrystusem i Duchem Świętym. Amen.
Komunia za żywych – czy za zmarłych?
Dość często można spotkać się z praktyką przyjmowania Komunii świętej “za kogoś”. Czasami nawet wierni zwracają się do księży z pytaniem: Czy można przyjąć Komunię za kogoś, kto nie jest w stanie łaski uświęcającej, a ma problemy z przystępowaniem do sakramentu pokuty. Jeszcze częściej ów problem pojawia się w związku z czyjąś śmiercią. Niektórzy wierni przyjmują Ciało Chrystusa “za zmarłego/łą – bo on/ona już jej nie przyjmie”.
Ciałem Chrystusa karmi się ten, kto je przyjmuje, a nie ten, za kogo się modlimy. Możemy (powinniśmy) ofiarować naszą modlitwę za kogoś (tak za żywego jak i za zmarłego), ale to ja i ty przyjmujemy Eucharystię do swego serca.
Kościół wychodzi naprzeciw tym potrzebom i daje nam taki dar, jak ofiarowanie odpustu za zmarłych – szerzej o tym wspomina się w czasie nabożeństw w oktawie Wszystkich Świętych. Ci, którzy już odeszli i oczekują, tak samo jak my, na ponowne przyjście Chrystusa (paruzja), Ciałem Pańskim karmić już się nie mogą. Są w innej rzeczywistości. Wspomagamy ich naszą modlitwą. Tym bardziej więc dbajmy o czystość naszych serc, aby często Komunia święta była dla nas duchowym wzmocnieniem w ziemskim życiu i abyśmy zasłużyli na chwałę nieba.
Większą uwagę należy zwrócić na samo przeżywanie obecności Jezusa pod postacią Chleba i Wina. Moment przyjmowania Komunii jest jedną z największych tajemnic obecności Trójjedynego w człowieku. Ta łączność – communio – jest osobowym spotkaniem człowieka z Bogiem żywym i prawdziwym. W tym momencie silna wiara w obecność Jezusa w Najświętszym Sakramencie jest nieodzowna. Jeśli jej nie ma – komunia staje się czasami aktem przyzwyczajenia a nawet przymuszenia. Wśród wielu wypowiedzi można usłyszeć następujące stwierdzenia: tak wypada, większość tak czyni, rodzina patrzy, tradycja nakazuje, od czasu do czasu trzeba pójść do Komunii, lepiej pójść do Komunii, niż nie pójść, nic nie zaszkodzi raz na jakiś czas przyjąć Komunię.
Cisza
Przypominamy wiernym, że cisza jest także elementem liturgii, tym bardziej, iż zagoniony człowiek szuka coraz częściej “przystani ciszy”. Jeśli jej nie znajduje w kościele – bo co chwilę rozlega się głos kapłana, organisty, wiernych – to wychodzi z takiej “głośnej” świątyni i szuka dalej. Najczęściej znajduje ją w przyrodzie, z dala od ludzi.
Spowiedź
homilia
EWANGELICZNE MYŚLENIE
Sposoby na życie
Co to znaczy dobrze żyć? Nie ma takiej odpowiedzi na to pytanie, aby była definicją. Można tylko określić jak człowiek rozumie sens dobrego życia. Ludzie chwytają się wszelkich sposobów na życie. Można tak ogólnie podzielić ludzi (chociaż wszelki podział jest wątpliwym rozwiązaniem) na altruistów i egoistów. I chociaż te dwie cechy wzajemnie się wykluczają, to są też i tacy, którzy mają w sobie trochę z jednego i z drugiego.
Altruista myśli nie tylko o sobie, lecz także o drugim człowieku – częstokroć dla niego zupełnie obcym. Potrafi wielkodusznie podzielić się swoimi dobrami duchowymi i materialnymi. Egoista skupia się na sobie, na swoich najbliższych, ale przede wszystkim myśli o tym, aby jemu było dobrze. Wyznaje zasadę: Człowiek ma żyć tak, aby jemu było dobrze. Nic w tym dziwnego, że ludzkość swej historii kieruje się różnymi sposobami na życie.
Kościół, jako wspólnota i instytucja, jakże często wspiera innych. Dziwnym i godnym zastanowienia jest fakt, że wszelkie dobra materialne, a szczególnie pieniądze, pochodzą od ludzi ubogich. Bo ubogi podzieli się tym, co ma – nawet, gdyby miał bardzo niewiele. I to na ofiarności ubogich i słabo zarabiających wspierają swój budżet instytucje charytatywne. Czyż to nie jest godne zastanowienia?
Nie za nieuczciwość, lecz za obrotność
Bardzo wymowny jest dzisiejszy fragment Ewangelii. Ów sługa, który niewłaściwie zarządzał dobrami, zdał sobie sprawę, że będzie miał trudno w życiu. Był spryciarzem – synem tego świata – i sprytnie postąpił. Myślał o swej przyszłości. Pan pochwalił owego sługę, ale nie za nieuczciwość, “lecz za obrotność w znalezieniu wyjścia z ciężkiego położenia”. Jednym słowem pochwalił go za myślenie. Myślał o sobie, bo był “synem tego świata”.
Jezus ukazuje sposób postępowania (roztropność) “synów tego świata” w relacjach ze sobą i jako przykład do myślenia daje to tym, którzy pragną naśladować Jego w wypełnianiu Dobrej Nowiny.
Czy można myśleć ewangelicznie?
Świat ma sporo takich spryciarzy, którzy poprzez nieuczciwość względem pracodawcy, danej korporacji czy innej grupy ludzi, dochodzą często do takiej sytuacji, że są zmuszeni odejść z pracy, a nawet znajdują się w areszcie czy też w więzieniu. Ich działania są bardzo podobne do tego nieuczciwego rządcy. Ale nie jest to myślenie ewangeliczne.
Wielu ludzi zadaje pytanie: czy w dzisiejszym świecie jest możliwe jeszcze myśleć i działać ewangelicznie? Ależ tak! Wielu ludzi tak żyje. Ale co oznacza słowo “ewangelicznie”? Nic innego jak to, że wszelkie zasady wypływają z Ewangelii. Człowiek żyjący według ewangelii opiera się na zasadach wynikających z Modlitwy Pańskiej, kazania na górze, z przypowieści i czyni drugiemu to, co jemu jest miłe. Ewangeliczny człowiek staje się z dnia na dzień coraz bardziej podobny do Jezusa.
W Czereszu, maleńkiej miejscowości nad Seretem (Ukraina), do maleńkiego drewnianego kościółka na mszę św. niedzielną przychodzi już tylko kilku katolików. Jeszcze nie tak dawno, bo w 1992 roku na nowo poświęcono małą świątynię. Wiernych było więcej. Minęło już trzynaście lat. Wymierają jednak katolicy, a nowych nie przybywa. Prawie w każdą niedzielę (czasami msza św. jest raz na dwa tygodnie) we mszy uczestniczą dwie młode dziewczęta, dwóch starszych i dwie lub trzy starsze panie. Nic dziwnego – wioska jest już prawie cała “prawosławna”.
Przed mszą św. przyszła starsza pani – Ukrainka – zamówić mszę. Otec, choczu pomolitisia za moich, o zdrawie... I wymienia: za Fruzina, Gieorgija, Mariju, Elenu, jej dzieci i wnuków i prawnuków. A następnie, ze łzami w oczach kładzie na stoliku sześć jajek i mówi: Nie mam pieniędzy, proszę, przyjmijcie te jajka... Jakże wymowny dar za ofiarę mszy świętej. Nie w ma sobie nic, co przyniosłoby ujmę – wręcz odwrotnie, jest chlubą ewangelicznego myślenia owej kobiety.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






