Piosenka na “dzień dobry”
W naszej polskiej rzeczywistości na dzień Wszystkich Świętych większość studentów wyjeżdża, choćby na dwa/trzy dni do swych domów. Wykorzystajmy tę okazję, aby spotkać się i porozmawiać o trudnej rzeczywistości – o śmierci. Listopadowy nastrój – częste deszcze, chłód, szybki zmrok i wyjścia na cmentarz, “na groby” wzmacniają tę niecodzienną atmosferę. Nadto mass media dużo informują o poległych.
Uczymy studentów śpiewać piosenkę religijną “Zmartwychwstał Pan – Alleluja”.
Poznajemy się na nowo
Proszę zwrócić uwagę na nowych studentów, którzy “wpadli do domu” na chwilę, być może będą na cmentarzu, ale oderwani od parafii, nie czują już – mimo dwóch/trzech miesięcy – więzi z macierzystą parafią. Zadbać o to, aby przyszli na spotkanie.
Proponuję odpowiednio zadbać o wystrój sali, w której spotkamy się ze studentami. Zaakcentować zmartwychwstanie Chrystusa. Płonące małe lampiony a wśród nich duża świeca – coś na kształt paschału.
Spotkanie jest niecodzienne, ponieważ raczej nie robi się spotkań około dni Wszystkich Świętych. Te dni, pełne refleksji nad życiem i śmiercią, akcentowane są obecnością na cmentarzu. Nie zmieniamy jednak tradycji, lecz ją pogłębiamy. Spotkanie ma mieć charakter rozmowy na temat wiary w życie wieczne, śmierć, sens świętości.
Prowokacyjne pytanie: Czy życie walczy ze śmiercią?
Większość studentów doskonale zdaje sobie sprawę, że dzień Wszystkich Świętych a Dzień Zmarłych to jest zupełnie co innego. Ponieważ jednak tradycja polska utrwaliła, iż w dzień Wszystkich Świętych nawiedzamy cmentarze, dlatego niejako “ucieka” z naszej świadomości właściwy charakter tego dnia. Wszak Wszyscy Święci – Kościół chwalebny – są dla nas nie tylko wzorem, ale i radością, że są razem z Jezusem. Powinniśmy cieszyć się w tym dniu, gdyż mamy tak ogromne zastępy świętych, a jednak jest coś innego. Większość ludzi w naszej ojczyźnie od kilku dni porządkuje groby, kupuje białe chryzantemy, wieńce, czyści pomniki, zapala świece, znicze. Zaś w przeddzień i w sam dzień Wszystkich Świętych tłumnie wszyscy zdążają na groby swoich bliskich. Owszem, w tym dniu w kościele odprawia się liturgia z uroczystości ku czci Wszystkich Świętych, jednak gros ludzi uczestniczy już w liturgii na cmentarzu i w cmentarnych kaplicach.
Jest to zapewne efekt pomieszania porządku – za czasów zniewolenia komunistycznego zwracano uwagę na święto zmarłych, a nie na Wszystkich Świętych. Ponadto dniem wolnym od pracy jest 1 listopada, nie zaś 2 listopada, czyli Wspomnienie Wszystkich Wiernych Zmarłych (Dzień Zaduszny). Dlatego to, Kościół niejako “przeniósł modlitwy za Zmarłych na dzień 1 listopada. Nic w tym błędnego, ale dla wielu uroczystość ku czci Świętych po prostu nie jest zrozumiała. Są także i tacy, którzy o niej nie wiedzą. “Wszystkich Świętych” niejako automatycznie kojarzy się z cmentarzem, zniczami, wieńcami, tłumem... Wielu lubi ów czas, szczególnie wieczorem, gdy to tysiące, a nawet setki płomieni na cmentarzu napawają nostalgią... Za czym?
Czy Zmarli są ważniejsi od Świętych? Czy może jest odwrotnie? Takie pytanie nie ma sensu, gdyż obydwie te rzeczywistości są jednym Kościołem, z tym, że Święci już cieszą się oglądaniem Chrystusa twarzą w twarz, wierni Zmarli zaś oczekują na spotkanie z Panem. Naszym zadaniem jest brać przykład ze Świętych i wspomagać wiernych Zmarłych w ich oczekiwaniu na spotkanie z Chrystusem.
Co nowego?
Czy studenci, szczególnie ci najmłodsi, mają jakieś ciekawe spostrzeżenia co do naszych spotkań? A może podzielą się swoim doświadczeniem z duszpasterstwa akademickiego. Warto również zwrócić uwagę na nowe idee w parafii, podzielić się z młodymi problemami. Często studenci, którzy z innej perspektywy spoglądają na swoją wioskę czy miasteczko, mają trafne spostrzeżenia i próby rozwiązania problemów. Zazwyczaj nikt ich nie pyta o zdanie, bo brak jest z nimi kontaktu. Potem zaś – najczęściej – wyjeżdżają na stałe z parafii.
Kiedy się znów spotkamy?
Ustalamy następne spotkanie w wigilię – ustalamy godzinę i miejsce. Może jest jeszcze ktoś w parafii, kto chętnie przyszedłby na spotkanie, ale wstydzi się, bo... z różnych względów nie chodzi do kościoła, jest innego wyznania, zdystansował się do Kościoła, “boi się księdza”. Jednym z większych osiągnięć tych spotkań jest poczucie wspólnoty wszelkich osób, które świadome swego powołania do pełni człowieczeństwa potrafią przejść ponad wszelkie podziały.
Piosenka na “do widzenia”
Proponuję wybrać się ze studentami, o ile jest to możliwe, na cmentarz i tam, przy krzyżu i zapalonej świecy wspólnie zaśpiewać: “Nie zna śmierci Pan żywota...”
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






