|
Gdy przyjechałem do Polski, poznałem ruch Solidarność i jej braterskiego ducha, którym była zachwycona cała Europa, cały świat. A gdzie jesteśmy teraz, dzisiaj? Jesteśmy bardzo daleko. Odeszliśmy od tamtego braterstwa. Jesteśmy bardzo podzieleni. Czy możemy powiedzieć, że jesteśmy otwarci na ludzi, czy chcemy patrzeć na nich, aby ich rozumieć? Ludzie tego potrzebują. Słynny filozof Jacques Maritain, wielki przyjaciel Stefana Świeżawskiego, też pisał na ten temat. Czego ludzie oczekują, czego potrzebują? Jeśli głodują, to trzeba ich nakarmić, jeśli chorują, trzeba ich leczyć. A więc potrzebują dużo, bardzo dużo. Jednak przede wszystkim potrzebują, by istnieć, by być kimś, być normalnym człowiekiem i mieć poczucie, że drugi człowiek patrzy na nich, że ośmiela się patrzeć na nich, że nie ucieka przed nimi, bo nie są interesujący, bo po prostu są biedakami i nie wyglądają ładnie. |
|
Nowa ewangelizacja, o której tutaj dywaguję, nie jest nowa przez wyszukane formy działania, spektakularne nazwiska i sposoby przekazu, ale przez świeżość podejścia do każdego człowieka. Słowo podejście nie oznacza tu nowej metodyki, ale dosłownie „podejście”, tzn. zrobienie kilku kroków wprzód, w kierunku każdego człowieka, a nie tylko wobec jakiejś jego kulturowej idei. Może to stać się fundamentem dla budowania zaufania do każdego, kto faktycznie nosi własne imię, a które teraz staje się poznane i uszanowane. Oznacza to konsekwentne przyjęcie takiej etymologii słowa zbawienie, że w całości przekłada się ono na miłość. Doświadczać zbawienia znaczy poznać miłość, która jest darem bez-interesu. |


