Jestem przekonany, że w dzisiejszych czasach klasyczne rekolekcje parafialne, w tradycyjnym wydaniu (z naukami stanowymi dla niewiast itp.), to już chyba przeżytek, albo może zabytek, nieadekwatny do potrzeb i nieprzystający do współczesnego duszpasterstwa. Podstawą życia parafii jest duszpasterstwo zwyczajne: kazania, spotkania katechetyczne, gazetka parafialna, konfesjonał.
Moja teza brzmi: trzeba maksymalnie inwestować w coniedzielną homilię. Jeśli ludzie nie usłyszą czegoś w niedzielę podczas Mszy, to już w ogóle tego nie usłyszą, bo innej okazji praktycznie nie mają. Dlatego każde słowo kazania i ogłoszeń jest na wagę złota. Frekwencja jest gwarantowana i na ogół dziesięciokrotnie wyższa niż w czasie rekolekcji; w ciągu roku niedziele i święta to szansa na ok. 60 “nauk”; systematyczność pozwala na owocne, skuteczne i stałe oddziaływanie; a trzyletni cykl czytań liturgicznych zawiera takie bogactwo treści, że tematów starczy na kilkadziesiąt lat. Problem tylko w tym, byśmy chcieli tę szansę należycie wykorzystać, tak jak na to zasługuje. To jednak temat na odrębny tekst.
Rodzi się zasadnicze pytanie o sens i cel rekolekcji: czy mają być one adresowane do wszystkich, czy też raczej do tych, którzy się osobiście zaangażują. Warto rozważyć tu pewną analogię do relacji między wyścigami samochodowymi i przemysłem motoryzacyjnym. Podobnie jak Formuła1 jest poligonem doświadczalnym dla masowych zastosowań innowacji wykorzystanych najpierw w samochodach wyczynowych, tak doświadczenia z rekolekcji ewangelizacyjnych i oazowych, można przenieść i wykorzystać na gruncie parafialnym.
W swoim standardowym programie rekolekcyjnym, podczas czterech konferencji, staram się przekazać właśnie takie ewangelizacyjne treści i zaprosić chętnych na kameralne spotkanie, z możliwością rozmowy. A kto wie, czy nie jest to dobra formuła dla współczesnych rekolekcji: ewangelizacja i rozmowa w mniejszym gronie, prowadzące do świadomej decyzji wiary, następnie powołanie wspólnot formacyjnych i dalsza systematyczna praca i katecheza, wreszcie dawanie świadectwa podczas kolejnych rekolekcji ewangelizacyjnych w innej parafii. Jednak powołanie do istnienia grup formacyjnych i praca z nimi, należy już do miejscowych księży. Rekolekcje jedynie mogą zapoczątkować długofalowy proces formacyjny, ale nie załatwią wszystkiego.
Taki styl rekolekcji wymaga jednak zaangażowania się księży z parafii. Odnoszę nieraz wrażenie, że księża przy pomocy jednorazowej “akcji rekolekcyjnej” chcą jakby wyręczyć siebie samych w wysiłku systematycznego głoszenia słowa. Na trzy, cztery dni “wynajmują” sobie kaznodzieję, najlepiej zakonnika, który ma “ładnie” głosić kazania, potrząsnąć ludźmi, ożywić na jakiś czas pobożność, napędzić do spowiedzi, poruszyć parę tematów, zwłaszcza tych drażliwych, o których proboszczowi niezbyt wypada mówić – i na rok spokój. Rekolekcje mają zastąpić całoroczną pracę formacyjną.
Określić cel rekolekcji
Wracając do rekolekcji, które głosiłem: rzadko kiedy proboszczowie, którzy prosili mnie o tę posługę, potrafili określić cel takich rekolekcji. Z jednej strony rozumiem ich delikatność i zaufanie, jakim darzą rekolekcjonistę, pozostawiając mu wolną rękę; z drugiej strony sądzę, że naszym problemem jest brak wizji duszpasterskiej parafii, brak perspektywicznych celów pastoralnych. Raczej chodzi tylko o to, żeby uczynić zadość tradycji rekolekcji wielkopostnych czy adwentowych, a przy okazji pobudzić trochę pobożność, ewentualnie przygotować słuchaczy do przeżycia spowiedzi wielkanocnej. Ale to nie jest program na miarę współczesnej sytuacji i potrzeb duszpasterskich.
Owszem, kiedyś to wystarczyło: gdy przekaz wiary, moralności, obyczajów dokonywał się w naturalnym procesie wychowania w rodzinach i na katechezie, gdy nie było żadnej liczącej się alternatywy dla etosu chrześcijańskiego, gdy kultura była przepojona wartościami ewangelicznymi… Ale dziś sytuacja jest diametralnie inna. Wychowanie zostało wyparte przez demoralizujący wpływ telewizji, obyczaje i etos chrześcijański został zakwestionowany przez pseudokulturę, a rozpad więzi rodzinnych i społecznych, pozbawił dzieci i młodzież oparcia. To wszystko poważnie rzutuje na stan wiary i realną kondycję Kościoła. Tłumaczenie, że Kościół jest boski i bramy piekielne go nie przemogą, jest tu trochę nieadekwatne, bo obietnica Chrystusa dotyczyła wiary Piotra, natomiast przed wspólnotą Kościoła Chrystus stawia przede wszystkim zadanie głoszenia Ewangelii i formacji uczniów. A to już wymaga naszego przemyślanego zaangażowania.
W takiej sytuacji zadaniem Kościoła na dziś, jest podjęcie wezwań, które są zapisane w Ewangelii, doprecyzowane w dokumentach soborowych, adhortacjach synodalnych i nauczaniu Jana Pawła II. A więc przede wszystkim ewangelizacja, czyli doprowadzenie człowieka do wiary, rozumianej jako osobista i żywa więź z Bogiem, będącej owocem wyraźnej decyzji, by odpowiedzieć na usłyszane słowo Boże. Dalej katecheza, czyli ugruntowywanie wiary i prowadzenie człowieka do dojrzałości chrześcijańskiej. Poprzez te działania dokonuje się budowanie rzeczywistej wspólnoty Kościoła, i to nie tylko na płaszczyźnie obrzędowo-sakramentalnej, ale także społecznej, rodzinnej, grupowej. I wreszcie ostatnim etapem powinno być przekształcenie kultury, obyczajowości, stylu życia, w naturalnym procesie przepojenia ich wartościami ewangelicznymi.
Rekolekcje powinny wpisać się w ten program jako swego rodzaju “warsztaty” ewangelizacji, wiary, katechezy, wspólnoty. W parafii powinien to być czas niebywale intensywnej duchowej pracy i aktywności, przynajmniej dla duszpasterzy i kręgu osób najbardziej zaangażowanych. I to nie tylko czas ograniczony do trzech dni rekolekcji, lecz obejmujący także kilka tygodni przygotowania i kilka miesięcy kontynuacji. Zaangażowanie grup duszpasterskich i osób świeckich wydaje się oczywiste.
Z tych analiz i celów wynika dla mnie jasny postulat, by rekolekcje miały charakter “interaktywny”, dialogowy i prowadziły do wyraźnego opowiedzenia się po stronie Ewangelii. Bierne uczestnictwo, obojętność i permanentny brak odpowiedzi oznacza, że z żywą wiarą nie mamy zbyt wiele wspólnego, może poza deklaracjami słownymi, pewnymi formalnościami, gestami i pozorami. Chodzi o to, że w czasie rekolekcji o charakterze ewangelizacyjnym powinno paść wyraziste wezwanie do zaangażowania się i powinna dokonać się decyzja: za lub przeciw. Oczywiście, że nie będzie to dotyczyło wszystkich, ale na pewno w każdej parafii byłoby kilka osób gotowych zaangażować się w większym stopniu niż inni.
W kolejnym etapie, na zasadzie pewnej kontynuacji, warto zdobyć się na rekolekcje pogłębiające wiarę, adresowane głównie do tych, którzy ją wcześniej przyjęli poprzez jednoznaczną decyzję. Gdyby w parafii zaplanować rekolekcje ewangelizacyjne i serię rekolekcji ugruntowujących przez kilka kolejnych lat, z powołaniem wspólnot i uruchomieniem regularnych spotkań formacyjnych, na pewno byłyby obfite owoce. Rekolekcje takie organizuje co pewien czas z bardzo dobrym skutkiem Domowy Kościół, Odnowa w Duchu Świętym, na podobnej zasadzie działa też Droga Neokatechumenalna.
Rekolekcje dla wszystkich czy dla wybranych?
Wiem, wiem: obawiamy się, że to by były działania elitarne, adresowane tylko do nielicznych wybranych, a przecież my mamy się zająć wszystkimi bez wyjątku. W praktyce jednak, “dla wszystkich”, oznacza często, że dla nikogo. To prawda, że Chrystus posyła nas do wszystkich, ale nie do wszystkich naraz. Proces czynienia uczniami z wielkiego nakazu misyjnego Chrystusa, zakłada etapowość: najpierw do Jerozolimy, potem Judei, dalej Samarii, a dopiero na końcu do krańców świata. A poza tym: kto przychodzi na rekolekcje, wszyscy? Na ogół stale to samo grono najpobożniejszych parafian. Może zatem warto pobudzić ich do jakiegoś większego zaangażowania na rzecz pozostałych, a nie tylko do biernego wysłuchania kolejnej serii pobożnych nauk.
Jeśli zaś chodzi o konkretny kształt samych rekolekcji i nauk. Podstawą są konferencje ewangelizacyjne, oparte ściśle o teksty kilku kluczowych, obrazowych i znanych powszechnie perykop: Bartymeusz, Zacheusz, paralityk, Syn Marnotrawny, jawnogrzesznica, cudowny połów, kuszenie… Można wymieniać całe dziesiątki takich tekstów. Problem w tym, by wybrać kilka spójnych ze sobą myśli, które w całościowy sposób ukazałyby szanse i zadania, jakie stawia przed nami Chrystus w tej konkretnej sytuacji.
Odniesienia tekstu Ewangelii do aktualnej sytuacji słuchaczy muszą być wyraźne. A więc żadnych fabularnych przykładów i opowieści – dziś ludzie mają to w serialach. Żadnego uczenia na pamięć planu rekolekcji przez pierwsze 10 minut każdej nauki – dziś można każdemu dać do ręki ulotkę lub wydrukować afisz. Żadnego łajania i pohukiwania na ludzi – mają swoją godność i nie potrzebują krytyki, lecz zachęty i pomocy w problemach, odkrycia nadziei zawartej w przesłaniu Ewangelii. I żadnego czasowego wydłużania na siłę, rozgadywania się nie na temat – dziś ludzie nie mają zbyt wiele czasu, oczekują zwięzłości, dobrej organizacji, konkretów.
Główny nacisk trzeba położyć na pierwszą konferencję, zwykle w niedzielę rozpoczynającą rekolekcje. Wtedy jest najwyższa frekwencja i trzeba zrobić zachęcające, zaciekawiające wrażenie, ukazać pytania, na które będziemy szukać odpowiedzi w następne dni. Nauki stanowe trzeba stanowczo zastąpić konferencjami tematycznymi dla obojga rodziców, narzeczonych, dziadków czy młodzieży. W pewnych sytuacjach można też zaprosić samych mężczyzn: żeby zobaczyli siebie samych w kościele, ilu ich jest. Ale wtedy trzeba przemówić do nich stanowczo po męsku, ukazać odpowiedzialność i zadania, w których nikt ich nie zastąpi.
Wielką szansą są wieczorne spotkania modlitewne, adoracje, czuwania, medytacje, połączone z pokazem multimedialnym wymownych zdjęć, muzyki… Dziś ludzie są na takie formy wrażliwi i potrzebują trochę wyciszenia, spokoju, refleksji, a nie tylko “wbijania do głowy”. Ale to też temat na odrębny tekst.
Powyższe uwagi mają na celu ukazać problem duszpasterski rekolekcji i są tylko punktem wyjścia do szerszej dyskusji na temat celów pastoralnych parafii. Warto taką dyskusję podjąć, zwłaszcza na plebaniach i spotkaniach dekanalnych, w ostateczności przy obiedzie odpustowym. Może to coś da?
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






