Nowy program duszpasterski i homiletyczny: Bądźmy świadkami Miłości
Program kaznodziejski na rok 2009/2010 opracowali ks. dr Adam Kalbarczyk z Wydziału Teologicznego UAM w Poznaniu (na Adwent, okres Narodzenia Pańskiego, Wielki Post i okres paschalny) i ks. dr Andrzej Draguła z Zielonej Góry z Wydziału Teologicznego Uniwersytetu Szczecińskiego (na okres zwykły).
Teologiczną perspektywę tegorocznego programu kaznodziejskiego wyznaczać będzie encyklika papieża Benedykta XVI Deus Caritas est, która poświęcona jest – jak zaznacza jej autor – tajemnicy „miłości chrześcijańskiej”. Punktem wyjścia dla refleksji papieża jest cytat z Pierwszego Listu św. Jana: „Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim” (1 J 4,16). Jak podkreśla papież, słowa te „wyrażają ze szczególną jasnością istotę wiary chrześcijańskiej: chrześcijański obraz Boga i także wynikający z niego obraz człowieka i jego drogi. Oprócz tego, w tym samym wierszu, św. Jan daje nam jakby zwięzłą zasadę chrześcijańskiego życia: «Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam»”. Z tego faktu wynika zdefiniowanie tego, czym jest chrześcijaństwo: „Uwierzyliśmy miłości Boga – tak chrześcijanin może wyrazić podstawową opcję swego życia” (DC 1).
Celem tegorocznego przepowiadania jest ukazanie miłości Boga jako absolutnego fundamentu i pierwotnego motywu czy racji istnienia chrześcijaństwa. Jak zauważa Benedykt XVI, „u początku bycia chrześcijaninem nie ma decyzji etycznej czy jakiejś wielkiej idei, jest natomiast spotkanie z wydarzeniem, z Osobą, która nadaje życiu nową perspektywę, a tym samym decydujące ukierunkowanie”. W wymiarze jednostkowym chrześcijaństwo „rodzi się” w spotkaniu z miłością Boga, który wyrusza na poszukiwanie człowieka. „Ponieważ Bóg pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4,10), miłość nie jest już przykazaniem, ale odpowiedzią na dar miłości, z jaką Bóg do nas przychodzi” – czytamy w encyklice.
Istotnym elementem kerygmatycznym tegorocznego programu kaznodziejskiego jest odejście od przepowiadania chrześcijaństwa jako systemu etycznego (pierwszeństwo przykazań) czy też systemu rytualnego (pierwszeństwo aktów pobożności), ale jako sposobu egzystencji człowieka, która jest przede wszystkim odpowiedzią miłości na otrzymaną miłość. Jak pisze G. Strzelczyk (Teraz Jezus, s. 164), błędem jest przekonanie, „że da się wskazać skończony zbiór praw, których należy przestrzegać, czy zamknięty zespół praktyk, które należy wypełniać, by zagwarantować sobie zbawienie. […] Ostatecznie chodzi o serce, o ożywianą tęsknotą aktywność osoby, która w Nim [w Bogu] odkrywa definitywne spełnienie, pokój”.
Encyklika składa się z dwóch części. Pierwsza, zatytułowana „Jedność miłości w stworzeniu i historii zbawienia” będzie punktem odniesienia dla interpretacji perykop i propozycji homiletycznych niedziel i uroczystości z tzw. czasów mocnych, czyli: Adwentu, okresu Narodzenia Pańskiego, Wielkiego Postu i okresu paschalnego. Z kolei część druga encykliki pt. „Dzieło miłości dokonywane przez Kościół jako «wspólnotę miłości»” stanie się podstawą dla programu kaznodziejskiego na okres zwykły, zwany też czasem Kościoła.
Oto zarys treści poszczególnych okresów liturgicznych:
Okres Adwentu: Oczekiwanie na spotkanie z Miłością
Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi (Pnp 2,8). Co roku Adwent przypomina nam, że Jezus przyszedł i nieustannie przychodzi, aby objawić chwałę, miłość i zbawczą wolę Boga. Nasze zbawienie jest blisko, my zaś – w oczekiwaniu na nie – mamy stawać się coraz doskonalszymi, aby w pełnej radości i tęsknocie, z coraz większą miłością wyglądać Przychodzącego – z miłością, która – jak pisze św. Piotr Chryzolog – pragnie, „rozpala się pożądaniem i namiętnie zmierza ku temu, czego jeszcze nie posiada”, miłością, która „musi ujrzeć, to co miłuje”, miłością spragnioną oglądania Boga (LG I s. 222-223). Adwent ma być czasem pełnego tęsknoty i miłości oczekiwania na spotkanie z Miłością. Pięknie wyraża to starotestamentowa Księga Pieśni nad pieśniami, której fragment czytany jest w liturgii 21 grudnia (Pnp 2,8-14). Benedykt XVI pisze o tej księdze tak: „Owe pieśni miłosne opisują w gruncie rzeczy relację Boga do człowieka i człowieka do Boga. I tak Pieśń nad pieśniami stała się, zarówno w literaturze chrześcijańskiej, jak i judaistycznej, źródłem poznania i doświadczenia mistycznego, w którym wyraża się istota wiary biblijnej: tak, istnieje zjednoczenie człowieka z Bogiem – pierwotne marzenie człowieka – ale to zjednoczenie nie jest jakimś stopieniem się, zatopieniem w anonimowym oceanie Boskości, ale związkiem, rodzącym miłość, w którym obie strony – Bóg i człowiek – pozostają sobą, a jednak stają się całkowicie jednym: «Ten zaś, kto się łączy z Panem, jest z Nim jednym duchem» – mówi św. Paweł (1 Kor 6,17)” (DC 10). To Chrystus jest w tej Księdze – w znaczeniu alegorycznym – najgodniejszy miłości (1,2) i najpiękniejszy (5,10-16), jest pełen miłości dla swej Oblubienicy (2,4nn) – Kościoła, który był początkowo mały (8,8), szukał swego Oblubieńca (3,2.4), lecz wnet stał się królową (7,7-9), matką (7,3). Sam Jezus przedstawia się jako oczekiwany Oblubieniec (Mt 9,15; Mk 2,19; Łk 5,35n) i mówił o swoim królestwie, tj. o Kościele, posługując się obrazami alegorycznymi z Pieśni nad pieśniami (Mt 22.2-10; 25,1-13). Jeszcze wyraźniej Jezusa jako Oblubieńca, a Kościół jako Jego Oblubienicę przedstawia św. Paweł (Ef 5,22-32; 2 Kor 11,2). Natomiast św. Jan pisze o godach Baranka i opiewa Oblubieńca, którym jest Chrystus, i Oblubienicę, którą jest Kościół (Ap 19,7-9; 21,2; 22,17). Niech zatem słowa „Ukochany mój! Oto on! Oto nadchodzi” (Pnp 2,8) wyznaczą „przestrzeń” naszego tegorocznego adwentowego przepowiadania. Niech pomoże ono w ponownym odkryciu i zawierzeniu Miłości, którą jest Bóg, niech stwarza okazje do refleksji nad tym, jaki obraz Boga w sobie nosimy i jak realizujemy przykazanie miłości Boga. Niech rozpali ono na nowo entuzjazm naszej wiary, fascynację skarbem wiary i pragnienie przylgnięcia do Chrystusa – Wcielonej Miłości Boga.
Okres Narodzenia Pańskiego: Jezus Chrystus – Wcielona Miłość Boga
W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat (1 J 4,9). Benedykt XVI pisze, że prawdziwą nowością Nowego Testamentu „nie są nowe idee, lecz sama postać Chrystusa, który ucieleśnia pojęcia” (DC 12). Jezus – Słowo, które ciałem się stało – jest ucieleśnieniem miłości Boga, który pierwszy nas umiłował (por. 1 J 4,9), „i ta miłość Boga objawiła się pośród nas, stała się widzialna, ponieważ On «zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu» (1 J 4,9). Bóg stał się widzialny: w Jezusie możemy oglądać Ojca (por. J 14,9)” (DC 17). On pozwala nam w Tym, którego narodziny wspominamy i świętujemy, zobaczyć i odczuć swoją miłość i „z tego pierwszeństwa «miłowania» ze strony Boga może, jako odpowiedź, narodzić się miłość również w nas” (DC 17). Święty Augustyn w komentarzu do Ewangelii św. Jana napisał: „Przyszedł sam Pan, nauczyciel miłości i miłości pełen, wypełnić na ziemi swoje słowo i pouczył nas, że w podwójnym przykazaniu miłości jest zawarta cała nauka Prawa i Proroków […] O tym trzeba pamiętać, to rozważać, tego się trzymać, to czynić i wypełniać. Miłość Boga jest pierwsza w dziedzinie przykazania, a miłość bliźniego w porządku wykonania” (LG I, s. 452-453). To, czy przyjmujemy Bożą miłość i nią żyjemy, uwidacznia się w tym, że przyjmujemy do naszego życia drugiego człowieka jako brata, jako naszego bliźniego.
Betlejem i Nazaret mogą być dla nas swoistą szkołą miłości: miłości małżeńskiej i rodzinnej (małżeństwo i rodzina jako wspólnota miłości); szkołą poszanowania godności osoby ludzkiej, szczególnie dziecka, szacunku dla ludzkiej pracy; szkołą realizacji życiowego powołania; szkołą dawania świadectwa wiary w różnych środowiskach i obszarach codziennego życia.
Okres Wielkiego Postu: Miłość odrzucona i ukrzyżowana
Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał (J 3,16). Podstawowymi treściami Wielkiego Postu, który ma nas przygotować na doroczny obchód tajemnicy naszego zbawienia – misterium męki, śmierci i zmartwychwstania Jezusa Chrystusa – są nawrócenie, pokuta i pojednanie. Tradycja każe nam, świadomym własnych grzechów, wpatrywać się w tym czasie w krzyż Chrystusa. Jest on wyrazem miłości największej i jednocześnie znakiem miłości odrzuconej, wzgardzonej.
Zasadnicze ukierunkowanie naszym tegorocznym wielkopostnym homiliom, kazaniom i naukom rekolekcyjnym nadadzą słowa Jezusa z rozmowy z Nikodemem: „Tak Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne” (J 3,16). Zwykle całą naszą uwagę skupiamy na wyrażeniu „dał” i pytamy, czy Bóg daje się przebłagać jedynie Krwią swojego Syna. Przecież św. Jan w swoim Pierwszym Liście pisze: „Bóg jest miłością” (1 J 4,8) i: „W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu” (1 J 1,9). Dlaczego Bóg, który jest miłością, wysyła Swego Syna na krzyż? Najpełniejszą odpowiedź na to pytanie daje sam Jezus, który w dalszej części rozmowy z Nikodemem mówi: „Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony” (J 3,17). Bogu nie chodziło o to, by Jego Syn odpokutował ludzkie winy, lecz o to, by wszystkim okazać swoją miłość i wszystkich obdarować życiem.
Święty Bernard z Clairvaux, dla którego zdanie „Bóg jest miłością” jest podstawą Jego rozumienia świata, mówi, iż tajemnica zbawienia nie leży w zadośćuczynieniu za nasze grzechy, lecz w darowaniu win, przebaczeniu grzechów. Bóg stał się człowiekiem, gdyż chciał pokazać człowiekowi, że jest ludzki, chciał się pokazać człowiekowi od ludzkiej strony. Dlatego, że nas kocha, solidaryzuje się z nami w naszej ludzkiej słabości i ułomności. Odpowiadając na pytanie: Dlaczego krzyż?, św. Bernard wskazuje mniej na winę człowieka, a bardziej na jego kruchość, nędzę, niemoc i cierpienie. Zaś Benedykt XVI mówi w swojej encyklice o miłości chrześcijańskiej, że w śmierci na krzyżu Bóg zwrócił się przeciwko sobie samemu, ofiarował siebie, by „podnieść człowieka i go zbawić – jest to miłość w swej najbardziej radykalnej formie” (DC 12). Nawet krzyż nie odstraszył Boga od okazania nam swojej wiernej miłości. Nawrócenie i pokuta, odnowa życia wiary, do których wzywamy w Wielkim Poście, są powrotem do tej Miłości. W tym kontekście należałoby podjąć temat sakramentu pokuty i pojednania jako spotkania grzesznika z miłosierną Miłością Boga, jak też temat przebaczenia, miłości nieprzyjaciół oraz chrześcijańskiego sensu cierpienia.
Okres paschalny: Miłość zmartwychwstaje
Miłość nigdy nie ustaje (1 Kor 13,8). To słynne zdanie św. Pawła, które ma nadać kierunek naszemu tegorocznemu wielkanocnemu przepowiadaniu, stanowi właściwie myśl przewodnią życia chrześcijańskiego: naszego odniesienia do Boga, do nas samych, wszystkich naszych społecznych relacji, naszego otwarcia się na drugiego człowieka, naszej seksualności, jak też szczególnych form życia, jakimi są małżeństwo i bezżeństwo. „Miłość dąży do wieczności” – pisze Benedykt XVI (DC 6). Dlatego jest ona trwałym wychodzeniem „z «ja» zamkniętego w samym sobie w kierunku wyzwolenia «ja» w darze z siebie i właśnie tak w kierunku ponownego znalezienia siebie, a nawet w kierunku odkrycia Boga: «Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je» (Łk 17,33)”. Jest to osobista droga Jezusa, droga, która wiedzie Go poprzez krzyż ku zmartwychwstaniu – droga ziarna pszenicy, które pada w ziemię i obumiera, i dzięki temu przynosi plon obfity”. Droga ta jest opisem istoty miłości. Tylko taka miłość zmartwychwstaje.
Okres Paschalny powinien być dla nas szkołą patrzenia na miłość i mówienia o niej w perspektywie zmartwychwstania i odnowionego w nim naszego człowieczeństwa. Jednakże Miłość, która zmartwychwstaje, nie jest jedynie naszym upragnionym celem, lecz zaczyna się już teraz, w tym życiu. „Miłość nigdy nie ustaje” – właśnie dlatego jest ona znakiem zbawienia, jest ona znakiem zbawienia już teraz. Nadzieja się spełni, wiara przejdzie w oglądanie – miłość zaś trwa wiecznie. Trwanie jest pierwszą cechą miłości. Dlatego też często słyszymy w Nowym Testamencie wezwanie do trwania w miłości. Trwać w miłości znaczy poddawać się stale owej rozpoczętej już przez Boga wielkiej odnowie i przemianie – możliwej dzięki temu, że Bóg otoczył nas w swoim zmartwychwstałym Synu swoją bezgraniczną i bezwarunkową miłością. Tą miłością – albo jak powiedział św. Augustyn: z tej miłości – mamy żyć. Ona uszlachetnia cielesność naszej miłości, uzdrawia naszą miłość własną i miłość bliźniego. Nasze życie zostanie kiedyś odmienione, jednakże w miłości, której doznajemy i którą dajemy, jest już to nowe życie obecne. Tam zatem, gdzie naprawdę kochamy, jest już ów nowy świat, nowa ziemia, tam jest królestwo Boże.
W przepowiadaniu tego okresu zwróćmy szczególną uwagę na znaczenie chrztu i bierzmowania jako daru miłości Boga dla nas, na realizację naszych przyrzeczeń chrzcielnych, które są wyrazem naszej miłości do Boga, odpowiedzią miłości na miłość, jak też na wynikającą ze chrztu konieczność i jednocześnie naturalną potrzebę dawania świadectwa (słowem i czynem) o Bogu, który jest Miłością. Należy też wskazać na Eucharystię, podczas której możemy „zasmakować” Miłości wiernej aż do końca i która zawsze wzywa nas do bycia świadkami Miłości w świecie.
Okres zwykły: Kościół pełniący posługę miłości
Miłość Chrystusa przynagla nas (2 Kor 5,14). „Cała działalność Kościoła – pisze Benedykt XVI – jest wyrazem miłości, która pragnie całkowitego dobra człowieka: pragnie jego ewangelizacji przez słowo i sakramenty, co jest dziełem często heroicznym w jego historycznej realizacji; pragnie jego promocji w różnych wymiarach życia i ludzkiej aktywności. Miłość jest zatem służbą, którą Kościół pełni, aby nieustannie wychodzić naprzeciw cierpieniom i potrzebom, również materialnym, ludzi” (DC 19). Ta konstatacja na temat posłannictwa miłości w Kościele współbrzmi z teologią Ewangelii św. Łukasza, którą Kościół czyta i rozważa w roku C.
Ewangelia Łukasza nazywana jest ewangelią miłosierdzia. Jezus nie tylko ogłaszał nadejście Królestwa Bożego, lecz również czynił dobro, które jest zadatkiem i znakiem „czasów, które nadchodzą” (venturi saeculi, Credo). W kategoriach społecznych Jego działanie można nazwać rewolucyjnym. Jezus uzdrawiał chorych, przywracał właściwą wartość kobietom i mężczyznom, poszukiwał wykluczonych – tych, którzy wyrzuceni zostali poza nawias społeczeństwa. Wszystkie te działania miały jednak ostatecznie zbawczy motyw. Jezus wiedział, iż bieda, wykluczenie, wszelkie uprzedzenia, ucisk, wojna, śmierć są skutkami zła i grzechu, które nie zamieszkują poza człowiekiem, ale w głębi jego serca. Ten w gruncie rzeczy zbawczy, a nie socjalny program Jezus ogłasza podczas wizyty w synagodze w Nazarecie.
Poszczególne perykopy zaczerpnięte z Ewangelii według św. Łukasza powinny stać się punktem wyjścia do przepowiadania Kościoła, który kocha człowieka na wzór miłości, jaką Bóg ma ku człowiekowi. Ewangelie pozwalają na przepowiadanie takich aspektów miłości Boga i Kościoła, jak m.in. przebaczenie, miłość bliźniego, nawrócenie, właściwa relacja do dóbr materialnych, troska o wyrzuconych poza nawias społeczny, modlitwa jako wyraz miłości, powszechność miłości, wyrzeczenie jako warunek miłości, sprawiedliwość społeczna itd.
Każda jednostka programu składa się z trzech części: swoistej eksplikacji orędzia biblijnego, jego aplikacji w życiu chrześcijańskim i pasującego do nich krótkiego cytatu z nauczania kościelnego – dających podstawę do przygotowania homilii na podany temat.
Fragmenty programu kaznodziejskiego, tak jak w latach ubiegłych, będziemy zamieszczać na łamach „Biblioteki Kaznodziejskiej”.
autor:
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






