W numerze
 
lipiec/sierpień 2008 » FORUM HOMILETYCZNE »

O kaznodziejstwie dziecięcym głosem praktyka

Drukuj
Autor (ur. 1978) ukończył studia licencjackie z teologii dogmatycznej, jest duszpasterzem – praktykiem, wikariuszem w Szamotułach koło Poznania. Opublikował kilku zbiorów homilii dziecięcych (roraty, nabożeństwa różańcowe). Od kilku lat współpracuje z „Biblioteką Kaznodziejską”.
 
 
Pierwszorzędnym zadaniem kaznodziei jest wprowadzenie Ewangelii w świat dziecka, w dziecięcy sposób przeżywania i odbierania rzeczywistości oraz jej problemów. Dzieci ochrzczone i wcześnie, bo już w wieku 8 lat dopuszczone do Eucharystii, są pełnoprawnymi uczestnikami liturgii. Przychodzą, aby słuchać słowa Bożego. Zastanawiając się nad kaznodziejstwem dziecięcym nie uciekniemy przed prawami psychologii rozwojowej, która mówi nam o uwadze, pamięci, skupieniu właściwym poszczególnym etapom rozwoju dziecka. Z drugiej strony naszym obowiązkiem jest wprowadzać dzieci w trudne orędzie ewangeliczne i mistagogię wiary. Nie należy się tego bać. Młode serca są bardzo chłonne i ufne, są podatną glebą dla słowa, byle dorośli nie przeszkadzali, tylko pomagali. Dzieci przyjmują słowa Pisma Świętego na poważnie i są gotowe do niemałych ofiar ze względu na Jezusa i Jego przykazania. Nie na darmo Jezus poucza: „Jeśli się nie staniecie, jak dzieci…”. Stać się jak dziecko, to na nowo uwierzyć Ewangelii, przyjąć ją z prostotą i bez wymyślania, bez tłumaczenia się, szukania innego wyjścia, zbyt skomplikowanej, bo przecież wygodnej interpretacji.
Kaznodzieja niech będzie najpierw uczniem w szkole dziecięcego odbioru Ewangelii. Nawet „rasowy” homileta wiele się może nauczyć od dzieci cisnących się przy ambonie.
Aby mówić do dzieci, trzeba się nauczyć słuchać jak dziecko, ze zdwojoną uwagą, ponieważ osoba z autorytetem mówi coś ważnego.
Trzeba mówić zrozumiale, bez niepotrzebnego w tym momencie, teologicznego słownictwa. Dzieci niekoniecznie wiedzą co to unia hipostatyczna, ale bez problemu mogą zrozumieć, że Pan Jezus był prawdziwym Bogiem (czynił cuda) i prawdziwym człowiekiem (cierpiał)
Zachęcam do odrobiny wysiłku i zabierania rekwizytów na ambonę. Nie powinny być zbyt wyszukane, nie wolno robić z homilii cyrku – od tego jest festyn parafialny, czy zabawa w salce. Nieraz wystarczy konewka z wodą, łódka z papieru czy koraliki…
Dzieci lubią współtworzyć homilię, nie tylko odpowiadając na pytania, ale np. trzymając kartki z literami tworzącymi hasło, czy rebus; przytrzymując rekwizyty itp.
W homiliach czy kazaniach dialogowanych, należy unikać zadawania pytań zaczynających się od partykuły pytajnej czy. Pytamy: dlaczego, kto, w jaki sposób, ile, co się stało, gdy… itd.
Orędzie wypowiada zawsze kaznodzieja.
Dzieci oczekują też wyjaśnienia Ewangelii. Mamy doprowadzić ich do pytania, co oznacza konkretne słowo czy gest Jezusa, Maryi, Pawła, Ezechiela? Głosząc kiedyś homilię na podstawie perykopy O ubogiej wdowie (Łk 21,1nn) przyniosłem na ambonę portfel, a w nim, zamiast monet i banknotów, serce z białego papieru czyste serce, którego Bóg pragnie najbardziej na ofiarę.
Przygotowując homilię dla dzieci, należy ją konstruować w taki sposób, aby pożytek i korzyść duchową wynieśli także dorośli. Unikamy infantylizmów i zdrobnień. Traktujemy dzieci, jako poważnych słuchaczy. Jeśli ktoś „przynudza” lub mówi zbyt wysokim tonem, dzieci wychwycą to niezwykle szybko.
Chciejmy pokazać dzieciom, jak Ewangelia dotyka codziennych spraw, jak wyraźnie rzuca na nie światło. Homilia niedzielna, to okazja do formowania postaw małych uczniów Jezusa (zachęta do jałmużny, odwiedzenia chorych, wspólnego poczytania Biblii z rodzicami).
Nic nie stoi na przeszkodzie, by homilia dziecięca kończyła się „zadaniem domowym”, takim jaknp. uporządkowanie zaniedbanej mogiły w listopadzie lub na Wniebowzięcie… Kaznodzieja musi jasno sformułować prawdę ewangelijną, którą chce przekazać. Jego zadaniem jest też prowadzić słuchaczy od bliskich im doświadczeń codzienności do nowego pojmowania i rozumienia, przemienionego Ewangelią. Mamy stawiać Jezusa jako wzór: jak Jezus kroczy po wzburzonym jeziorze, tak my idziemy po falach zła na tym świecie; Piotr chwyta się wyciągniętej dłoni Jezusa, my chwytamy się Jezusa w konfesjonale i w Eucharystii (por. Mt 14,22nn).
Nie bez znaczenia jest odpowiednia modulacja głosu i kontakt wzrokowy ze słuchaczami, a wspaniałym sprawdzianem czy dzieci słuchały i zapamiętały jest spontaniczna modlitwa powszechna tworzona przez dzieci: jeśli znajdą się w niej treści podjęte przez kaznodzieję, to jest to powód do radości, nie zapominając, że Bóg daje wzrost, a my tylko bardziej lub mniej udolnie siejemy!
 
autor: ks. Wojciech Silski