styczeń/luty 2008 » FORUM HOMILETYCZNE »

O przepowiadaniu do młodzieży uwag kilka

Drukuj
Autor jest doktorem habilitowanym homiletyki, adiunktem PAT w Krakowie, wykładowcą homiletyki w WSD Redemptorystów w Tuchowie. Był współtwórcą i redaktorem naczelnym serii „Redemptoris Missio”.
 
 
Przepowiadanie do młodzieży nie stanowi jakiejś specjalnej kategorii homiletycznej. Zalicza się je do jednostek przepowiadania wyróżnianych ze względu na rodzaj słuchaczy. I to względnie od niedawna. Zaczyna się ono wszak rozpowszechniać dopiero na przełomie XIX i XX wieku. Miało to związek z wyodrębnieniem się młodzieży jako specjalnej grupy społecznej, szybsze jej dojrzewanie, usamodzielnianie się, rodzące się poczucie jej dystansu do starszego pokolenia. Nie bez znaczenia był tutaj także rozwój szkolnictwa, powstawanie internatów, zrzeszeń młodzieżowych, stowarzyszeń katolickich takich jak: Sodalicja Mariańska, Związek Młodzieży Katolickiej, itp. Przybierało ono najpierw postać comiesięcznego wykładu, względnie kazania stanowego wygłaszanego dla członków katolickich organizacji młodzieżowych.
W Polsce rozkwita ono dopiero w okresie międzywojennym. Wiąże się zaś z budzeniem się świadomości chrześcijańskiej pod wpływem ruchu liturgiczno-biblijnego oraz z promowaną przez Kościół aktywizacją młodego pokolenia. Organizowane zloty, rodzące się ruchy młodych, domagały się specyficznych kazań. Początkowo miały one raczej emocjonalny, apologetyczno-moralizatorski charakter1 . Wkrótce jednak przybrały formę egzorty, będącej rodzajem kazania parenetycznego, wygłaszanego do młodzieży szkolnej, w celu mobilizowania jej do życia zgodnego z wyznawaną wiarą. Jej wygłaszanie było obowiązkiem katechety. Po drugiej wojnie światowej egzorta przekształciła się w rodzaj kazania katechizmowego.
Dzisiaj w wymiarze duszpasterstwa ogólnego przepowiadanie do młodzieży funkcjonuje jako zaadresowana do nich homilia, kazanie czy konferencja rekolekcyjna. Natomiast w wymiarze duszpasterstwa specyficznie młodzieżowego przyjmuje ono przeróżne, niezwykle oryginalne nieraz formy, których opisu nie było łatwo dokonać.
Zainteresowanie młodzieżą z homiletycznego punktu widzenia wpisuje się w ogólne nią zainteresowanie. Wiadomo przecież, że kto ma młodzież ten ma przyszłość, dlatego interesują się nią różnego rodzaju ideolodzy, politycy, a ostatnio także specjaliści od marketingu ekonomicznego, gdyż wiele produktów jest na nią obliczonych. Zainteresowanie Kościoła młodzieżą wypływa nie tylko z chęci zapewnienia sobie przyszłości, ale przede wszystkim z potrzeby spełnienia wobec niej otrzymanego od Chrystusa posłannictwa. W jego zaś wypełnianiu niebagatelne zadanie przypada posłudze słowa. Oby jej owocniejszemu spełnianiu posłużyły także zamieszczone niżej uwagi aczkolwiek ogólniejszej natury.
 
 
O młodzieżowym audytorium
 
O tym, że dokładne określenie adresata w dużej mierze decyduje o skuteczności mowy, wiedzieli już starożytni retorzy, starając się jak najdokładniej je rozpoznawać. Dziś podobnie czyni marketing ekonomiczny, ideologiczny czy polityczny. Dlatego pytanie: „przemawiać do młodzieży czyli do kogo?”, powinno niepokoić każdego sługę słowa. Tylko Jezus wszystkich znał i„nie potrzebował niczyjego świadectwa o człowieku. Sam bowiem wiedział, co w człowieku się kryje”(J 2,24-25).
Już sam termin „młodzież” jest niezwykle pojemny. Powiedzenie, że chodzi o ludzi w okresie dojrzewania, mówi coś, ale niewiele. „Znajdujący się w okresie dojrzewania” prezentują bowiem niezwykłe zróżnicowanie pod względem wieku, środowiska rodzinnego, szkoły, miejsca zamieszkania, regionu Polski, zaangażowania religijnego, wpływu marginesu społecznego itp.
Zróżnicowanie dotyczy także całych następujących po sobie pokoleń, co wypowiada się w takich określeniach jak: „pokolenie bez przyszłości”, „pokolenie zjadaczy popcornu”, „pokolenie internautów”, „pokolenie nic”, „pokolenie coś”, „pokolenie MP3” „pokolenie emigrantów” i oczywiście – „pokolenie Jana Pawła II”.
Generalny podział młodzieży na dobrą i złą stanowi też nie lada pułapkę. Zdaniem bowiem znawców problemu, mimo iż w mediach, najwięcej miejsca poświęca się młodzieży złej, cynicznej, przestępczej, chuligańskiej, pierwszeństwo należałoby przyznać młodzieży dobrej, szlachetnej, ofiarnej, pracowitej.
Pomimo wielorakiego zróżnicowania ludzi młodych, próba wyłonienia jakichś charakteryzujących ich przymiotów nie jest skazana na całkowitą porażkę, gdyż wedle Jana Pawła II: „Można powiedzieć, że są tacy jak zawsze. Jest coś w człowieku, co nie podlega zmianom”2 . Co zatem charakteryzowałoby ludzi młodych?
– Stan przejściowy. Z dzieciństwa w dorosłość.Aczkolwiekpojawiają się wśród młodzieży tendencjedo przedłużania swej młodości, ucieczka przed dorosłością i związaną z nią odpowiedzialnością, godzenie się na bycie traktowanym jak dziecko, nieuniknionym kierunkiem rozwoju młodzieży jest dorosłość. Przechodzenie w nią oznacza kształtowanie się osobowości a wraz z nią – ogólnie mówiąc – światopoglądu człowieka. Poszukuje się więc wzorców, modeli, autorytetów, co sprawia, że jest się podatnym na agitację polityków, różnej maści ideologów tak świeckich jak i pseudoreligijnych. Nie jest zatem bez znaczenia na kogo młody człowiek natrafi. Niebezpieczeństwo powiększa fakt, że młodemu człowiekowi brak dostatecznej wiedzy na temat siebie, świata, życia oraz przewidywalności skutków dokonywanych wyborów. Przechodzenie z dzieciństwa w dorosłość jest zarazem niebezpiecznym przejściem od uzależnienia do samodzielności. Nieokrzepła bowiem jeszcze, albo butna samodzielność może prowadzić do ponownego uzależnienia się od fałszywych autorytetów, podejrzanych grup młodzieżowych, nie wyłączając sekt. Sługa słowa zaś musi pamiętać, że wspominany „stan przejściowy” jest również czasem dokonywania wyboru podstawowej religijnej opcji życiowej, którego skutkiem może być przyjęcie lub odrzucenie Chrystusa i Jego Ewangelii. Młodość to czas powołań!
– Relatywizm.Kiedy młody człowiekwychyla głowę poza dom rodzinny, w którym wszystko było jasne, ustalone, pewne, spostrzega, że niekoniecznie tak jest gdzie indziej. Zaskakuje go wielość poglądów, ideologii, postaw, ocen moralnych, religii. Podobny pluralizm serwują mu media, a zwłaszcza Internet. Świat mediów, zwłaszcza świat Internetu jawi się jako swego rodzaju dżungla, w której prawda przeplata się z kłamstwem, kultura z chamstwem, dobro ze złem, świeckie z religijnym. Przy czym nikt tego wszystkiego tak czy inaczej nie klasyfikuje. Musi to uczynić sam odbiorca. Przy młodzieńczej fascynacji mediami połączonej z brakiem wyrobionego krytycyzmu łatwo podzielić przekonanie greckiego myśliciela, że „wszystko płynie” (panta rhei), a jedynym pewnikiem jest to, że nic nie jest pewne. Tak rodzi się młodzieńczy relatywizm. Okazuje się on jednak zazwyczaj przejściowy, gdyż związane z nim „zawieszenie poznawcze” jest zbyt bolesne, by mogło trwać wiecznie. Dotyczy to i relatywizacji spraw wiary. Dlatego w ocenie „ewolucji przemian religijnych młodych ludzi należy uwzględnić zasadę, że ich problemy związane z wiarą są przejściowe i stanowią swego rodzaju przejaw religijnej dezintegracji pozytywnej”3 .
– Doświadczanie własnej podmiotowości.Wypowiada się ono wumiłowaniu wolności,wpotrzebie samodzielności, w poczuciu odpowiedzialności za samego siebie, w potrzebie „brania życia we własne ręce”. Rodzi się także poczucie własnej i pokoleniowej odmienności w relacji do starszego pokolenia. Jest ono samo z siebie zrozumiałe, przybiera jednak różne natężenia. Mówi się o różnicy pokoleń, kiedy młode pokolenie, w akceptowany generalnie system wartości starszego pokolenia, wnosi swoje innowacje; o walce (konflikcie) pokoleń, kiedy system wartości młodego pokolenia jest odmienny od systemu wartości starszego pokolenia; o międzypokoleniowej przepaści, kiedy różnice pomiędzy pokoleniami są tak „przepastne”, że nie mogą one nawet walczyć ze sobą z powodu zbytniej od siebie odległości. Z tym ostatnim przypadkiem mamy podobno dziś do czynienia. Dlatego też można spotkać się z opinią, że podstawowym problemem naszych czasów jest problem pedagogiczny, gdyż z powodu braku porozumienia starsze pokolenie nie może przekazać swych osiągnięć pokoleniu młodszemu. Jest w tym i sporo prawdy i wiele przesady, ale problem międzypokoleniowego porozumienia się istnieje, rodzi wiele problemów, o których nie może zapominać sługa słowa.
– Radość życia.Młodość cechuje radość i radości się domaga.Przekonuje o tym najzwyczajniejsza obserwacja zachowańmłodych ludzi.Radosnemu przeżywaniu życia towarzyszy jednakże często beztroska, powierzchowność, nieodpowiedzialność, rozumienie życia jako zabawy, w czym nieustannie utwierdza współczesnacywilizacja konsumpcji. Ponieważ radość jest zgodna z duchem Ewangelii – Dobrej Nowiny, nie należy jej gasić. Należy jedynie wykazywać na czym polega prawdziwa radość, że u jej podstaw leży życie wedle wartości, rozwijanie naturalnych przymiotów, wypracowane osiągnięcia, poniesione ofiary dla innych. Przede wszystkim zaś przekonywać młodych, że zostali powołani do przeżywania największej z radości, której źródłem jest Chrystus.
– Idealizm. Naturalnym odruchem młodości jest wiara w ideały, pragnienie szczęścia, prawdy, piękna i miłości. „Jest w młodych ludziach olbrzymi potencjał dobra i twórczych możliwości” (Jan Paweł II). Ze względu na ów młodzieńczy idealizm młodzi ludzie są zdolni do radykalnego potraktowania swej wiary, ale stają się też łatwym łupem różnego rodzaju pseudoreligijnych guru. Młodzieńczy idealizm może niestety przybierać także formę raczej biernego krytycyzmu niż twórczego zaangażowania.
 
 
O młodzieżowym słudze słowa
Cechy charakteryzujące młodzieżowe audytorium wskazują na przymioty, jakimi powinien się odznaczać głosiciel słowa Bożego. Przynajmniej niektóre warto będzie przypomnieć:
– Miłość młodości. Do młodzieży przemawiać powinien ten, kto ją lubi, a polubi ją ten, kto ją pozna. Sługa słowa musi zatem być szczerze młodzieżą zainteresowany, mieć odwagę wejścia w jej świat, poznania go takim jaki jest, bez osądzania i potępiania; spokojnie przyjmować jej poglądy raz naiwnie idealistyczne innym razem przesadnie krytyczne. Nie może ulegać obiegowym opiniom o młodych, urobionym najczęściej przez starsze pokolenie na podstawie jego przykrych indywidualnych doświadczeń, czy patologicznych zachowań jednostek lub młodzieżowych grup. Doświadczenie poucza, że młodzież na powierzchowną i krzywdzącą ocenę siebie reaguje negatywnymi postawami a nieraz zorganizowaną agresją. Głębsze poznanie świata młodych pozwala dostrzec, ile w młodych ludziach jest otwartości na Boga, często nie w pełni uświadomionej, i ile gotowości Jego przyjęcia.
– Zaufanie.Młodziszukają ludzi godnych zaufania, gdyż czują się zagubieni w nowoczesnym, spluralizowanym społeczeństwie. Za mało mają doświadczenia życiowego, aby się w nim odnaleźć, odróżnić obiektywną prawdę od subiektywnych przekonań. Chętnie przyjmują zatem pomoc udzielaną im przez głosiciela słowa Bożego, pod warunkiem jednak, że spotkanie z nim będzie miało charakter osobowy, odbywać się będzie w klimacie zaufania, szczerości, że miejsce paternalizmu i autorytaryzmu zajmie wspólne poszukiwanie, zaproszenie, propozycja, zachęta.
– Autorytet. Stopień zaufania, jakim młodzi słuchacze zechcą obdarzyć mówcę, będzie uzależniony od wielkości jego autorytetu. Autorytetu zaś poszukują, o czym świadczy chociażby młodzieńczy kult idoli. Źle by jednak się stało, gdyby sługa słowa pozował na młodzieżowego idola. On ma pełnić zadanie duchowego przewodnika. Nie dalekiego jak estradowy idol, ale bliskiego jak wierny towarzysz ich życia. Prawdziwe bowiem autorytety, jakich pragną, mają być ludźmi im bliskimi, jako ci, którzy „idą z młodzieżą szlakami, po których ona postępuje” (Jan Paweł II).
Jednakże generalnie rzecz biorąc autorytet osób duchownych w środowisku młodzieżowym nie jest za wysoki. Pomijając przyczyny zewnętrze (antyklerykalizm), do przyczyn wewnętrznych zalicza się brak zainteresowania młodzieżowymi problemami, brak czasu, rutyna, powierzchowność kontaktów. Odwoływanie się przy tym do autorytetu urzędowego, podczas gdy dla młodych liczy się wyłącznie autorytet osobowy. Rzecz w tym, że tego autorytetu nie da się nauczyć z poradników retorycznych. Powstaje on bowiem na bazie osobistego doświadczenia wiary. Dla młodych nie jest ważne czy to ksiądz, czy siostra zakonna, czy zakonnik; czy mieszka na plebanii czy w klasztorze, czy w bloku mieszkalnym; jaki nosi strój. Dla nich liczy się autentyzm i głębia wiary. Ich brak zagraża wierze młodych.
 
 
O młodzieżowej problematyce
 
Cóż innego może być treścią przepowiadania do młodzieży jak nie całość depozytu chrześcijańskiej wiary? Zadaniem sługi słowa jest jednak celny dobór tych prawd, które trafiają w rzeczywiste, a nie wydumane, problemy młodych. Ma być ewangelicznym ojcem, „który ze swego skarbca wydobywa rzeczy nowe i stare” (Mt 13,52). W rzeczach nowych i starych młodzieżowej tematyki mogłyby się znaleźć następujące tematy:
– Wartości młodości.Dość powszechnym błędem jesttraktowanie młodości raczej jako zbioru problemów do rozwiązania, niż jako źródło pastoralnych wyzwań, którym trzeba sprostać. Jednym z nich jest ukazywanie wartości młodości. Dosadnie na ten temat wypowiada się Jan Paweł II w cytowanej tutaj książce: „Młodość to nie tylko pewien okres życia ludzkiego, odpowiadający odpowiedniej liczbie lat, ale to jest zarazem czas dany każdemu człowiekowi, a równocześnie zadany każdemu człowiekowi. W tym czasie szuka on odpowiedzi na podstawowe pytania. Szuka nie tylko sensu życia, ale szuka konkretnego projektu, wedle którego swoje życie ma budować. I to właśnie jest najistotniejszy rys młodości. Duszpasterz musi o tym wiedzieć i musi umiłować to, co jest istotne dla młodości”. Nic dodać nic ująć.
– Sens życia. Od zawsze młodzież szuka odpowiedzi na takie pytania jak: „Kim jest człowiek? Jaki jest sens cierpienia, zła, śmierci? Dlaczego istnieją one nadal mimo tak wielkiego postępu? Co człowiek może dać społeczeństwu, a czego od niego oczekiwać? Co nastąpi po tym ziemskim życiu?”. Współczesna kultura skłania do odpowiadania na nie w naturalistyczno-konsumpcyjny sposób. Ostateczny cel życia rozmienia na cele doraźne, udane życie – to zdrowie, pieniądze, powodzenie, szybki i spektakularny sukces, poprawne relacje z innymi. Istnieje zatem pilna potrzeba ukazywania młodzieży sensu życia w perspektywie wieczności, uczenia ją pytać z ewangelicznym młodzieńcem: co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne (Łk 10,25). Tak właśnie czynił Benedykt XVI, wzywając młodzież na Błoniach Krakowskich do budowy „domu swego życia” na najtrwalszym z fundamentów, jakim jest Chrystus4 .
– Pragnienie Absolutu. Tęsknota za sacrum uważana jest za jedną z pozytywnych cech naszych czasów. Dotyczy to również młodzieży, która szuka Boga, niekiedy „po omacku”, ale Go szuka.W swoim poszukiwaniu, spotyka się z Kościołem. Ma o nim różne wyobrażenia. Nawiązując do nich, nie przemilczając historycznych porażek Kościoła, należy wskazywać na obecnego w nim Chrystusa, który jest obrazem Boga (2 Kor 4,4). Szczególnym znakiem Jego obecności jest Eucharystia. Przekaz wiary młodym powinien zatem mieć charakter mistagogiczny, czyli prowadzić do spotkania z obecnym w liturgii Kościoła Zmartwychwstałym Panem, i zachęcać do powierzenia Mu swego życia, jako niezawodnemu Przyjacielowi.
Nawiązując do owego wrodzonego człowiekowi pragnienia Boga należy podobno być czujnym na coraz częściej stawiane dziś pytania czy i na ile, może ono zostać osłabione przez wydłużające się przebywanie w wirtualnym świecie mediów elektronicznych, buszowanie w odmiennej rzeczywistości (second life) różnorakich gier komputerowych. Rzecz w tym, że na podobne pytania, nie ma jeszcze jednoznacznych odpowiedzi.
– Dojrzewanie wiary.Naturalnedojrzewanie młodego człowieka powinno obejmować również dojrzewanie jego religijności. Psychologowie religii i doświadczeni duszpasterze są zdania, że „dzięki przemianom psychicznym w okresie dorastania możliwa jest – przy sprzyjających warunkach – głęboka transformacja religijności, nawet wtedy, gdy jej początki nie były optymistyczne”5 .
Dojrzewanie religijności oznacza najczęściej przechodzenie od wiary odziedziczonej do wiary z osobistego wyboru, od wiary obrzędowej do wiary personalnej. Personalizacja wiarywpisuje sięwewłaściwą młodzieńczemu wiekowi personalizację życia. Do młodych przemawia zatem przede wszystkim personalna postać wiary. Wskazywać im zatem należy na osobę Chrystusa, jako prawdziwy i niezawodny punkt odniesienia w życiu. Fascynować postacią Jezusa, czego przykładem Benedykt XVI w swoim „Jezusie z Nazaretu”. Prowadzić do żywego przeżywania spotkania ze Zmartwychwstałym Panem w liturgii Kościoła, stąd nieodzowny, a wyżej już wspomniany, mistagogiczny wymiar przepowiadania. Związek z osobą Chrystusa stanowić będzie skuteczne zabezpieczenie przed odchodzeniem do sekt, czy też od pobożności chrześcijańskiej do bezosobowej „pobożności” religijnej w najogólniejszym tego słowa znaczeniu.
Przy personalnym przeżywaniu wiary łatwiej będzie zaapelować o integralne, a nie selektywne, przyjmowanie prawd wiary i zasad chrześcijańskiej molarności. Wskazać na osobiście ich dotyczące pozytywne skutki takiego przeżywania wiary. Z badań wynika bowiem, że młodzi, którzy prowadzą gorliwe życie religijne, mają większe zamiłowanie do pracy, poczucia odpowiedzialności, większą odporność psychiczną, samodzielność, zdolność przezwyciężania własnych słabości.
– Sprawa miłości.Mówić do młodzieży o miłości należy nie tylkodlatego, jak to najczęściej się czyni, że bardzo daleko odeszła ona od ideału czystej miłości,że utraciła zrozumienie dla czystości przedmałżeńskiej, że jej pojęcie relacji międzyludzkich zdominowane jest pragnieniem doznań seksualnych, że sama chce autonomicznie określać co dobre a co złe w tej dziedzinie, traktując Kościół jedynie jako instytucję doradczą. Należy mówić o miłości przede wszystkim dlatego, aby przekazywać prawdziwe jej oblicze. Sługa Boży Jan Paweł II w swojej książce, do której się tutaj odwołujemy, przypomina, że powołanie do miłości ma być podstawowym elementem kontaktu z młodzieżą, że trzeba ich uczyć miłości, że miłość nie jest do wyuczenia a zarazem nic nie jest tak bardzo do wyuczenia jak miłość! Jego zdaniem miłość musi być osnową duszpasterza młodzieżowego. Papież przypomina także, że nauczyciel miłości musi miłować ludzką miłość. Ona rodzi piękną miłość, bo miłość jest piękna. Młodzi ludzie szukają zawsze piękna w miłości. Chcą, żeby ich miłość była piękna, mimo że ulegają niepięknej miłości tego świata. Takiej miłości pięknej nikt im nie może dać, tylko Bóg. Kiedy się o tym przekonają, dodaje papież, gotowi są pójść za Chrystusem, bez wglądu na ofiary. Sapienti sat!
 
 
O młodzieżowym języku
 
Język przekazu Ewangelii powinien rzecz jasna odpowiadać wrażliwości psychologiczno-intelektualnej młodzieży. Przy czym wiadomo, że nie chodzi o jakieś populistyczne „chwyty” mające na celu jedynie szokowanie słuchaczy. Wiemy z mediów, jak duże emocje wzbudziła nowa reklamówka belgijskiego kanału dla młodzieży Plug TV, należącego do medialnego giganta RTL. Spot reklamowy, którego bohaterem jest Jezus miał przekonać odbiorców, że Plug TV jest tak „cool”, że nawet Jezus chciałby mieć abonament. Kościół katolicki uznał spot za bluźnierczy i zażądał jego wycofania. Zbyto go twierdzeniem, że reklamówka „przybliża Jezusa młodzieży”. Wprawdzie podobne „chwyty młodzieżowe” zdarzają się i w Polsce, ale nie jest to przykład godny większej uwagi.
Język przekazu wiary, także do młodzieży, musi być językiem ewangelicznym, prostym, zrozumiałym, życiowym, obrazowym, pozbawionym wulgaryzmów i prostactwa6 . Sprawdza się on w tradycyjnych formach jednoliniowego przekazu, takich jak homilia, kazanie, konferencja, potwierdzając ich aktualność. Niemiej jednak poszukiwanie nowych form przekazu Ewangelii staje się potrzebą chwili. Próbuje się niekiedy nadawać mu multimedialną postać. Jeśli wydaje się on sprawdzać w wykładzie katechetycznym, budzi zastrzeżenia przy wygłaszaniu homilii, kazania, a nawet konferencji rekolekcyjnej. Ich bowiem celem jest nie tylko przekaz informacji, jak w wykładzie, ale także osobistego świadectwa wiary. To zaś najpełniej dokonuje się w słowie skierowanym bezpośrednio do słuchaczy, w czym multimedia zdają się przeszkadzać. Zakłócają bowiem międzyosobową komunikację. Przy czym nie tyle chodzi o sam środek techniczny, jako taki, ale cały przekaz z jego zastosowaniem. Mówca bowiem „dialoguje” najpierw z multimedialną aparaturą, następnie z ekranem, na końcu dopiero ze słuchaczem. Przepowiadanie traci duszę wypowiadaną w zasadzie „serce mówi do serca” (cor ad cor loquitur), ulegając depersonalizacji i technicyzacji. Obawiam się, czy nie mamy tutaj do czynienia z zanikiem jakiejś wrażliwości w tym względzie?!
– W dialogu.Monolog przekazu Ewangelii trzeba uzupełniać dialogiem realnym czyli rzeczywistą rozmową. Stwarza ona szansęwspółuczestnictwa, dowartościowania siebie, osobistego sformułowania problemu oraz jego wypowiedzenia. Rozmowa będzie udana, kiedy sługa słowa potrafi pokornie zejść na poziom swoich poczuć się niejako jednym z nich i z tej perspektywy z nimi rozmawiać. Musi również być przygotowanym na każde, nawet najbardziej szokujące, pytanie nie po to, by natychmiast na nie odpowiadać, co mogłoby„zgasić” dialog, ale po to, by cierpliwie ich wysłuchać. Szczere stawianie pytań świadczy o zdrowym duchu, w jakim prowadzony jest dialog.
– We wspólnocie.Młodzi ludzie pragną wspólnoty, której często pozbawieni są we własnej rodzinie. Z tej racji stają się podatniejsi na negatywne wpływy otoczenia. Poszukują oparcia w grupie rówieśników, często w grupach przestępczych, nierzadko w sektach. Z pomocą ma im przyjść wspólnota kościelna oparta na miłości, zaufaniu, ewangelicznej szczerości, w której wszyscy się znają, szanują, pytają i poszukują odpowiedzi. Potwierdzają przez to siebie. Sprawdzają swą dorosłość i ją rozwijają. Nade wszystko zaś łatwiej odnajdują poszukiwanego Boga i doświadczają jego bliskości. Najpełniej we wspólnocie par excellence jaką jest zgromadzenie eucharystyczne. Każda zatem autentyczna posługa słowa musi ku niemu prowadzić.
W końcowej uwadze pragnę jeszcze zauważyć, że sposób przepowiadania do młodzieży w dużej mierze uzależniony będzie od funkcjonującego stylu duszpasterstwa nie tylko parafialnego ale i ogólnopolskiego. Należało by zatem zabiegać o to, aby styl ten nie utrudniał, ale wspierał odpowiadający młodzieży przekaz słowa Bożego.
 
 1 H. Simon, Kazania do młodzieży, „Materiały Problemowe” 2: 1988, s. 97.
 2 Jan Paweł II, Przekroczyć próg nadziei, Wydawnictwo „RW” KUL, Lublin 1994, s. 100.
 3 J. Przybyłowski, Znaczenie nowej ewangelizacji dla duszpasterstwa młodzieży, Wydawnictwo Archidiecezji Lubelskiej „Gaudium”, Lublin 2001, s. 145.
 4 Benedykt XVI, Przemówienie do młodzieży na krakowskich Błoniach, w: Trwajcie mocni w wierze. Benedykt XVI w Polsce, Wydawnictwo „M”, Kraków 2006, s. 75-81.
 5 W. Chaim, Dlaczego nie przychodzą? Psychologiczne uwarunkowania absencji młodzieży na rekolekcjach, w: Trzymajcie się mocno Słowa Życia. Rekolekcje dla młodzieży [red. W. Przyczyna, G. Siwek]. Wydawnictwo „Poligrafia Salezjańska”, Kraków 1999, s. 21.
 6 por. R. Przybylska, W. Przyczyna, Bariery i pomosty w komunikacji kaznodziejskiej, „Przegląd Homiletyczny” 8: 2004, s. 124.
 
 
 
autor: o. Gerard Siwek CSsR