listopad/grudzień 2009 » FORUM HOMILETYCZNE »

Praca nad homilią dla dzieci

Drukuj
Żyjemy w społeczeństwie multimedialnym. Taki stan rzeczy oznacza dla Kościoła katolickiego nowe wyzwania, o których – choćby pół wieku temu – nikt poważnie nie myślał. Błyskawiczny rozwój kultury multimedialnej postawił Kościół katolicki (i inne Kościoły chrześcijańskie) w trudnym położeniu. Mass media wpłynęły na pogłębienie dystansu, zwłaszcza ludzi młodych, wobec instytucjonalnego Kościoła1. W obliczu osłabienia pozycji rodziny oraz dechrystianizacji Europy wielu chrześcijan zadaje pytanie: jakim językiem przemawiać do współczesnego człowieka? Jak się z nim komunikować? Poważne problemy ze skuteczną ewangelizacją zrodziła bowiem tzw. kultura masowa. Dominującą niegdyś kulturę słowa zastąpiła dzisiaj – biorąc pod uwagę stopień percepcji odbioru – kultura obrazu: film oraz Internet2. Wielość i różnorodność form masowego przekazu stała się faktem nieodwracalnym. Obecnie kultura multimedialna rozwija się równolegle z ewangelizacyjną misją Kościoła. Stosunkowo często mass media spychają dzisiaj Kościół na zupełny margines życia dzieci i młodzieży. Wielu młodych ludzi żyje tak, jakby Bóg nie istniał, chociaż formalnie przynależy do wspólnoty Kościoła. W tej sytuacji wyraźnie widać, jak znaczącą konkurencją wobec wartości ewangelicznych stał się świat mediów publicznych i prywatnych. Media publiczne uczyniły ze świata globalną wioskę, a pewna część dzieci i młodzieży jest uzależniona od Internetu – żyje w rzeczywistości wirtualnej. W tej sytuacji tradycyjny przekaz słowa Bożego staje się dla dzieci coraz mniej konkurencyjny w konfrontacji ze światem wyspecjalizowanych mediów3.
Ponadto pewna część ludzi młodych jest dzisiaj zafascynowana wszystkim, co mówi Jerzy Owsiak, Szymon Majewski czy Kuba Wojewódzki. Już dla pewnej części małych dzieci wspomniane powyżej osoby, to jedyne autorytety społeczne. Młodych ludzi pociąga dzisiaj stosunkowo często styl shomana, który potrafi zabawić publiczność. Taki sposób na życie pozbawia jednak wielu ludzi twórczego myślenia. Życie na luzie, życie „lajtowe”, zwalnia bowiem od konstruktywnego wysiłku i obiektywizacji egzystencji. W kontekście świata multimedialnego Kościół katolicki znajduje się jakby na pozycji z góry przegranej. Wzywa on przecież do systemu wartości, który łączy się z wysiłkiem, odpowiedzialnością czy też z poszukiwaniem prawd obiektywnych. Wbrew chwilowym modom i subiektywnym zapatrywaniom Kościół rzymskokatolicki wytrwale głosi, że jedyną i obiektywną prawdą życia jest osoba Jezusa Chrystusa4.
Dzisiaj, na początku XXI wieku, pewna część dzieci i młodzieży wydaje się być znudzona, kiedy w czasie szkolnych rekolekcji słyszy «jakieś» słowa, które w żaden sposób nie bawią i niczego już nie komunikują. Nabożeństwa kościelne w żaden sposób nie korespondują z tym, co młodzi widzą i słyszą w mass mediach. Natomiast zamiast ich ulubionego zespołu metalowego „przynudza” specyficzną muzyką kościelną organista.
W tym miejscu postawmy pytanie: czy taki stan rzeczy ma oznaczać konieczność stworzenia podobnego klimatu w kościele? Czy mamy zaprzestać nauki tradycyjnych pieśni kościelnych, gdyż dzieci i młodzież już ich nie znoszą? Chyba nie o to tutaj chodzi. I wydaje się, że wielu chrześcijan ma świadomość tego dysonansu pomiędzy życiem młodych a liturgią Kościoła, choć nie od razu umie znaleźć stosowne rozwiązania. Dlatego we wspólnocie Kościoła szuka się dzisiaj odpowiedzi na pytania: jak się przebić z Ewangelią do wyobraźni dzieci i młodzieży? Jak dotrzeć do tych wiernych, którzy wydają się być znudzeni dotychczasową formą sprawowanej liturgii? Jak im mówić o Bogu?5.
Od początku istnienia media pośredniczą w przekazywaniu wiadomości, przyczyniają się do nawiązywania wzajemnych kontaktów, wpływają na formowanie się opinii, a czasami wręcz na ujednolicenie ludzkich poglądów6. Media są zdolne wykreować „wzorce” osobowe, także te o wątpliwej reputacji moralnej7. Kościół katolicki zaś nie może udawać, że takich „gwiazd” nie ma, nawet jeśli nie podziela ich ekscentrycznych manier i codziennego życia. Niejednokrotnie wobec ewangelicznego systemu wartości są to „wzorce” godne politowania. Niemniej jednak pewna część dzieci i młodzieży jest nimi zachwycona, pragnie żyć podobnie jak telewizyjni idole. W kontekście tak zmieniającego się świata chrześcijańscy wychowawcy zadają pytanie: jak wobec tak ukształtowanych postaw młodych ludzi przebić się z Ewangelią Jezusa Chrystusa?
Przed takim problemem stoi każdorazowo niejeden kaznodzieja przygotowujący niedzielną homilię dla dzieci8. I on może postawić pytanie: jak pracować nad homilią kierowaną do najmłodszych? Jak dotrzeć do dzieci wzrastających w kulturze mass mediów? Jakie zasady należałoby uwzględnić przy teoretycznej konstrukcji homilii adresowanej do dzieci? Jakim posłużyć się językiem, aby być komunikatywnym? A może – jak chcieliby niektórzy – mówić do dzieci tak samo jak do wiernych dorosłych? Ostatecznie zawsze z homilii dla dorosłych zrozumieją też «coś» i dzieci9 (?).
Sprawa przygotowania i całej ekspresji homilii dziecięcych nie jest jednak taka prosta. Problem wydaje się złożony, ponieważ nawet wśród księży z tzw. wieloletnim stażem spotyka się odmienne stanowiska w tym względzie. Osobiście jestem zdania, że głoszenie homilii do dzieci jest o wiele trudniejsze, niż przygotowanie podobnego wystąpienia skierowanego do osób dorosłych. Dlaczego? Ktoś mógłby powiedzieć, że głoszenie homilii do dzieci nie wymaga tak wielkiego zaplecza intelektualnego, jak w przypadku kazań kierowanych do osób dorosłych. I tutaj – jak mi się wydaje – można być w błędzie. Głoszenie kazań skierowanych «do dzieci» wymaga na pewno innego charyzmatu i danych, których brak jakoś „uchodzi” w sytuacji, gdy ksiądz przemawia do osób dorosłych. Skuteczne głoszenie homilii do dzieci to przede wszystkim sprawa osobowości i charyzmy danego kapłana.
Kiedy pracujemy nad kazaniem lub homilią, warto postawić sobie pytanie: kto będzie jego odbiorcą? Inaczej przecież wypada mówić do dzieci, młodzieży, osób dorosłych, lekarzy lub nauczycieli. Przygotowując kazanie, pytamy zatem o adresata, o wiek odbiorcy, ale również o to kim «jest», jakie ma upodobania, jaki zawód wykonuje.
Z całą pewnością głoszenie kazań skierowanych do uczniów szkół podstawowych (klasy od pierwszej do szóstej) nie jest zadaniem łatwym, jeśli się zechce potraktować je poważnie. Wielką sztuką kaznodziei jest umiejętność takiego głoszenia słowa Bożego, aby również dotrzeć do osób dorosłych. Poeta i ksiądz, Jan Twardowski, w swojej „Autobiografii” zapisał takie słowa: „Przypomina mi się anegdota o socjologu, który w niebie robił sondaże. Okazało się, że w niebie najwięcej było tych, którzy słuchali dziecięcych kazań. Słuchaczy kazań uczonych znajdował w czyśćcu, a nawet w piekle”10. Głoszenie kazań skierowanych do dzieci wcale nie oznacza przekazu banalnego czy też improwizowanego. Wydaje się, że ks. Jan Twardowski bardzo dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Sam przecież, oprócz niezapomnianych wierszy, pisał i wydawał homilie i kazania. Interpretując powyższe słowa ks. Jana Twardowskiego, można chyba powiedzieć, że w czasie kościelnych nabożeństw potrzebujemy przełożenia trudnych prawd wiary na język prostych pojęć, które zrozumie każdy, nawet dziecko z pierwszych klas szkoły podstawowej.
1. Pobieżne spojrzenie na psychologię rozwoju dzieci w okresie szkoły podstawowej.
W związku z ciągle jeszcze wdrażaną w Polsce reformą oświaty szkoła podstawowa została skrócona do sześciu lat. Jednocześnie wprowadzono trzyletnie gimnazja dla dorastającej młodzieży. Obecnie szkoła podstawowa obejmuje wiekowo uczniów mających 6/7 – 12/13 lat. Następuje wówczas szczególnie szybki wzrost fizyczny, a także rozwój związany z odbiorem wrażeń, spostrzegawczością, pamięcią i koncentracją uwagi, wyobraźnią, mową, myśleniem, emocjami, uczuciami i wolą. W tym okresie następuje również szybki rozwój dzieci w zakresie moralnym, społecznym, estetycznym i religijnym11.
Pierwsza faza rozwojowa dzieci (7-9 rok życia) charakteryzuje zjawiska związane z rozpoczęciem przez dziecko systematycznej nauki w szkole, a następnie wiąże się z jego adaptacją w środowisku szkolnym, wśród rówieśników i nauczycieli. Okres pierwszych trzech klas szkoły podstawowej jest dla ucznia niezmiernie ważny. Dziecko rozwija się wtedy szybko nie tylko pod względem fizycznym. Rozpoczęcie nauki szkolnej wymaga od niego także znacznego wysiłku psychicznego. W tym czasie dziecko wchodzi w środowisko życia, czyli podlega stopniowej socjalizacji. Kształtuje się jego charakter i osobowość poprzez relacje interpersonalne12. Zdecydowanie zwiększa się krąg osób, które wpływają na dziecko w sposób pośredni lub bezpośredni. W pierwszych klasach szkoły podstawowej dziecko uczy się kierowania procesami poznawczymi. Szczególnym zaś jego osiągnięciem jest umiejętność czytania, pisania i liczenia13.
Drugą fazę rozwojową dzieci szkół podstawowych (10-12 rok życia) charakteryzują szybkie zmiany w sferze intelektualnej i osobowościowej. Intensywnej ewolucji podlega zwłaszcza mowa i sposób myślenia. Poziom dyskusji dzieci staje się coraz wyższy, a język bardziej precyzyjny. Dzieci w tym okresie są zasadniczo zdolne do wyrażania stanów emocjonalnych. W życiu dziecka z klas 4 do 6 kształtuje się silniejsza niż dotąd motywacja do poznawania świata, zdobywania nowej wiedzy, zachowania zgodnego z obowiązującymi przepisami. Przez kontakt dziecka ze społeczeństwem, przyrodą i sztuką (literaturą, muzyką, plastyką) dokonuje się jednoczesny rozwój estetyczny i religijny. W umyśle dziecka kształtuje się zdolność do percepcji rzeczy i zjawisk, rozumienia i odczuwania piękna, przy budzącej się otwartości na świat wartości transcendentnych14.
 
 
Zasada poglądowości w homiliach dla dzieci
 
Na co dzień żyjemy w świecie obrazu. Jesteśmy wprost „zalani” przez świat masmediów15. Już dzieci z pierwszych klas szkoły podstawowej żyją w narzucającej się kulturze multimedialnej. W tej sytuacji, jakby bez wyjścia, zatroskani o religijne wychowanie młodego pokolenia, zadajemy pytanie: czy jest możliwe kompetentne głoszenie niedzielnych homilii dziecięcych z pominięciem jakiegoś rekwizytu, ilustracji czy obrazu? Może ktoś wychowany w dominującej kiedyś kulturze słowa powiedzieć, że tak. To jest możliwe. Osobiście jednak – idąc chociażby za wskazaniem „Dyrektorium o Mszach świętych z udziałem dzieci” – jestem innego zdania. Według tegoż dyrektorium kościelnego, liturgia z udziałem dzieci „nigdy nie może wyglądać jak rzecz sucha i należąca wyłącznie do sfery myśli. Z tej samej przyczyny może być pożyteczne posługiwanie się obrazami przygotowanymi przez same dzieci dla zilustrowania homilii”16.
Nie ulega wątpliwości, że zwłaszcza dzieci z pierwszych trzech klas szkoły podstawowej są bardziej nastawione na odbiór obrazu, aniżeli słownych i abstrakcyjnych pojęć, takich jak miłość, świętość, łaska czy grzech17. Dlatego też w dydaktyce katechezy mówi się o pewnych regułach dydaktycznych, których odpowiednie zastosowanie ułatwia nauczycielowi proces „nauczania-uczenia się”18. Jedną z takich zasad korespondujących z obrazowym postrzeganiem świata przez dzieci jest zasada poglądowości (lub obrazu). Jej twórca, Jan Amos Komeński (XVII wiek), nazwał ją „złotą zasadą”. Systematyczne stosowanie tej zasady miało na celu ograniczenie w szkolnym nauczaniu werbalizmu, czyli przekazu słownego. Zdaniem J. A. Komeńskiego, aby uczeń rozumiał słowa wypowiadane przez nauczyciela, powinien je wcześniej skojarzyć z rzeczami, które równocześnie (lub wcześniej) powinien zobaczyć poprzez zmysł wzroku. Zasada poglądowości zwraca zatem uwagę na konieczność bezpośredniego, zmysłowego poznawania rzeczy, zjawisk, procesów i wydarzeń przy czynnym udziale poznania umysłowego19.
Według zasady poglądowości, za ogólnym spostrzeżeniem określonej rzeczy lub zjawiska winna iść świadoma obserwacja oraz myślenie dzieci, które razem wzięte mobilizują do udzielenia odpowiedzi na postawione w czasie homilii pytania. Zasada poglądowości wymaga od homilisty, aby głosił słowo Boże w oparciu o obserwację, myślenie i działanie. Jednocześnie należy pamiętać, że żadna homilia nie jest w stanie umożliwić bezpośredniego kontaktu z rzeczywistością zbawczą. Rzeczywistość transcendentna i tak zawsze pozostanie tajemnicą. Można jednak do tej rzeczywistości docierać, przybliżając ją dzieciom w czasie liturgii poprzez użycie prostych obrazów, znaków i symboli20.
W praktyce zasada poglądowości w homilii dziecięcej będzie związana z «przechodzeniem» od konkretu (obraz, ilustracja) do abstrakcji (rzeczywistość zbawcza) i od abstrakcji do konkretu (zastosowanie praktyczne). W proklamacji słowa Bożego skierowanego do dzieci owo «przejście» może okazać się czasem nieco trudne. Dlaczego? Ponieważ jakby z konieczności trzeba «przechodzić» od konkretnych obrazów (ilustracji) do rzeczywistości wiary, która odnosi się do prawd transcendentnych, czyli niejednokrotnie trudnych do pojęcia przez dzieci szkół podstawowych. Jakby na drugim etapie homilii trzeba przechodzić od wiary, a zatem od tego, co abstrakcyjne, do życia wiarą na co dzień, czyli do praktycznego działania21. Pomimo takich trudności, zasada poglądowości może usprawnić komunikację homilisty z dziećmi, a jednocześnie prowadzić je do asymilacji wartości ewangelicznych.
Jeśli chcemy dobrze skorzystać z zasady poglądu w homilii dziecięcej, to należy umożliwić dzieciom taką obserwację, która ułatwiałaby wszechstronne myślenie i prowadziła do działania22. Mając to na uwadze, trzeba podkreślić, że nie wystarczy w pierwszej części homilii jedynie zaprezentować dzieciom określony obraz. W dalszej kolejności, choćby poprzez odpowiednie pytania, trzeba pobudzać dzieci do aktywności intelektualnej i sensomotorycznej związanej z poznawaniem nowych przedmiotów i zjawisk. Zrealizujemy to poprzez zademonstrowanie odpowiednich rekwizytów (gwiazdy, kielicha mszalnego, ampułek, świecy, krzyża), wykresów, tabel, czy zorganizowanie umiarkowanej zabawy. I tak – w praktyce – prowadzimy dzieci przed Najświętszy Sakrament nie tyle po to, aby tam ćwiczyć jak się mają poprawnie zachować, lecz aby oddać cześć Jezusowi Chrystusowi. W innym miejscu, demonstrując dzieciom bochenek chleba, wskazujemy na pokarm dający życie wieczne, którym jest Jezus Chrystus. Homilista może w ten sposób stopniowo wprowadzać dziecko w intymny duchowy kontakt z tajemnicą Bożej obecności w Najświętszym Sakramencie. Z całą pewnością będzie to sposób o wiele bardziej skuteczny niż teoretyczne rozważanie tego zagadnienia w czasie szkolnej lekcji religii23. Innym razem homilista, głosząc słowo Boże, może skorzystać z wystroju kościoła, postaci świętych czy choćby z szopki w okresie Bożego Narodzenia24. Jednakże stosowania zasady poglądowości należy szczególnie zaniechać przybliżając osobę Boga Ojca, Ducha Świętego, aniołów, itp. Obrazy w tym wypadku nie mogą być adekwatnym odzwierciedleniem rzeczywistości zbawczej25.
 
 
Język homilii dziecięcych
 
Nośnikiem przekazu słowa Bożego jest ludzka mowa. Sposób wyrazu prawd wiary przy pomocy «języka» odgrywa bardzo ważną rolę w homiliach dla dzieci. Język tych homilii ma po pierwsze odpowiadać zdolności percepcyjnej małych odbiorców słowa Bożego. Dlatego też mając przed sobą uczniów ze szkół podstawowych, homilista powinien unikać wszelkich terminów trudnych i niezrozumiałych (np. pojęć abstrakcyjnych). W trakcie kazań dziecięcych należy mówić prosto, korzystając z obrazowych określeń, znaków i symboli, które pomagają przybliżyć dzieci do osoby Jezusa Chrystusa26. Jednocześnie w czasie dialogu z dziećmi unikajmy zdrobnień odnoszących się zwłaszcza do terminów religijnych. Do najczęstszych błędów językowych w tym względzie zaliczyć można słowa typu: „Bozia”, „Pan Jezusek”, „Mateńka Najświętsza”, „nóżka i paluszek Pana Jezuska”, „obrazeczek świętego Piotra”, „codzienny paciorek”, itp. Na każdym etapie życia chrześcijanina homilista powinien stosować stałe terminy, które nie będą zmieniały się z wiekiem uczestników liturgii. Nie można infantylizować przestrzeni życia religijnego, gdyż ma to najczęściej negatywny wpływ na młodego człowieka w kolejnych latach życia27.
Dialogując z dziećmi w czasie homilii, posługujmy się jak najczęściej zdaniami prostymi. Unikajmy zdań rozbudowanych, czyli złożonych. Jednocześnie starajmy się mówić poprawnie stylistycznie i gramatycznie, z właściwym akcentem zdaniowym. Wystrzegajmy się stosowania pytań podchwytliwych, niezgodnych z obiektywną prawdą. Na przykład: „Ilu jest bogów?” W czasie dialogowanych homilii starajmy się unikać tzw. „pogłosu pedagogicznego”. Polega on na dosłownym powtarzaniu przez homilistę dziecięcych wypowiedzi. Jeśli chcemy otrzymać od dziecka właściwą odpowiedź, sami powinniśmy stawiać pytania poprawnie sformułowane. Ponadto unikajmy pytań rozpoczynających się od partykuły „czy”. Zdania tego rodzaju nie mobilizują dzieci do wysiłku umysłowego, a raczej zachęcają do intuicyjnego zgadywania. Warto zatem wszelkie pytania alternatywne tak przeformułować, aby rozpoczynać je od następujących zwrotów: „dlaczego tak się stało”, „dlaczego tak uważasz”, „w jaki sposób…”, „jak inaczej możesz mi to wyjaśnić”, „co możesz zmienić w….”. Chodzi o to, aby w czasie homilii nasze pytania pobudzały dzieci do myślenia oraz zmuszały do udzielenia pełnych odpowiedzi28.
 
 
Jak pracować nad homilią dla dzieci?
 
Przepowiadanie słowa Bożego skierowane do dzieci staje się coraz trudniejsze. To skutek stopniowej dechrystianizacji, szybkiego tempa życia, rozpadu tradycyjnego modelu rodziny, czy też bezkrytycznego uzależnienia od kultury multimedialnej. Nie może to jednak oznaczać rezygnacji z ewangelizacji zeświecczonego środowiska. Wprost przeciwnie. Kościół nie może się przecież zrzec fundamentalnej misji zleconej mu przez Jezusa Chrystusa. W związku z powyższym przychodzi nam postawić pytanie: Jak pracować nad homilią dla dzieci? Na co przy pracy nad homilią należy zwrócić szczególną uwagę? Jak skonstruować poprawną homilię? Czy jest jakaś różnica pomiędzy homilią kierowaną do dzieci, a homilią adresowaną do dorosłych? Po części na te i inne pytania już udzielono pobieżnej odpowiedzi. Mimo to zajmiemy się nimi raz jeszcze.
Z praktyki duszpasterskiej wynika, że przygotowanie homilii dla dzieci nie jest łatwym zadaniem. Homilia dziecięca wymaga niemałego wysiłku i wstępnych przygotowań. Przy pracy nad taką homilią musimy zwrócić uwagę na wiele elementów, które można pominąć, pracując nad podobną homilią kierowaną do osób dorosłych29. Generalnie musimy pamiętać, że dziecko ze szkoły podstawowej najlepiej przyjmuje i zapamiętuje to wszystko, w czym samo aktywnie uczestniczy. Dlatego też kazanie kierowane do dzieci nie jest sprawą łatwą, ponieważ Ewangelia powinna zostać przełożona w umiejętny sposób na «język» dziecka. Niestety, nie każdy kapłan kierujący słowo Boże do dzieci posiadł ten dar.
Podstawowa różnica pomiędzy homilią dla dorosłych, a homilią dla dzieci polega na tym, że osoby dorosłe wprowadzamy w świat Ewangelii. W drugim przypadku wartości ewangeliczne wprowadzamy w świat dziecka. Dzieci bowiem nie są jeszcze w stanie samodzielnie wejść w dojrzały świat, o którym mówi Ewangelia30. Drugim elementem obecnym w homiliach dla dzieci jest brak apologii. Dziecku zasadniczo należy przekazywać pozytywny obraz świata. I dlatego nie ma w nim miejsca na doskonalenie taktyki obronnej. Dziecko posiada przecież poczucie bezpieczeństwa oparte na bliskości osób dorosłych.
Kaznodzieja przygotowujący niedzielną homilię dla małych dzieci musi stanąć przed licznymi wyzwaniami, które przynosi życie. Jak już wspomniano powyżej, w pracy nad homilią dziecięcą należy uwzględnić złożoność kultury multimedialnej31. Ponadto trzeba brać pod uwagę zjawisko laicyzacji zakorzenione w polskim społeczeństwie. Kolejnym istotnym wyzwaniem będzie znajomość podstawowych praw psychologii rozwojowej, która koncentruje się na prawach rozwoju procesów psychicznych i zachowań dzieci. W ramach tego kierunku psychologii interesować nas będzie w sposób szczególny analiza stanu uwagi, pamięci czy też skupienia małych dzieci32.
W pracy nad homilią dziecięcą należy wykorzystać fakt, że dzieci z pierwszych klas szkoły podstawowej przyjmują słowa Pisma Świętego bardzo poważnie i są gotowe do zastosowania ich w życiu, zwłaszcza jeśli mają odpowiednie wsparcie w swoich rodzicach. Zawsze trzeba się starać wczuwać w świat dzieci, poznawać ich życie i problemy, a nawet zabawy33. Część zabaw dziecięcych wydaje się możliwa do wykorzystania w czasie niedzielnej Eucharystii, aczkolwiek należy uważać, aby liturgii nie sprowadzić do poziomu teatru lub cyrku! Do dzieci szkół podstawowych trzeba mówić zrozumiale, unikając trudnego słownictwa teologicznego34. W trakcie komunikacji z dziećmi, należy z uwagą słuchać dzieci, nawet jeśli ich odpowiedzi są błędne. Dzieci niekoniecznie muszą wiedzieć, co to jest „unia hipostatyczna” lub „transsubstancjacja”. Wystarczy, że bez problemu zrozumieją, że Jezus z Nazaretu był prawdziwym Bogiem (czynił cuda) i prawdziwym człowiekiem (odczuwał głód, cierpiał).
Powyżej zwrócono już uwagę na znaczenie obrazu w czasie homilii skierowanej do dzieci (zasada poglądowości). Ksiądz głoszący słowo Boże realizuje tę zasadę, kiedy przynosi na kazanie odpowiednio dobrany rekwizyt. Rekwizyt ten nie może być zbyt mały. Chodzi bowiem o to, aby każde dziecko mogło go w miarę dobrze zobaczyć. Nieraz wystarczy obraz lub jakiś przedmiot, który koresponduje z przeczytaną przed chwilą Ewangelią. Może to być zapalona świeca, sól, napisany list, telefon komórkowy, narzędzia monterskie, konewka z wodą, plecak z prowiantem na wycieczkę itp. Przyniesiony na homilię rekwizyt może być punktem wstępnym, wprowadzającym w dialog z dziećmi. W tym miejscu otwiera się pole do popisu dla kaznodziei, jego umiejętności zadawania pytań i wspólnego z dziećmi szukania odpowiedzi. Spontaniczne skojarzenia dzieci pozwalają na poszerzenie rozmowy o zagadnienia bardziej głębokie. I tak, przy pomocy odpowiednio dobranego rekwizytu wprowadzamy dzieci w podstawowe prawdy wiary oraz w życie Kościoła35.
Należy pamiętać o tym, że im więcej zmysłów jesteśmy w stanie zaangażować w czasie homilii dziecięcej, tym głębiej słowo Boże dociera do odbiorcy36. Wyniki badań nad ludzką percepcją mówią, że zapamiętujemy zaledwie 20% tego, co słyszymy. Dlatego kaznodzieja w ramach „miłości bliźniego” powinien metodami poglądowymi ułatwić małym słuchaczom przyjęcie słowa Bożego, gdyż człowiek pamięta 50% tego, co widzi i słyszy. Pokazany przedmiot (obraz, ilustracja) nie tylko wprowadza dzieci do wspólnoty Kościoła, ale koncentruje ich uwagę i ułatwia kojarzenie wiadomości w zespoloną całość37.
Ważnym zadaniem katolickiego kaznodziei będzie także wprowadzanie dzieci w świat Biblii. Nie wolno w czasie homilii pozostawać z dziećmi na płaszczyźnie jedynie czysto ludzkiej rozmowy. Oprócz wymiaru horyzontalnego homilii ważny jest również wymiar wertykalny. Dlatego powinniśmy prowadzić dzieci do odpowiedzi na pytania: kim był Jezus Chrystus? Co oznacza konkretne słowo Jezusa, apostoła Pawła, proroka Jonasza? W jaki sposób to słowo Boże odnosi się do naszego życia?
W końcu należy postawić pytanie: Jaką strukturę powinna mieć homilia, aby trafiła do serca i umysłu dziecka, które żyje w świecie obrazu? Wydaje się, że na chwilę obecną najlepszym modelem takiej homilii będzie jej ukierunkowanie kerygmatyczno-egzystencjalne. Homilia skierowana do dzieci powinna się składać z trzech części38:
– doświadczenie życiowe (opowiadanie, obraz, rekwizyt)
– odniesienie do słowa Bożego (co mówi Pan Jezus)
– odniesienie do życia (zastosowanie praktyczne)
Głosząc kiedyś homilię dla dzieci, przyniosłem ze sobą skrzynkę z narzędziami do naprawy sprzętu domowego. Było to w okresie Wielkiego Postu. Prezentując dzieciom poszczególne narzędzia (obcęgi, śrubokręt, młotek, metr, wiertło), starałem się, przy ich pomocy, wskazać na konieczność wewnętrznego nawrócenia. Innymi słowy: naprawić można nie tylko zepsuty kran, samochód czy rower, ale także grzesznego człowieka. W ten sposób możemy pokazać dzieciom, że Ewangelia dotyka ich codziennego życia.
Przygotowując kazanie dla dzieci, należy mieć na uwadze, oprócz najmłodszego audytorium, również rodziców, którzy w czasie nabożeństw towarzyszą swoim pociechom. Dlatego trzeba pamiętać o tym, że homilia dziecięca powinna w „jakiś sposób” być skierowana – jakby przy okazji – także do rodziców39. Ci rodzice, którzy przychodzą na Mszę świętą ze swoimi dziećmi, najczęściej są dla nich wzorem godnym naśladowania. I jeśli dziecko czegoś nie zrozumie w czasie homilii, może później zapytać o to w domu. To właśnie rodzice mogą usystematyzować religijną wiedzę dzieci – pod warunkiem, że sami rozwijają własną wiarę. Do organizowania specjalnych Mszy świętych dla dzieci i ich rodziców zachęca 155 Konferencja Episkopatu Polski obradująca w Warszawie w 1977 roku. Biskupi polscy wysunęli wtedy następującą sugestię: „Duszpasterze powinni włączyć rodziców i całe rodziny do wychowania dzieci do udziału we Mszy świętej”40. Niedzielna homilia, specjalnie dostosowana do dzieci, jest dobrą okazją do formowania postaw małych uczniów Jezusa. Każda homilia dziecięca może kończyć się, w zależności od sytuacji, odpowiednim zadaniem domowym.
Najlepszym wzorem kaznodziei powinien być dla nas Jezus Chrystus. To właśnie Jezus nauczał współczesnych mu ludzi w sposób poglądowy. W pierwszym rzędzie nawiązywał do środowiska, w którym żył: łodzi, jeziora, burzy, sieci, pasterza, owiec, stada, wilka, baranka, krzewu winnego, kwiatów polnych, drzewa figowego, ziarna gorczycy itd. Wydaje się, że i dzisiaj każdy kaznodzieja dziecięcy może brać przykład z Jezusa z Nazaretu i czerpać pełnymi garściami z otaczającego świata. Przecież wszelkie stworzenie, każda istniejąca rzecz, może i powinna być interpretowana teologicznie.
Poza tym pamiętajmy, że oprócz całego bogactwa obrazów, znaków i symboli zaczerpniętych ze współczesnego świata, kaznodzieja wnosi do homilii dziecięcej samego siebie, własną osobę, przymioty wiary, umysłu i serca. A tego czynnika nic nie jest i nie będzie w stanie zastąpić!41.
Przygotowanie homilii kierowanej do dzieci nie jest zatem zadaniem łatwym. W związku z tym postuluje się, aby głoszący słowo Boże do dzieci mówił na poziomie uczniów klasy czwartej, ponieważ daje to nadzieję, że w ten sposób dotrze zarówno do tych z klasy pierwszej, jak i szóstej. Przygotowanie dobrej homilii dziecięcej będzie zawsze czasochłonne, ale zwykle przynosi dobre owoce. Myślę, że każdy ksiądz podchodzący na serio do głoszenia słowa Bożego nie będzie improwizował kazań dla dzieci. Bardziej dopuszczalna wydaje mi się improwizacja do osób w pełni dojrzałych. Niedzielne kazania kierowane do dzieci przygotowują nowych chrześcijan, którzy staną się Kościołem przyszłości. Przypominał nam o tym niejednokrotnie papież Jan Paweł II. I choć nie jest to łatwe – bądźmy mu wierni. Bądźmy wierni nauce Kościoła rzymskokatolickiego i jego świętej Tradycji wszędzie tam, gdzie przyjdzie nam głosić Ewangelię.
---------------------------
1 B. Milerski, Religia w społeczeństwie pluralistycznym, w: Elementy pedagogiki religijnej, B. Milerski (red.), Warszawa 1998, s. 228-231.
2 por. W. Wilk, Kulturowe uwarunkowania głoszenia słowa Bożego, w: Mowa żywa. Wybrane aspekty komunikacji kaznodziejskiej, J. Twardy, W. Broński, J. Nowak (red.), Kielce 2005, s. 35; A. Urbaniak, Multimedia a wychowanie, „Katecheta”, 2001, nr 3, s. 21-27.
3 por. G. Morante, Catechesi, media e nuove tecnologie, w: Andate e insegnate. Manuale di catechetica, E. Alberich, U. Gianetto (red.), Leumann 2002, s. 188-198.
4 Jan Paweł II, Ecclesia in Europa. Adhortacja apostolska, Watykan 2003, nr 18-22.
5 Por. T. Lasconi, O catechista, mio catechista. Idee, stimoli, spunti, rifornimenti creativi per i catechisti parrocchiali, Milano 2008, s. 29-34.
6 Z. Grzegorski, Homiletyka kontekstualna, Poznań 1999, s. 44.
7 Takim wzorem do naśladowania dla młodego pokolenia był niedawno zmarły Michael Jackson. To w znacznym stopniu media przyczyniły się do wykreowania jego osoby na supergwiazdę, mimo co najmniej wątpliwej wartości osobowej.
8 Por. S. Pawiński, Czynić Ewangelię słyszalną i widzialną. Multimedialny przekaz treści religijnych – wybrane zagadnienia, w: Język przekazu religijnego. Perspektywa psychologii i homiletyki, D. Krok, S. Pawiński (red.), Opole 2006, s. 103-116.
9 Z punktu widzenia współczesnej homiletyki istnieje jasna różnica pomiędzy homilią a kazaniem. Jednak w celu uproszczenia zagadnienia stosuję w artykule powyższe terminy w sposób zamienny. W celu pogłębienia różnicy patrz: E. Staniek, Z kaznodziejskiego warsztatu, Kraków 2002, s. 11-15.
10 J. Twardowski, Autobiografia. Myśli nie tylko o sobie, Kraków 2007, s. 70.
11 S. Kulpaczyński, Psychologia rozwojowo-wychowawcza nie tylko dla katechetów, Lublin 2009, 125-148.
12 A. Jagiełło, Katecheza a kształtowanie charakteru dzieci i młodzieży, w: Kościół katechizujący i katechizowany, I. Dec (red.), Wrocław 2003, s. 231-232.
13 J. Szpet, D. Jackowiak, Lekcje religii szkołą wiary, Poznań 1996, s. 94-97.
14 R. Chałupniak, J. Kostorz, Wybrane zagadnienia z katechetyki, Opole 2002, s. 142-146.
15 Por. A. Lepa, Pedagogika mass mediów, Łódź 2000, s. 50-56; S. Kulpaczyński, Katecheza przy pomocy środków audiowizualnych, w: Katechizacja różnymi metodami, M. Majewski (red.), Kraków 1994, s. 201-205.
16 Święta Kongregacja Kultu Bożego, Dyrektorium o mszach świętych z udziałem dzieci, (1 listopad 1973 rok), nr 35/36.
17 I. Okarmus, Pozwólcie dzieciom przychodzić do Chrystusa, Kraków 2003, s. 5.
18 Por. J. Szpet, Dydaktyka katechezy, Poznań 1999, s. 98-116.
19 M. Kargul, Dydaktyka dla katechetów, Świdnica 2007, s. 84; M. Śnieżyński, Zarys dydaktyki dialogu, Kraków 1997, s. 102-104.
20 Por. S. Kulpaczyński, Symbole w odbiorze katechizowanych dzieci, Lublin 2002, s. 56-75; E. Gruber, Moja wiara w obrazach i symbolach, tłum. z jęz. niem. J. Jurczyński, Warszawa 2004.
21 T. Panuś, Zasady dydaktyczne w procesie katechetycznym, w: Dydaktyka katechezy, cz. I, J. Stala (red.), Tarnów 2004, s. 145-146.
22 W. Kubik, Zarys dydaktyki katechetycznej, Kraków 1990, s. 258-259.
23 Niestety, dla pewnej liczby dzieci szkół podstawowych lekcja religii jest jedyną możliwością kontaktu ze zbawczą rzeczywistością Kościoła. W publicznej szkole państwowej nie ma jednak odpowiedniego klimatu, aby doświadczać wymiaru transcendentalnego wiary katolickiej.
24 M. Korgul, Dydaktyka dla katechetów, dz. cyt., s. 86.
25 J. Szpet, Dydaktyka katechezy, dz. cyt., s. 104-105; J. Kubik, Zarys dydaktyki katechetycznej, dz. cyt., s. 233.
26 G. Cavallon, L’arte di fare catechismo. Metodologia, Roma 1988, s. 140-145.
27 A. Długosz, Jak przygotować i oceniać katechezę, Częstochowa 1997, s. 63-66.
28 Bardzo dobre przykłady niedzielnych kazań dla dzieci zawiera książka opracowana przez ks. bpa Antoniego Długosza i ks. Romana Ceglarka pod tytułem: „Słowa Jezusa prowadzą do nieba”. Pozycja ta została po raz pierwszy wydana w 2004 roku przez Wydawnictwo Świętego Pawła w Częstochowie.
29 Por. W. Przyczyna, Rekolekcje dla dzieci wczoraj i dziś, w: Rekolekcje dla dzieci, W. Przyczyna (red.), Kraków 1996, s. 7-39.
30 E. Staniek, Z kaznodziejskiego warsztatu, Kraków 2002, s. 87.
31 G. Cionchi, Catechisti oggi. Note di catechetica, psicopedagogia e didattica per la pastorale dell’etŕ evolutiva, Leumann 1999, s. 302-308.
32 Por. W. Okoń, Nowy słownik pedagogiczny, Warszawa 2001, s. 324.
33 L. Baßler, Kościół dla dzieci, tłum. z jęz. niem. M. Machoń, Kielce 1993, s. 29-31; Por. A. Długosz, Chrześcijanin radosny. Kazania dla dziewcząt i chłopców, Kraków 2008.
34 R. Hajduk, Posłani głosić Dobrą Nowinę, Kraków 2007, s. 304-305.
35 J. Dudzic, Nowoczesna ewangelizacja, Lublin 2004, s. 16.
36 Por. J. Szpet, Dydaktyka katechezy, dz. cyt., s. 101-103.
37 W. Hoffsümmer, 122 kazania oparte na symbolach, tłum. z jęz. niem. R. Froń, Kielce 2000, s. 6.
38 H. Łysy, Język przekazu religijnego w kaznodziejstwie dla dzieci, w: Język przekazu religijnego, D. Krok, S. Pawliński (red.), Opole 2006, s. 101; Por. A. Długosz, B. Stypułkowska, Wprowadzenie do dydaktyki biblijnej, Kraków 2000, s. 76-84.
39 Por. W. Hoffsümmer, Propozycje kazań na Msze święte dla rodzin w układzie roku kościelnego, tłum. z jęz. niem. M. Szczepaniak, Kielce 2007; A. Długosz, Służyć z radością, Częstochowa 2006, s. 85.
40 155 Konferencja Episkopatu Polski, Zalecenia duszpasterskie Episkopatu Polski w związku z Dyrektorium o Mszach świętych z udziałem dzieci, nr 7. Tekst zamieszczony w: L. Baßler, Kościół dla dzieci, Kielce 1993, s. 27.
41 Wniosek wyciągnięty na podstawie analogii pomiędzy pracą katechetyczną i homiletyczną. Patrz: Kongregacja do spraw Duchowieństwa, Dyrektorium ogólne o katechizacji, Poznań 1998, nr 156.
42 cyt. za: Bądźmy świadkami miłości. Kościół niosący Ewangelię nadziei. Program duszpasterski Kościoła w Polsce na lata 2006-2010. Rok 2009/2010, Komisja Duszpasterstwa Konferencji Episkopatu Polski, Wydawnictwo Święty Wojciech, Poznań 2009, ss. 42-50.
autor: Janusz Goraj SDB