W numerze
 
listopad/grudzień 2010 » FORUM HOMILETYCZNE »

Strategia ambony w XXI wieku

Drukuj

Strategia ambony w XXI wieku
 
ks. Tomasz Szałanda
 
Autor jest prezbiterem archidiecezji warmińskiej, doktorem nauk teologicznych w zakresie teologii pastoralnej. Prowadzi zajęcia dydaktyczne na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie oraz w Wyższym Seminarium Duchownym w Elblągu.
 
 
Współczesne kaznodziejstwo polskie w świetle różnych badań i opinii świeckich oraz duchownych napotyka wiele trudności w dotarciu z Dobrą Nowiną do słuchaczy. Coniedzielne milionowe audytorium w wielu przypadkach odchodzi z Eucharystii z takim samym stanem ducha jaki towarzyszył im przed wejściem do świątyni, a w przypadkach skrajnych nawet z niesmakiem czy złością. Powodem tego jest nie tylko niepoprawny sposób przepowiadania pod względem materialnym – treść, ale także formalnym. Również na taką sytuację wpływa pewna „skostniałość” struktur przepowiadania oraz brak nawyku korzystania z dorobku nauki z innych dziedzin. W czasie gdy świat stał się „globalną wioską”, a dostęp do wiedzy nie stanowi większego problemu, szczególnie zasady reklamy i marketingu, są ciągle niewykorzystywane w polskim kaznodziejstwie.
Współczesne zasady strategii sprzedaży wypracowały pewien schemat postępowania wobec klientów. Ma on na celu takie działanie, które uczyni klienta zadowolonym z profesjonalnej usługi, a w konsekwencji przyniesie zysk firmie. W świetle dostępnej literatury w powiązaniu z przepowiadaniem kościelnym, warto również wypracować etyczny kanon, który powinien obowiązywać współczesne sługi słowa. Kościół bowiem w posłudze słowa również świadczy pewien zakres „usług”, a ich poziom i relacja z wiernymi (którzy tworzą grupę klientów) nie jest bez znaczenia. Nie należy przy tym obawiać się „urynkowionego” czy nazbyt świeckiego traktowania współczesnej ambony. Korzystanie z różnych, istniejących sposobów przepowiadania było i jest powszechną praktyką w tradycji Kościoła, o czym świadczą choćby biblijne relacje. Potwierdza to, iż korzystanie z ogromnego dorobku innych dziedzin wiedzy, tak by łatwiej dotrzeć do współczesnego odbiorcy słowa Bożego, jest uprawnione i pożądane. W świetle dostępnej literatury nadal brakuje solidnego opracowania dotyczącego tych kwestii, czemu naprzeciw wychodzi niniejsza praca.
 
 
Dbaj o dobro i wygodę słuchacza (prawda i czas)
 
Dobro słuchacza wyraża się w fundamencie przepowiadania, a mianowicie w prawdzie. Zarówno w klasycznej grece jak i w języku biblijnym, greckie aletheia – oznacza przeciwieństwo kłamstwa i pozoru1, oraz „wolność od nieszczerości w postępowaniu, wolność od obłudy, od zatajania swych myśli i czynów”2. Natomiast według Arystotelesa, prawdą jest zgodność sądów z rzeczywistym stanem rzeczy, którego ten sąd dotyczy. W przepowiadaniu zajmuje ona pierwsze miejsce, i wynika to nie tylko z definicji prawdy, ale z faktu ogromnej odpowiedzialności przepowiadania zbawienia, które rodzi się ze słuchania (por. Rz 10,17). Postulat prawdy w kaznodziejstwie będzie zrealizowany wówczas, gdy sługa słowa właściwie odczyta przesłanie danego fragmentu Ewangelii – kerygmat. W przeciwnym razie, może i wygłosi piękną homilię, ale nie będzie w niej zgodności orędzia biblijnego z rzeczywistością. Należy wówczas wątpić czy to będzie słowo Boże.
W sugestiach współczesnej retoryki, a coraz częściej i homiletyki, zwraca się uwagę również na długość wystąpienia. I wbrew dawnym nawykom, wcale ranga wypowiedzi nie wnioskuje o jej obszerność czasową. Epoka, w której szybkość komunikatu jest podstawą skuteczności, na co wskazuje choćby czas reklamy, zmusza współczesne kaznodziejstwo do zmiany nawyków w tym względzie. Nie chodzi oczywiście o 30 sekundową homilię, ale o rozsądne choćby 5 minut. Podobny postulat wynika z pozbawionych odpowiedniej temperatury kościołów czy kaplic. Długie homilie w zimnych czy dusznych świątyniach nie sprzyjają przyjęciu Dobrej Nowiny. Kolejnym argumentem za racjonalnym czasem przepowiadania są często niewygodne ławki czy też duża liczba stojących osób w czasie liturgii.
 
 
Dostarczaj najlepszy „produkt” (treść)
 
Wyznacznikami najlepszej homilii (poza prawdą oraz jej czasem trwania) są wierność Bogu, człowiekowi i Kościołowi. Wierność Bogu wyraża się w sygnalizowanym wcześniej właściwym odczytaniu kerygmatu, a także w przepowiadaniu chrystocentrycznym, z jednoczesnym uwzględnieniem pozostałych Osób Trójcy Świętej. Wierność człowiekowi polega na odniesieniu do jego sytuacji egzystencjalnej, w której żyje. Kazanie oderwane od realiów adresata czyni je niezrozumiałym i obcym. Odbiorcami słowa często są dyskutujący czy wadzący się z Bogiem, doświadczający stale odejść i powrotów. On powinni usłyszeć słowa „Pomogę ci, Boże, żebyś nie stracił wszystkich sił z mojego powodu, ale z góry nie mogę niczego zagwarantować (…) W najbliższej przyszłości będę często wdawać się z Tobą w dysputę, aby tym sposobem przeszkodzić Ci w ucieczce ode mnie. Przeżyjesz jeszcze we mnie chude lata, Panie, niekarmiony dostatecznie treściwie przez moje zaufanie, ale uwierz mi, będę nadal dla Ciebie pracować, pozostanę Ci wierna, i nie wypędzę Cię z mojego terytorium”3.
Wierność Kościołowi natomiast wyrażać się będzie w przepowiadaniu eklezjologicznym i mistagogicznym. Jednym z zadań homilii jest budowanie wspólnoty, która zgromadzona na Eucharystii, utwierdza się w wierze nadziei i miłości względem Boga, siebie i bliźnich. Ponadto wierność Kościołowi w przepowiadaniu wyrażać się będzie przez nawiązywanie do nauczania Kościoła, czy wykorzystywanie innych źródeł przepowiadania jak księgi liturgiczne, programy duszpasterskie czy patrologia. W najlepszym zwiastowaniu powinny się również znaleźć treści moralne, kształtujące codzienne życie chrześcijańskie.
 
 
Dostarczaj powodów, aby słuchacz do Ciebie wracał (empatia i nadzieja)
 
Jeden z czołowych liderów szkoleń biznesowych zwykł mawiać, iż „nigdy druga osoba nie odejdzie ze związku, jeśli dostanie w nim to, czego potrzebuje.Zadaniem więc kaznodziei jest dostarczać powodów, by odbiorca słowa Bożego chciał do danej świątyni wrócić kolejny raz. Taki efekt można osiągnąć przez dwie strategie. Pierwszą będzie empatia, drugą – dawanie nadziei.
Wyrażenie empatia jest pochodzenia greckiego – empatheia – i dosłownie oznacza cierpienie. W formie czasownikowej – empathes – określa osobę poruszoną, wzruszoną, bardziej na coś wrażliwą, doznającą czy podlegającą doznaniom4. Jest więc ona niczym innym jak współodczuwaniem. Wyrazem tego w przepowiadaniu będą właściwe postawy kaznodziei: szczęśliwy z narodzin czy obecności dzieci na Eucharystii, uśmiechnięty w czasie błogosławienia małżeństwa, pogodny udzielając sakramentu chorych oraz delikatny i poważny w momencie bolącego serca uczestników pogrzebu. Kaznodzieja zniecierpliwiony, zły czy złośliwy a niekiedy arogancki zniszczy każde dzieło Boże, a sprawowane sakramenty czy sakramentalia uczyni sposobem pożegnania dotychczasowych parafian z lokalnym czy niekiedy powszechnym Kościołem. Współczesne przepowiadanie powinno być nastawione na myślenie perspektywiczne, a więc świadome tego, że zupełnie przypadkowy słuchacz po wysłuchaniu dobrej homilii może nie tylko wrócić ale i przyprowadzić innych. Dzieje się tak jak w starej handlowej maksymie, za którą parafrazując można stwierdzić, iż: „jeden zadowolony słuchacz przyciągnie przynajmniej jednego słuchacza, natomiast jeden niezadowolony odciągnie dziesięciu następnych słuchaczy”. Jest to tym bardziej ważne, gdyż chodzi tu o zbawcze orędzie.
Drugim czynnikiem, który spowoduje, iż odbiorca słowa zechce pozostać w danej wspólnocie jest dawanie nadziei. Nieodłącznym elementem przedsoborowego kaznodziejstwa w Polsce był Boży gniew i piekło. Grzesznicy „piorunem gniewu Bożego rażeni wpadną w otchłań bezdennych mąk, a tedy bramy tej studni będą zamknięte i przypieczętowane pieczęćmi wieczności”5. Tendencje te również zauważa się wśród zwolenników Mszy Wszechczasów oraz sojuszników Glorii Polo, która jak pisze o sobie „trafiona przez piorun stałam u bram Nieba i piekła”6. Szczególnie ta pozycja wydaje się o tyle niebezpieczna, iż akcentuje prywatne objawienia, których fundamentem jest Boża kara a nie miłość. Stopień okrucieństwa pośmiertnej kary jest tak wielki, że odbiorcę o nieugruntowanej czy zbyt naiwnej wierze może prowadzić do frustracji, psychozy a nawet odrzucenia Boga. Nie należy w przepowiadaniu pomijać pośmiertnej kary i pokuty, czyśćca ani nieba, ale nie można odrzucać podstawowego atrybutu Boga, jakim jest miłość miłosierna. Nietrudne jest narzekanie na demoralizację i konsumpcjonizm, rzucenie klątwy i krytykowanie wrogów Kościoła Świętego, czy potępienie zazwyczaj nieuczestniczących w liturgii alkoholików. Sztuką natomiast jest przepowiadanie otwartości Kościoła – wspólnoty, który na wzór Mistrza jest dla wszystkich utrudzonych i obciążonych. Kaznodziejstwo, które nie daje nadziei nie jest zwiastowaniem Dobrej Nowiny, lecz własnej. Dlatego warto pamiętać o kilku zasadach: Przekraczaj oczekiwania słuchacza (zaskoczenie); Bądź o niebo lepszy od „konkurencji” (czytaj inne kazania, oglądaj w telewizji innych kaznodziejów); Rozwijaj się bez przerwy; Inwestuj jak najwięcej w wiedzę i umiejętności; Zadawaj sobie ciągle pytanie: jak mogę słuchacza bardziej uszczęśliwić? Jak mogę bardziej o niego zadbać?; Traktuj słuchaczy jak ludzi, na których ci zależy, a nie jak worek pieniędzy (unikaj sztuczności i patosu); Wzajemne relacje są ważniejsze i bardziej wartościowe niż twój zysk; Zawsze pamiętaj, że w głoszenie Dobrej Nowiny musisz angażować uczucia.
 
1 Z. Abramowiczówna (red.), Słownik grecko-polski. T. 1, Warszawa 1958, s. 85.
2 R. Popowski, Wielki słownik grecko-polski Nowego Testamentu wydanie z pełną lokalizacją greckich haseł, kluczem polsko-greckim oraz indeksem form czasownikowych, Warszawa 1997, s. 21.
3 E. Hilesum, Przerwane życie. Pamiętnik 1941-1943, Kraków 2000, s. 160-161.
4 Z. Abramowiczówna (red.), Słownik grecko-polski. T. 1, Warszawa 1960, s. 112.
5 J. Stagrańczyński, Kazanie na Niedzielę 6. po Świątkach, Biblioteka Kaznodziejska. Czasopismo poświęcone kaznodziejstwu, T. IX, Poznań 1894, s. 417.
6 zob. G. Polo. Od złudzenia do prawdy. „Trafiona przez piorun stałam u bram Nieba i piekła…”. Osobiste świadectwo pani dr Glorii Polo wygłoszone w kościele w Caracas, w Wenezueli, 5 maja 2005 roku. Katowice 2008.
 
 
 
 

autor: ks. Tomasz Szałanda