wrzesień/październik 2009 » OD REDAKCJI »

Naśladować przykład Pana

Drukuj
Podczas wakacji przypomniałem sobie wypowiedź papieża Benedykta XVI, zamieszczoną w internetowym serwisie Radia Watykańskiego z datą 28 sierpnia 2008 roku. Podczas spotkania z duchowieństwem włoskiej diecezji Bolzano – Brssanone, ks. Paolo Rizzi zapytał, co papież sądzi na temat pierwszej komunii i bierzmowania. Proboszcz i wykładowca teologii w Wyższym Instytucie Nauk Religijnych dodał, że coraz częściej chłopcy i dziewczęta, którzy przyjmują te sakramenty, uczestniczą w katechezach, ale nie biorą udziału w niedzielnych Eucharystiach. „Wówczas pojawia się pytanie: po co to wszystko? Niekiedy chciałoby się powiedzieć: «Nie ruszajcie się z domu wcale!». Tymczasem, nadal ich przyjmujemy, sądząc, że w każdym razie lepiej nie gasić knota o nikłym płomyku. Mówiąc ogólniej, 30, 35 lat temu ja sam myślałem, że się dekonstruujemy, by stworzyć miejsce małej owczarni, wspólnocie mniejszościowej w całej mniej więcej Europie. A potem, również pod wpływem stylu pontyfikatu Jana Pawła II na nowo to wszystko przemyślałem. Gdybyśmy mieli robić prognozy na przyszłość, czego spodziewa się Benedykt XVI? Jakie postawy duszpasterskie może nam zalecić?”. Odpowiadając na to pytanie papież powiedział między innymi: „Nie mogę udzielić odpowiedzi nieomylnej w tym momencie, mogę jedynie spróbować odpowiedzieć na podstawie tego, co widzę. Muszę powiedzieć, że ja też przeszedłem podobną drogę. Gdy byłem młodszy, byłem raczej surowy. Mówiłem: sakramenty są sakramentami wiary, a zatem tam, gdzie nie ma wiary, gdzie wiary się nie praktykuje, nie można udzielać sakramentu. Później, kiedy byłem arcybiskupem Monachium, dyskutowałem o tym z moimi proboszczami. Tam również istniały dwie frakcje: jedna surowa, druga wyrozumiała. Ja także z biegiem czasu zrozumiałem, że powinniśmy raczej naśladować przykład Pana, który był bardzo otwarty również w stosunku do osób z marginesu ówczesnego Izraela, był Panem miłosierdzia, zbyt otwartym – zdaniem wielu oficjalnych dygnitarzy – w stosunku do grzeszników, przyjmując ich lub przyjmując ich zaproszenia na kolacje, przyciągając ich do siebie, do komunii ze sobą” (cyt. za www.radiovaticana.org).
Przypominam słowa Benedykta XVI na początku roku szkolnego, gdy wielu z nas z nowym zapałem podejmie działania duszpasterskie i katechetyczne w szkołach i parafiach. Warto chyba pamiętać również o tych, których niekoniecznie spotkamy w szkolnych czy parafialnych salach, a już na pewno nie w kościele na niedzielnej Eucharystii. Gdzie ich szukać? Jak do nich dotrzeć? To pytania, na które wciąż musimy szukać odpowiedzi. Myślę, że słowa Benedykta XVI mogą też stanowić dla nas ważną inspirację do osobistej refleksji nad sposobami realizacji naszego powołania. Ogłoszony przez papieża „Rok kapłaństwa” ma być ku temu dobrą okazją.
Podczas wspomnianego spotkania z włoskim duchowieństwem Benedykt XVI zwrócił też uwagę na konieczność współpracy duszpasterzy z rodzicami: „Powinniśmy oczywiście zrobić wszystko, co w naszej mocy, by w ramach przygotowań do sakramentów dotrzeć również do rodziców i może w ten sposób rozbudzić i w nich zainteresowanie tą drogą, po której idą ich dzieci. Powinni oni pomagać swym dzieciom w realizacji ich pragnienia nawiązania przyjaźni z Jezusem, która kształtuje życie […]. W ramach katechizacji dzieci, zawsze bardzo ważna jest praca z rodzicami. Jest to właśnie jedna ze sposobności, by się z nimi spotkać, ukazując życie wiarą również dorosłym, bo od dzieci, jak mi się wydaje, mogą się na nowo nauczyć wiary”. Myślę, że warto pamiętać o tych słowach nie tylko na początku nowego roku szkolnego. Wszystkim Czytelnikom „Biblioteki Kaznodziejskiej” życzę ewangelicznego zapału w służbie Jezusowi Chrystusowi! Pomocą niech służy kolejny głos w dyskusji nad oceną naszych homilii, autorstwa o. Gerarda Siwka CSsR, który publikujemy w „Forum homiletycznym”.
autor: ks. Maciej K. Kubiak