„Bądźmy świadkami Miłości” – tak brzmiał temat IV Sympozjum Życia Konsekrowanego, które odbyło się w Poznaniu 1 lutego 2010 roku. Specjalnym gościem spotkania był brat Moris Maurin, Mały Brat Jezusa ze zgromadzenia kontemplacyjno-czynnego, założonego przez bł. Karola de Foucauld. W swojej wypowiedzi, skierowanej do uczestniczących w spotkaniu osób konsekrowanych, mówił między innymi o ludziach biednych, którzy często czują się poranieni dlatego, że zostali odrzuceni, odepchnięci przez ludzi Kościoła. Sam doświadczył takiego odrzucenia, gdy ubrany w świecki, biedny strój dwukrotnie został wyrzucony z kościelnych kurii. Mali Bracia Jezusa, pracujący w Polsce opowiadają, że ludzie są dzisiaj nastawieni negatywnie do duchowieństwa, krytykując przede wszystkim bogactwo i brak braterstwa w relacjach między ludźmi. Ludzie ci pytają, jak to jest, że młody ksiądz bezpośrednio po święceniach ma już wszystko: meble, samochód i wiele innych wygód. To jest bardzo niesprawiedliwe i odpycha ludzi od Kościoła. Niektórzy księża żyją na wyższym poziomie niż normalni ludzie, a to rodzi u wielu osób antyklerykalne nastawienie.
Bardzo ważne jest, mówił brat Moris, aby zastanowić się nad tym, czy jesteśmy świadkami Miłości Boga wśród ludzi. Dzisiaj często – również w kazaniach i homiliach – mówimy o Kościele, rzadko o królestwie Bożym, a Jezus mówił najczęściej właśnie o królestwie Bożym – o Kościele sporadycznie. A królestwo Boże to sam Jezus z Nazaretu. Ludzie zbliżając się do Jezusa, zbliżają się do królestwa Bożego. I to jest dla nas podstawowy problem – uważa brat Moris. Oddaliliśmy się bardzo od ducha braterstwa, który ogarnął nas w Polsce w czasach Solidarności i ks. Popiełuszki. Czy jesteśmy otwarci na ludzi, czy umiemy patrzeć na nich, aby ich rozumieć? Ludzie potrzebują, aby ich nakarmić, gdy są głodni, leczyć, gdy chorują, ale przede wszystkim potrzebują, aby być, istnieć, aby być kimś, być normalnym człowiekiem, na którego się normalnie patrzy, przed którym się nie ucieka, dlatego że jest biedakiem lub nieładnie wygląda.
Ludzie Kościoła stają dzisiaj – tak jak to już wielokrotnie bywało w historii – przed pokusą władzy i bogactwa, a to zniechęca i odpycha ludzi. Budujemy wspaniałe kościoły i bazyliki ze złota i z drogich marmurów, ale czy one służą nawróceniu ludzi do Chrystusa – pytał brat Moris podczas spotkania z osobami konsekrowanymi w Poznaniu (fragmenty wypowiedzi brata Morisa przytaczamy na podstawie nagrania Radia Emaus – www.radioemaus.pl).
Przed nami Wielki Czwartek. Kolejny raz usłyszymy opowiadania św. Jana Ewangelisty o tym, jak Jezus umył nogi apostołom. Kolejny raz zostaniemy zaproszeni do tego, aby być świadkami miłości wobec ludzi. Spróbujmy przeżyć Wielki Post, Wielki Tydzień i cały okres wielkanocny, jako czas osobistego spotkania z Jezusem, który uczy nas miłości.
Pomocą w zrozumieniu tegorocznego programu duszpasterskiego mogą służyć kolejne teksty „Forum homiletycznego”. Pamiętajmy jednak, że świadectwo miłości musi być przede wszystkim świadectwem czynów, a nie słów.
I dlatego – jak zachęcał 1 lutego w Poznaniu brat Moris – warto nauczyć się patrzeć na drugiego człowieka, zwłaszcza głodnego i chorego, jak Jezus. Ci ludzie chcą, żeby ich zrozumieć. Patrząc na nich pokazujemy im, że staramy się ich rozumieć. Tylko Jezus mógł powiedzieć ludziom, że są błogosławieni, bo są biedni, zmęczeni, głodni. Tylko On mógł to powiedzieć, bo On był jednym z nich. Być świadkiem Miłości – to być jedno z każdym człowiekiem.



Drukuj