Od redakcji
„«Pójdźcie osobno na miejsce ustronne i trochę odpocznijcie». Bo wielu [ludzi] przychodziło i odchodziło, tak że nie mieli nawet czasu, aby [coś] zjeść. I odpłynęli łodzią na miejsce ustronne” (Mk 6, 31-32). Wakacyjne miesiące, lipiec i sierpień – czas odpoczynku, regenerowania sił po całym roku pracy, ale również okazja, by przyjść z pomocą tym, którzy tej pomocy potrzebują – mam na myśli zwłaszcza ofiary wiosennych powodzi w różnych częściach kraju. A zatem będzie to czas weryfikacji, na ile rzeczywiście jesteśmy świadkami Miłości – świadkami Chrystusa Sługi, który przyszedł, aby służyć…
Może warto w tym czasie – za sprawą dwóch ciekawych tekstów publikowanych w naszym Forum homiletycznym – pomyśleć o tym, jak patrzymy na drugiego człowieka, jak patrzymy na bliźnich, także na tych, do których kierujemy nasze homilie i kazania. Brat Moris, Mały Brat Jezusa, i ks. Mirosław Tykfer kreślą przed nami piękną perspektywę odnowy naszego życia – odnowy naszych relacji z innymi. Wewnętrznej odnowie każdego z nas służyć może między innymi przypomnienie postaci Karola de Foucauld, który stopniowo – jak pisze brat Moris – „odkrywał, co to znaczy być przyjacielem, być bratem. Zrozumiał, że nie chodzi wcale o to, aby być dobrym dla innych, pomagać innym. To jest wspaniałe, ale to nie wystarczy. Trzeba znaleźć się w sytuacji, w której to my będziemy potrzebować innych, w której to my właśnie będziemy bardzo biedni. Odkrywał – on, który tak kochał Jezusa – że to było właśnie to, czym żył Jezus – Jezus z nami. Jezus, który stał się jednym z nas, wziął na siebie wszystko, co do nas należy: nasze człowieczeństwo, nasze słabości, nasze choroby – wszystko”. W swoim wystąpieniu do osób życia konsekrowanego (2 lutego 2010 w Poznaniu), które publikujemy na łamach „Biblioteki Kaznodziejskiej”, brat Moris próbował też pokazać, jak ważne jest w życiu każdego, kto chce być świadkiem Miłości, uczenie się patrzenia na innych ludzi tak, jak patrzył na nich Jezus: „W Ewangelii jest napisane, że pewnego razu, po całonocnej modlitwie, Jezus wrócił do uczniów, których nazywał przyjaciółmi, i zobaczył tłum ludzi czekających na niego. Tu każde słowo jest bardzo ważne. W Ewangelii wiele razy jest napisane, że Jezus patrzył. Spojrzenie Jezusa. Jak On umiał patrzeć na ludzi. On patrzył i znał tych ludzi. To był Jego lud. Wiedział bardzo dobrze, czego oczekują od Niego. Wiedział, że są głodni, że ktoś choruje, że chcą, aby On na nich spojrzał, bo tylko On ich zrozumie. Oni czuli, że ten człowiek ich rozumie”.
Podobna jest myśl ks. Mirosława Tykfera, który szukając inspiracji w dokumentach Soboru Watykańskiego II oraz w wydarzeniu, jakim było – zorganizowane przez braci z Taizé – Europejskie Spotkanie Młodych w Poznaniu, dochodzi do niemal identycznego wniosku: „Nowa ewangelizacja (…) nie jest nowa przez wyszukane formy działania, spektakularne nazwiska i sposoby przekazu, ale przez świeżość podejścia do każdego człowieka. Słowo «podejście» nie oznacza tu nowej metodyki, ale dosłownie «podejście», tzn. zrobienie kilku kroków wprzód, w kierunku każdego człowieka, a nie tylko wobec jakiejś jego kulturowej idei. Może to stać się fundamentem dla budowania zaufania do każdego, kto faktycznie nosi własne imię, a które teraz staje się poznane i uszanowane”.
„«Pójdźcie osobno na miejsce ustronne i trochę odpocznijcie». Bo wielu [ludzi] przychodziło i odchodziło, tak że nie mieli nawet czasu, aby [coś] zjeść. I odpłynęli łodzią na miejsce ustronne” (Mk 6, 31-32). Wakacyjne miesiące, lipiec i sierpień – spróbujmy uczynić je czasem odnowy naszego życia i uczmy się patrzeć na innych z miłością, jak Jezus.
autor:
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






