Kazanie z kryptoreklamą
Nie przypuszczałam, nawet w najśmielszej mej wyobraźni, jak słuchacze potrafią nadinterpretować kazania księży. Uczestniczyłam kiedyś we mszy św. z udziałem dzieci. Ksiądz miał przygotowane kazanie do dzieci. Opowiadał o pielgrzymce do jednego z wielu sanktuariów maryjnych poza krajem. Mówił o tym, jak to wszyscy pielgrzymi w czasie prawie dwutygodniowej pielgrzymki stali się… jedną rodziną. Faktycznie! W ciągu kilkunastu dni przeżyli wiele ze sobą: trud podróży, zmęczenie, modlitwa, zdenerwowanie, wzajemna pomoc, wspólne posiłki a nawet zdarzył się dla wszystkich nocleg w jednej dużej sali – wszyscy spali na podłodze. Miało to miejsce we Francji.
Pod koniec kazania rozdał foldery, na których było kilka fotografii i informacja o tym sanktuarium. Niby wszystko w porządku, ale jednej pani coś się nie podobało. Podeszła do mnie i ze złością powiedziała: – Ciekawe ile dostał forsy za tę reklamę?
– Jaką forsę? Jaką reklamę? – pytaniem odpowiedziałam na pytanie, ponieważ nie domyśliłam się o co jej chodzi.
– Niech siostra nie udaje, że nie rozumie.
Musiałam zrobić głupią minę, ponieważ kobieta zdenerwowała się jeszcze bardziej i powiedziała dobitniej: – Wy też nie jesteście lepsze.
Nie miałam ochoty na dyskusję. Odeszłam od tej pani, a podeszłam do kaznodziei i powiedziałam mu o tym. Uśmiechnął się, zamyślił przez chwilę i powiedział:
– No tak, zgadza się, niechcący zareklamowałem firmę przewozową. A wcale o tym nie myślałem. Mam nadzieję, że nie wszyscy tak myślą, jak ta pani? No bo jak tu się ustrzec przed takimi pomyłkami?
A jednak ta pani miała rację! A może była zła z tego powodu, że ksiądz nie zareklamował jej firmy? Tego nie wiem. Kiedyś mój brat, ksiądz Andrzej, mówił mi o problemach związanych z fotografowaniem na I komunii świętej. Ponieważ zbyt wielu było chętnych do fotografowania, ksiądz proboszcz zdecydował, że tylko jedna pani będzie mogła fotografować. Wszyscy inni mogli pstrykać sobie fotki z chórku. No i stało się! Wielu “fotografów” ruszyło z impetem z pytaniem do mego brata ile ksiądz proboszcz “bierze” od tej pani. Odpowiedzieć była w stylu pytania:
– Proszę się nie przejmować, na fotografowanie mamy cały “biały tydzień”. Jeśli fotografie wyjdą państwu znakomite, to zrobimy wystawę najpiękniejszych fotek, bo dzieci wszystkie są ładne.
Czy można uniknąć reklamy w kazaniu? Oj, chyba źle postawiłam pytanie. Czy sztuka mówienia kazań zakłada takie błędy, tym bardziej, gdy są mówione od serca, bez tak zwanej kryptoreklamy? To pytanie kieruję do znawców kaznodziejstwa. Ale, ponieważ jestem uważną słuchaczką kazań, powiem również od serca i szczerze: Nie wolno się tak tym wszystkim przejmować, bo zwariujemy. Ja musiałabym uważać na każde słowo, które mówię podczas katechezy, bo jakże często zdarza się, że coś nam się podoba. Ostatnio reklamowałam PKP, czyli Polskie Koleje Państwowe. Nie wierzycie? Naprawdę! Opowiadałam dzieciom, jak to jadąc w pociągu spotkałam przyjaciela z lat szkolnych. No i teraz mam poważny problem. Czy rodzice nie zarzucą mi, że używam kryptoreklamy na lekcjach religii… A w poprzednim felietonie wyraźnie i wprost “zareklamowałam” moje zgromadzenie. Święty Alojzy Orione nie miał nic przeciwko temu. Wolę już posłuchać Świętego niż…
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






