W numerze
 
styczeń/luty 2005 » "ODDANI NA SŁUŻBĘ LUDOWI BOŻEMU..." » FORUM PASTORALNE »

Królestwo za... kawę!

Drukuj

Słyszałam, że niektóre parafie mają swoje kafejki internetowe. Coś fantastycznego! Już sobie to wyobrażam: obok kościoła, na plebanii albo w salce katechetycznej zbierają się nie tylko gimnazjaliści, ale młodzież szkół średnich, studenci i – przez FrontPage’a – wchodzą na parafialną www, aby nanieść nowe wiadomości, wstawić fotografie, odpowiedzieć na pytania, “posiedzieć na czacie”, podyskutować o Jezusie, Kościele, wierze, a potem usiąść obok siebie, pogadać, posprzeczać się, pomodlić się…

 

Dlaczego takich miejsc nie ma w naszych parafiach? Przy naszych kościołach? Dlaczego zamykamy się w swoich pokojach, podłączamy się do Internetu i nie chcemy podzielić się z tymi, do których jesteśmy posłani ciekawymi spostrzeżeniami, nowymi wiadomościami…? Co się z nami dzieje? Tak sobie myślę (a od czasu, gdy się urodziłam używam rozumu), że to jest jedna z wielu form egoizmu, jaki nas ogarnia. Owszem, wiem, wiem, że “tak jak nie pożycza się szczoteczki do zębów i grzebienia, tak nie wolno grzebać w czyimś komputerze”. Co innego jednakże jest szperać komuś po dysku, a co innego budować wspólnotę w kafejce internetowej! Kto tego jeszcze nie zrozumiał, ten oddala coraz bardziej młodych internautów od wspólnoty parafialnej, od Kościoła, a pośrednio od Chrystusa. Przecież nie powiesz mi, Szanowny Czytelniku “Biblioteki Kaznodziejskiej”, że młodzi powinni być na nabożeństwie, a nie w jakiejś kafejce!

 

No tak! Już słyszę: Co ta siostra Arletta sobie wyobraża? Czy ona przypadkiem nie pomyliła się z powołaniem? Odpowiadam: Nie oszukujmy się! Ich nie ma ani na mszy, ani na nabożeństwie, ani na różańcu, ani w I piątek miesiąca, ani na roratach, ani na drodze krzyżowej… A ci, którzy są, to garstka...

 

Co robić? Mój brat, Andrzej, wymyślił kiedyś “duszpasterstwo pieczonego ziemniaka”. Chodziło mu o to, aby na samym początku roku szkolnego spotkać się kilka razy z uczniami przy ognisku – upiec kartofelka, kiełbaskę, opowiedzieć coś ciekawego o wakacjach. W ten sposób wytworzy się więź między katechetami, duszpasterzami, wychowawcami a uczniami, która zaowocuje w szkole, w parafii, w małych wspónotach.

 

A ja wymyśliłam – OKI. Oriońska Kafejka Internetowa. Na razie nie mam warunków, aby ją uruchomić, ale pomysł jest niezły, czyż nieprawda?

 

Że co?... Że jestem marzycielką?... Już wolę być niepoprawną marzycielką niż z wiecznie skwaszoną i niezadowoloną miną pesymistką, wciąż narzekającą na dzieci, na młodzież, na nauczycieli, na katechetów. Ciągle słyszę: Siostro, co robić? Proszę popatrzeć! Gdzie są dzieci? Gdzie jest młodzież? Co wy, katecheci, robicie na lekcjach religii? Czego wy ich tam uczycie? Dlaczego wy im nie mówicie, że ich obowiązkiem jest być w niedzielę na mszy?

 

Ja już nie reaguję na takie “rozsiane narzekanie”. Mój założyciel – św. Alojzy Orione – był niesamowicie radosnym księdzem. A przecież jego czasy były o wiele trudniejsze, niż obecne. Ja nie chcę stracić tej radości, którą dał mi Pan. Tymczasem wielu wierzących w naszym kraju jest tak skwaszonych, tak niedostępnych, tak obrzydzających wiarę, że… (przepraszam za wyrażenie, bo kobieta – i w dodatku siostra zakonna – nie powinna się tak wyrażać) mam ochotę wyjechać tam, gdzie pieprz rośnie. Przynajmniej będę zbierać pieprz, a nie słuchać utyskiwania, narzekania, biadolenia, smęcenia, krzywienia się na nowe duszpasterskie pomysły, płaczliwego tonu podczas wypowiadania słów “nie mam pieniędzy”…

 

Szkoda słów! Wstyd!

 

Oj, często to mi się zdarza, że po pierwszej lub drugiej lekcji, mam ogromną ochotę na łyk “małej, silnej i czarnej” i zaglądnąć do mojej skrzynki internetowej. Ale gdzie to uczynić, skoro w szkole nie tylko, że nie ma kafejki internetowej, ale nie ma w ogóle warunków, aby wypić łyk dobrze zaparzonej kawy? Zanim zdążę wyjść ze szkoły i wpaść do jakiejś kafejki, to już koniec przerwy! No tak, ale nawet gdybym zdążyła, to usłyszę: “Co robi «pingwin» w kawiarni”? Z dwojga złego wolę już tego “pingwina”, ale za to z dobrą kawą i ciekawą dyskusją, niż ugrzeczniony dialog o źle wychowanej młodzieży, z którego i tak nic nie wynika.

Myślę poważnie o otwarciu… OKI. Teraz jednak napiłabym się dobrej kawy… “Królestwo za kawę!”

 

autor: s. Arletta Ziółkowska