W numerze
 
styczeń/luty 2005 » "ODDANI NA SŁUŻBĘ LUDOWI BOŻEMU..." » FORUM PASTORALNE »

Poznaj Stachu po zapachu...

Drukuj

Twoje kazanie było bardzo ciekawe! Miłe są takie słowa. Podnoszą na duchu, wzmacniają, poprawiają samopoczucie, że aż się chce pracować. Ale są i takie przypadki, że ktoś mówi: Ale ksiądz ględził! Nuda taka, że nie chce się do kościoła chodzić. Albo: Proszę mi wybaczyć, ale ja niestety nie wiem, o co księdzu chodziło w dzisiejszym kazaniu. To było takie-nijakie kazanie. I jeszcze inna wypowiedź: Zbyt trudno ksiądz mówi. Nie wiem, kto to rozumie, ale ja na pewno nie. Hmm… Cóż wobec tego mamy czynić, bracia? Jest wiele na to sposobów, aby przepowiadać w sposób ciekawy, z prostotą i z wewnętrznym poczuciem pełnienia misji Chrystusa.

Rzeczą niezwykle interesującą (często pocieszną) jest obserwacja wyrazu twarzy (miny) słuchaczy naszych kazań. Oczywiście, że nie tylko ich. Kaznodzieja ma również swoistego rodzaju mimikę twarzy, określone ruchy ciała, które bardzo często wskazują na jego osobowość. A już najbardziej interesujące są te miny, po których można rozpoznać czy słuchacz rozumie to, co do niego mówi kaznodzieja, czy identyfikuje się z jego wywodem, sposobem argumentowania oraz to, czy duchowny przygotował się do wygłoszenia słowa Bożego.

Pozwól, Czcigodny Czytelniku, że uważniej popatrzę na uczestników liturgii. Przyglądam się różnym wyrazom twarzy słuchaczy kazań i analizując je dochodzę do wniosku, że kazania (homilie) można w swoisty sposób określić i przypisać im konkretny wyraz twarzy stosując się do zasad mimiki (mina – łac. – wygląd, wyraz twarzy; mimika – ruchy mięśni twarzy wyrażające przeżywane uczucia i nastroje, sztuka wyrażania uczuć i myśli za pomocą gestów i wyrazu twarzy).

Na podstawie miny słuchającego można ocenić kazanie i sposób jego głoszenia. Oczywiście, nie zawsze jest to trafne. Mówiłem kiedyś naukę rekolekcyjną do młodzieży i dostrzegłem tak śmieszną minę na twarzy jednego z chłopców, że o mało co nie parsknąłem śmiechem. Mój słuchacz zamyślił się w sposób bardzo naturalny – niekoniecznie nad tym, co co ja mówiłem – że mina na jego twarzy była doprawdy bardzo dowcipna. Może i tak się zdarzyć, że ktoś oszukuje kaznodzieję swoją miną, czyli “robi dobrą minę do złej gry”. Ma to miejsce wtedy, gdy oszukuje się kaznodzieję mówiąc mu: jakie ładne kazanie ksiądz dzisiaj powiedział, a za jego plecami: nie mamy szczęścia do dobrych mówców, a nasz to już “wybitna” jednostka – co też stanowi przedmiot moich przemyśleń.

Kazanie powinno być ciekawe, proste i własne! Nie daj Boże, gdyby było nudne, trudne i cudze… Wobec powyższego bacznie obserwujmy wyraz twarzy naszych słuchaczy!

Przypominam sobie jak to uczyłem się składać literki w pierwszej klasie. Mama często powtarza, że miałem kłopoty w składaniu całych wyrazów. Problem ów prysnął pod koniec pierwszej klasy. Pamiętam, że w elementarzu Falskiego był wierszyk, który zawierał takie słowa:

Poznaj Stachu po zapachu!

Mama grochówkę gotuje.

Te słowa natchnęły mnie i wymyśliłem dwuwiersz:

Kazanie swe przeinaczysz,

gdy minę słuchacza zobaczysz.

autor: ks. Andrzej Ziółkowski CM