W numerze
 
lipiec/sierpień 2005 » "ODDANI NA SŁUŻBĘ LUDOWI BOŻEMU..." »

Nie wiem, kiedy ona nastąpi

Drukuj

My wiemy, że ta chwila nastąpiła drugiego kwietnia w pierwszą sobotę miesiąca 2005 r., w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego. “Pragnę..., aby wszystko, co składa się na moje ziemskie życie, przygotowało mnie do tej chwili. Nie wiem, kiedy ona nastąpi, ale tak jak wszystko, również i tę chwilę oddaję w ręce Matki mojego Mistrza: Totus Tuus” – tak pisał w swoim testamencie Jan Paweł II (8 III 1979).

Po odejściu do Pana Sługi Bożego Jana Pawła II czytam Jego testament. Są to zapiski rekolekcyjne od 1979 r. do 2000 r.

Testament Papieża – Polaka, jest jakby podsumowaniem Jego życia. W tym krótkim tekście Ojciec Święty Jan Paweł II zawarł program, który realizował przez całe życie. Jest to droga całkowitego zaufania Bogu i pełnego oddania Jego planom i Jego woli.

“Pragnę raz jeszcze całkowicie zdać się na Wolę Pana. On Sam zdecyduje, kiedy i jak mam zakończyć ziemskie życie i pasterzowanie” (24 II-1 III 1980). Wyraził wtedy nadzieję, iż Bóg uczyni Jego śmierć “pożyteczną dla tej największej sprawy, której staram się służyć: dla zbawienia ludzi... dla sprawy Kościoła, dla chwały Boga samego”. Te słowa były proroctwem. Śmierć i pogrzeb Jana Pawła II zjednoczyły miliony ludzi na całej ziemi, skierowały bardzo wielu ludzi ku Bogu, ku modlitwie i sakramentom.

W dniach 12-18 marca 2000 r. wspominał zamach i cudowne ocalenie od śmierci: “Ten, który jest jedynym Panem Życia i śmierci, sam mi to życie przedłużył, niejako podarował na nowo. Odtąd ono jeszcze bardziej do Niego należy... Proszę Go, ażeby mnie odwołał wówczas, kiedy sam zechce”.

W całym testamencie Jan Paweł II wyrażał swą wiarę w Bożą opiekę i w swoją przynależność do Boga. Całkowicie ufa Bogu i jest w pełni oddany do dyspozycji Boga aż do ostatniego tchnienia. “Znajduję się całkowicie w Bożych Rękach – i pozostaję nadal do dyspozycji mojego Pana, powierzając się Mu w Jego Niepokalanej Matce (Totus Tuus)” (5 III 1982).

Był gotowy na dzień odejścia: “Z możliwością śmierci każdy musi się liczyć. I zawsze musi być przygotowany do tego, że stanie przed Panem i Sędzią – a zarazem Odkupicielem i Ojcem. Więc i ja liczę się z tym nieustannie, powierzając ów decydujący moment Matce Chrystusa i Kościoła – Matce mojej nadziei” (24 II-1 III 1980)

Testament Jana Pawła II może być dla każdego z nas rachunkiem sumienia i drogowskazem życia. Szczególnie my, kapłani, winniśmy wracać do tego tekstu, rozważając każdy fragment.

Po śmierci Ojca Świętego wciąż wracam do spotkań z Nim, do ostatniego spotkania w listopadzie ubiegłego roku i do wielu spotkań, które traktowałem zawsze jako niezasłużoną łaskę. Wracam w myślach i modlitwie do czasów, gdy byłem klerykiem, a Ksiądz Kardynał przychodził do Seminarium, modlił się z nami, żartował, śpiewał kolędy po wieczerzy wigilijnej.

Wracam do parafii Maków Podhalański, gdzie jako wikariusz przeżywałem przez tydzień wizytację Księdza Kardynała. Do dziś pamiętam niektóre homilie i niektóre rozmowy.

Nade wszystko czytam i rozważam homilię Księdza Kardynała Karola Wojtyły w czasie święceń prezbiteratu, których udzielił mnie oraz memu koledze ks. Józefowi Pilchowi w Jabłonce na Orawie (22 III 1970). Mówił wtedy: “Bądźcie świadkami życia nadprzyrodzonego, świadkami życia wiecznego. Niech będzie z wami Matka Chrystusowa, niech was prowadzi za ręce. Niech będzie z wami łaska kapłańska. Niech wzrasta w duszach waszych... niech dojrzewa. Niech kapłaństwo będzie waszą radością. Niech będzie radością ludu Bożego. Niech kapłaństwo będzie waszą dźwignią i niech będzie dźwignią dla innych. Prowadźcie ich, pouczajcie, rozgrzeszajcie, zbliżajcie do Chrystusa, dźwigajcie ku Bogu, a przez to sami także ku Bogu się zbliżajcie, bo takie jest wasze powołanie... dla Niego warto poświęcić życie”.

autor: bp Jan Szkodoń