Kapłan - duchowy ojciec w XXI w. (cz. II)
Kapłan – duchowy ojciec w XXI wieku (cz. II)
W poprzednim numerze “BK” przedstawiliśmy pierwszą część tekstu na temat zadań, jakie stoją przed współczesnym kapłanem jako duchowym ojcem w perspektywie psychopedagogicznej. Pierwszym z takich zadań jest pogłębiona formacja chrześcijańska, czyli pomaganie współczesnemu człowiekowi, by myślał, kochał, modlił się i pracował na wzór Chrystusa. Zadaniem drugim jest ochrona współczesnego człowieka przed typowymi zagrożeniami, a zwłaszcza przed różnego rodzaju uzależnieniami. Poniżej prezentujemy drugą część tego tekstu.
Kapłan – Boży ratownik
Codzienne doświadczenie potwierdza fakt, że oddziaływania wychowawcze i profilaktyczne niestety nie wystarczą w relacjach międzyludzkich. W każdym środowisku spotykamy bowiem osoby niepełnoletnie i dorosłe, które – czasem bez własnej winy – przeżywają poważny kryzys w życiu osobistym, rodzinnym czy społecznym. Część z nich nieraz w dramatyczny sposób krzywdzi innych ludzi i samych siebie. W takich sytuacjach konieczna staje się interwencja kryzysowa i próba redukowania strat zdrowotnych, psychicznych, moralnych, duchowych, społecznych czy materialnych.
Umiejętność pomagania ludziom w sytuacjach kryzysowych to szczególnie czytelne potwierdzenie duchowego ojcostwa. Chrystus posyła bowiem swoich uczniów najpierw do tych ludzi, którzy się źle mają i którzy potrzebują lekarza. Nic zatem dziwnego, że ci, którzy przeżywają kryzys, zwracają się zwykle o pomoc do księży i że ważnym sprawdzianem dojrzałości duszpasterzy jest właśnie szczególna troska o tych, którzy nie radzą sobie z życiem i z samym sobą. To nie przypadek, że pomaganie tej grupie ludzi jest podstawowym kryterium sądu ostatecznego dla wszystkich ochrzczonych. Chrystus wyjaśnia nam, że przy końcu czasów nie będzie pytał nas o miłość do naszych krewnych i przyjaciół, lecz najpierw zapyta o miłość do tych, którzy byli biedni, bezradni, chorzy czy uwięzieni. Tacy ludzie potrzebowali szczególnej pomocy, a z drugiej strony nie mogli odpłacić się w wymiarze ziemskich dóbr za okazaną im miłość.
Kapłan, który wiernie i ofiarnie realizuje swoje duchowe ojcostwo ma świadomość, że w szczególny sposób posłany jest do tych, którzy przeżywają poważny kryzys i bardzo cierpią. Jednocześnie zdaje sobie sprawę z tego, że takim ludziom niełatwo jest pomóc, gdyż oni sami zwykle w sposób jednostronny i naiwny interpretują swoje problemy i szukają łatwych “rozwiązań”. Dla przykładu rodzice, którzy odkrywają, że ich dorastające dzieci okazują się narkomanami czy przestępcami, widzą główny problem w tym, że te dzieci cierpią, a nie że błądzą. Z kolei krewni osób uzależnionych uważają zwykle, że alkoholizm jest jedynym problemem w ich rodzinie i że to sam chory powinien uczynić pierwszy krok, by poprawić swoją sytuację. Innymi słowy ludzie w kryzysie próbują w wygodny dla siebie sposób interpretować ich trudności, a zwracając się do księdza o pomoc, chcą decydować także o tym, w jaki sposób ta pomoc ma wyglądać. Oczekują, na przykład, pieniędzy, a nie pomocy w znalezieniu pracy, albo liczą na to, że to ksiądz za nich rozwiąże ich problemy małżeńskie i rodzinne, na przykład rozmawiając z nastolatkiem, który przeżywa kryzys, albo “przemawiając do serca” komuś, kto nadużywa alkoholu.
Często ludzie w sytuacjach kryzysowych zwracają się najpierw do tych osób – świeckich czy duchownych – które widzą ich problemy i sposoby przezwyciężenia trudności w sposób podobnie zawężony i powierzchowny, jak oni sami. Prowadzi to jednak do rozczarowania i pogłębiania się zaistniałych trudności. Zwykle dopiero wtedy – nieraz po wielu latach – tacy ludzie stają się gotowi do tego, by szukać rozwiązań prawdziwych, opartych na merytorycznych analizach i odpowiedzialnej hierarchii wartości, a nie “rozwiązań” łatwych, opartych na modnych ideologiach czy naiwności. Przekonuję się o tym nieustannie jako dyrektor radomskiego telefonu zaufania “Linia Braterskich Serc” (0800311800). Rocznie dzwoni do nas około dwa tysiące osób, zwracając się z prośbą o poradę i pomoc do dyżurujących księży, pedagogów, psychologów, prawników, policjantów i specjalistów od uzależnień. Zdecydowana większość tych ludzi liczy właśnie na łatwe rozwiązanie przeżywanych problemów i unika sięgania w głąb przyczyn zaistniałej sytuacji.
W dojrzały sposób wypełnia misję duchowego ojca wobec ludzi w kryzysie ten kapłan, który nie tylko jest wrażliwy na ich los, ale który wskazuje im prawdziwe drogi przezwyciężania ich trudności. Jego pierwszym zadaniem jest uczenie miłości dojrzałej i wychowującej, czyli dostosowanej do sytuacji życiowej i do zachowania drugiej osoby. Im bardziej dana osoba okazuje się niedojrzała i błądzi, tym bardziej zmusza nas do tego, by okazywać jej “twardą” miłość, na przykład poprzez demaskowanie jej błędów czy pozwalanie, by ponosiła wszystkie konsekwencje swoich negatywnych zachowań, albo swojej naiwności w obliczu ludzi, którzy błądzą i krzywdzą innych. Takiej właśnie roztropnej i wychowującej miłości uczy nas Jezus w przypowieści o synu marnotrawnym i o mądrze kochającym ojcu. Gdy syn odchodzi, wtedy ojciec nie przestaje go kochać. Wychodzi na drogę, aby syn wiedział, że może wrócić oraz że serce ojca i drzwi jego domu pozostają otwarte dla błądzącego. Jednak dopóki syn błądzi, dopóty ojciec nie udziela mu pomocy i nie przeszkadza ponosić konsekwencji popełnianych błędów. Cierpi razem z synem, ale rozumie, że tylko osobiste cierpienie błądzącego może mu otworzyć oczy i skłonić do zmiany postępowania.
Taka właśnie mądra miłość jest podstawowym kryterium rozwiązywania wszelkich kryzysów i trudności międzyludzkich. Takiej miłości uczy kapłan, na ile kompetentnie wypełnia swoją posługę duchowego ojcostwa. Wyjaśnia zatem, że ten, kogo kochamy, nie ma prawa nas krzywdzić i że miłość nie ma nic wspólnego z naiwnością czy z bezradnością. W skrajnych sytuacjach kapłan przypomina, że nawet w małżeństwie tylko miłość jest bezwarunkowa, a wszystko inne – łącznie ze wspólnym mieszkaniem i wspólnym wychowywaniem dzieci jest już pod warunkiem, że również drugi małżonek kocha swoich bliskich, a nie krzywdzi. Właśnie ze względu na istnienie tego typu skrajnych sytuacji Kościół ustanowił instytucję separacji małżeńskiej. Separacja to sytuacja, w której żona czy mąż – na czas trwania problemu – zawiesza wspólne mieszkanie z małżonkiem, który przeżywa poważny kryzys, stosuje przemoc, krzywdzi dzieci czy dopuszcza się zdrad małżeńskich. Kompetentny kapłan ma jasną świadomość, należy najpierw chronić ofiary czyjejś niedojrzałości czy przemocy, a dopiero w drugiej fazie należy organizować pomoc wobec sprawców tejże krzywdy czy przemocy, którzy z oczywistych względów również takiej pomocy potrzebują. Nikt bowiem dojrzały i szczęśliwy nie będzie krzywdził innych ludzi.
Kapłan – jak każdy duchowy ojciec – nie czeka, aż człowiek cierpiący czy bezradny zwróci się do niego z wołaniem o pomoc, ale “wychodzi na drogę” i aktywnie szuka ludzi potrzebujących wsparcia i pomocnej dłoni. Temu służy dobrze zorganizowana wizyta duszpasterska, rozmowy w kancelarii i konfesjonale, poznawanie sytuacji rodzin poprzez kontakt z dziećmi i młodzieżą. Dojrzały kapłan ma świadomość, że sam nie rozwiąże wszystkich trudności swoich parafian. Właśnie dlatego jego zadaniem jest tworzenie i wychowywanie parafialnej wspólnoty miłości, w której zdrowi pomagają chorym, młodzi starszym, bogaci biednym, a silni tym, którzy czują się bezradni. Właśnie dlatego kapłan, jako duchowy ojciec parafii, wspiera grupy pomocy i samopomocy (np. grupy charytatywne, grupy AA, Al-Anon, Al-Ateen, Kluby Abstynenta), a także kontaktuje zainteresowane osoby z kościelnymi instytucjami ponad-parafialnymi, np. Caritas diecezjalna, telefon zaufania, domy dla ofiar przemocy, darmowe jadłodajnie. Kapłan ułatwia też kontakt danego człowieka z instytucjami i specjalistami świeckimi, których kompetencje i odpowiedzialność zostały już potwierdzone w ich wcześniejszych sposobach interwencji kryzysowej.
Kapłan – Boży terapeuta
Są sytuacje, w których przeżywane problemy i trudności osiągnęły takie rozmiary, że danej osobie nie wystarczy już najmądrzejsza nawet porada czy ochrona przed krzywdą. Chodzi tu o ludzi, którzy popadli w dramatyczne uzależnienia (np. od substancji psychotropowych, od seksu czy jedzenia, od hazardu, pracy, komputera, itd.). Chodzi też o tych, którzy popadli w głębokie stany depresyjne i nerwice, w schizofrenię czy patologiczną agresję i przemoc. Codzienne życie takich osób staje się nieznośnym ciężarem, a one same są poważnym zagrożeniem dla siebie i innych ludzi. W takiej sytuacji konieczna jest interwencja terapeutyczna.
Organizowanie i podjęcie tego typu interwencji nie należy do zadań kapłana, podobnie jak przekracza możliwości przyjaciela czy innej osoby, która udziela duchowego wsparcia. Interwencja terapeutyczna wymaga bowiem wykształcenia wysokiej klasy specjalistów, a także zorganizowania instytucji, które dysponują odpowiednim personelem, budynkami, zapleczem finansowym oraz badaniami naukowymi i ewaluacją stosowanych przez siebie metod terapeutycznych. Z tego względu organizowanie pomocy terapeutycznej jest obowiązkiem państwa i żadna inna instytucja nie jest w stanie wyręczać w tym struktur państwowych.
Jednak również wobec ludzi, którzy potrzebują specjalistycznej pomocy terapeutycznej, kapłan, jako duchowy ojciec, ma do spełnienia ważną rolę. Jego pierwszym zadaniem jest motywowanie chorego i jego bliskich do podjęcia trudu terapii i do szukania takich specjalistów i instytucji, które są w stanie udzielić optymalnej pomocy. Kapłan budzi i podtrzymuje nadzieję, a także pogłębia motywację do podjęcia wysiłku współpracy z terapeutą. Stara się tak oddziaływać na człowieka w kryzysie, by dominującą motywacją podjęcia terapii nie było pragnienie, aby jak najszybciej uwolnić się od zaburzeń i cierpienia, lecz by odzyskać zdolność do życia opartego na miłości, wolności i radości.
Drugim zadaniem kapłana jest wyjaśnianie człowiekowi przeżywającemu trudności faktu, że każda terapia ma określone granice i nie może być uznana za jedyną formę pomocy czy pracy nad sobą. Duchowe ojcostwo kapłana przejawia się w tym, że potrafi on udzielić danemu człowiekowi takich form wsparcia, których nie otrzyma on w ramach terapii. Największą słabością dominujących obecnie form interwencji terapeutycznej jest skupianie się na psychice pacjenta, a nie na jego sytuacji egzystencjalnej. Wielu terapeutów zapomina o tym, co ponad sto lat temu przypomniał Z. Freud, że mianowicie nie ma nic przypadkowego w ludzkiej psychice. Bolesne stany emocjonalne, depresje, uzależnienia czy natrętne myśli, to rodzaj psychicznego lustra, w którym odzwierciedla się sytuacja osobista, rodzinna i społeczna danej osoby. Próba uzdrawiania stanów psychicznych człowieka bez pomagania mu, by zajął dojrzalszą niż dotąd postawę wobec siebie i życia, wobec więzi i wartości, wobec Boga i ludzi, oznacza podobną naiwność, jak przekonanie, że wystarczy pomalować lustro, w którym przegląda się człowiek, aby naprawdę korzystniej wyglądać i aby lepiej się poczuć.
Z powyższych względów dojrzały kapłan motywuje człowieka przeżywającego trudności do pracy nad sobą również po zakończeniu procesu terapeutycznego. Zachęcając go, na przykład, do wejścia w grupy samopomocy po odbyciu terapii alkoholowej, czy do włączenia się w grupy formacyjne po uzyskaniu pomocy terapeutycznej w obliczu nerwic, stanów depresyjnych czy innych zaburzeń osobowości. Z drugiej strony kapłan, który dorasta do duchowego ojcostwa, sam okazuje się terapeutą, gdyż dysponuje tą najbardziej podstawową terapią, jakiej potrzebuje człowiek, a mianowicie terapią Bożej miłości. Większość zaburzeń psychicznych i uzależnień to wynik toksycznych więzi i kierowania się błędną hierarchią wartości. Właśnie dlatego wprowadzanie człowieka w więzi dojrzałej miłości jest nie tylko najskuteczniejszym sposobem wychowania i przezwyciężania sytuacji kryzysowych, ale także okazuje się najskuteczniejszą formą terapii. Szczególnym zadaniem kapłana – w ramach terapii miłości – jest pomaganie danemu człowiekowi, by pojednał się z Bogiem i ludźmi, by doświadczył Bożego przebaczenia oraz by sam dojrzale przebaczył sobie i innym ludziom. Zadaniem duchowego ojca jest także pomoc w pojednaniu się danego człowieka ze swoją bolesną przeszłością, a także pomoc w tym, by dokonał on uczciwego rozrachunku moralnego oraz aby odzyskał dojrzałą hierarchię wartości, w której najważniejsza jest prawda i miłość, a nie doraźna przyjemność czy chęć odreagowania napięć.
Duchowe ojcostwo dzisiaj
Obserwujemy obecnie poważny kryzys ojcostwa biologicznego. Coraz mniej mężów na tyle mocno i wiernie kocha swoje żony, by zapragnąć dzielenia się tą miłością z potomstwem, wielkodusznie podejmując z żoną trud i radość miłości rodzicielskiej. W jeszcze chyba większym stopniu przeżywamy obecnie kryzys ojcostwa duchowego. Biologiczni ojcowie są często nieobecni lub źle obecni w życiu swoich dzieci i nie okazują im koniecznego wsparcia.
Kryzys duchowego ojcostwa u współczesnych mężczyzn nie wynika z tego, że takie ojcostwo nie jest już potrzebne, lecz z tego, że w naszych czasach poważny kryzys przeżywa człowiek, a to prowadzi do kryzysu więzi i wartości. Ojcostwo duchowe jest znacznie trudniejsze niż ojcostwo biologiczne. Wymaga dużej dojrzałości psychospołecznej, moralnej i duchowej. Wymaga pracy nad sobą i stawiania sobie twardych wymagań. Każde społeczeństwo potrzebuje mężczyzn – mężów, ojców, braci, przyjaciół, kapłanów – którzy w kompetentny sposób podejmują duchowe ojcostwo. Duchowy ojciec to przecież ktoś, kto potrafi wychowywać, kto zapobiega zagrożeniom, kto pomaga przezwyciężać sytuacje kryzysowe i kto podejmuje funkcję terapeuty, kierując się w każdej sytuacji miłością mądrą i wychowującą. Duchowy ojciec naśladuje zatem Jezusa, który ratował człowieka przed nim samym oraz przed tymi, którzy próbowali go skrzywdzić. Podstawowym warunkiem owocnego pełnienia funkcji duchowego ojca jest to, by samemu stawać się coraz bardziej człowiekiem duchowym, a zatem człowiekiem wyciszenia i modlitwy, człowiekiem odważnej refleksji i zażyłej przyjaźni z Bogiem, człowiekiem, który na co dzień rozważa w swym sercu Bożą prawdę o człowieku i Bożą miłość do człowieka.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






