Kapłan - duchowy ojciec w XXI wieku (cz. I)
Kapłan – świadek Boga, który jest kochającym Ojcem
Kapłaństwo jest jedną z tych form ludzkiego życia i aktywności, która okazuje się potrzebna w każdej epoce i cywilizacji. Odpowiedzialny kapłan to świadek Boga, który jest miłością, który kocha każdego człowieka i który pozwala się nazywać ojcem, a nawet tatusiem (abba). Chrystus posyła swoich uczniów po to, by podejmowali funkcję duchowych ojców wobec spotykanych ludzi. Stawia im trudne wymagania. Mają kochać bardziej niż inni ludzie, aby umacniać ich w wierze, nadziei i miłości.
Kapłaństwo – podobnie jak małżeństwo – nie jest zawodem, lecz powołaniem, a ksiądz, który jest wierny wskazaniom Chrystusa, nie jest urzędnikiem, lecz duchowym ojcem i przyjacielem. Kapłan rezygnuje z czegoś tak wspaniałego i wartościowego jak małżeństwo po to, by być do dyspozycji wszystkich ludzi, których spotyka. Rezygnuje z założenia własnej rodziny po to, by łatwiej mu było traktować każdego człowieka jak swojego krewnego. Podstawowym zadaniem kapłana jest wspieranie rodzin, by były trwałe i szczęśliwe, gdyż to właśnie rodzina w największym stopniu decyduje o obliczu tej ziemi. Stwarza bowiem optymalne warunki, by nowy człowiek mógł przyjść na świat, by mógł odkryć swoją tajemnicę, by nauczył się kochać i by włączył się w historię zbawienia.
Ksiądz wierny powołaniu i kompetentny to duchowy rodzic. To ktoś, kogo obrazowo można nazwać mamusio-tatusiem albo tatusio-mamusią, gdyż ludzie, których wspiera, czasem potrzebują jego stanowczości i twardości, która jest symbolem miłości ojcowskiej, a czasem jego delikatności i ofiarności, która jest symbolem miłości macierzyńskiej. Ojcostwo biologiczne to przekazywanie życia fizycznego. Ojcostwo duchowe to pomaganie człowiekowi, by narodził się on dla swego człowieczeństwa, czyli by stał się w pełni człowiekiem, tym kimś jedynym na tej ziemi, kto potrafi myśleć i kochać.
Ksiądz według serca Bożego rezygnuje z więzi małżeńskiej i rodzicielskiej po to, by jego ojcostwo duchowe było jeszcze bardziej czytelne i jeszcze bardziej ofiarne. Taki ksiądz przyprowadza ludzi do Chrystusa, który jest jedynym Zbawicielem człowieka i który jako jedyny przynosi nam ostateczne motywy życia i nadziei w najbardziej nawet dramatycznych okolicznościach życia, takich jak ciężka choroba, śmierć kogoś bliskiego, dramatyczne uzależnienie, doświadczenie bolesnej krzywdy czy bezradności wobec własnej słabości i grzeszności.
Według różnych kryteriów można opisywać sposoby realizowania duchowego ojcostwa przez kapłana. W niniejszym opracowaniu posłannictwo księdza jako duchowego ojca ukazane zostanie według kryteriów psychopedagogicznych, jakim są podstawowe formy pozytywnego oddziaływania w relacjach międzyludzkich. Chodzi tu mianowicie o wychowanie, profilaktykę, interwencję kryzysową oraz terapię.
Kapłan – Boży wychowawca
Podstawowe zadanie kapłana polega na wychowywaniu człowieka według zasad Ewangelii. Nie ma przecież przyszłości bez pogłębionego i roztropnego wychowania. Niepokojącym zjawiskiem jest to, że obecnie wychowanie należy do jednej z najbardziej zaniedbanych sfer w rodzinie, szkole i innych środowiskach społecznych. Rodzice są często nieobecni albo źle obecni w życiu własnych dzieci. Nie podejmują systematycznego trudu wychowania. Zwykle zauważają swoje dzieci dopiero wtedy, gdy te wchodzą w poważny kryzys i gdy swoim zaburzonym zachowaniem głośno wołają o obecność czy o pomoc.
Podobnie w środowisku szkolnym nauczyciele coraz częściej skupiają się na profilaktyce i redukowaniu strat związanych z zaburzonym zachowaniem, a nawet próbują stawać się terapeutami dla swoich wychowanków, zapominając o tym, że ich głównym zadaniem – obok nauczania – jest wychowanie. Mentalność reduktora strat i terapeuty jest słuszna w obliczu tych dzieci i młodzieży, którzy przeżywają poważny kryzys. Jest natomiast fatalna w perspektywie wychowania, gdyż sprawia, że dorośli stawiają jedynie minimalistyczne cele młodemu pokoleniu, a jednocześnie poddają się zniechęceniu i negatywnym oczekiwaniom. Patrzą bowiem na wychowanka przez pryzmat jego zaburzonych rówieśników czy problematycznych starszych kolegów, a nie przez pryzmat jego własnych możliwości i aspiracji. Wszystko to sprawia, że ideałem pedagogicznym staje się obecnie wychowanek-średniak, który nie sprawia większych kłopotów w domu, szkole czy na ulicy. Tymczasem im bardziej w wychowaniu zadowalamy się minimalizmem i ograniczamy się do redukowania strat, tym szybciej i tym większe będą konflikty i kryzysy, w które popadną nasi wychowankowie. Jest tu zatem analogia do zaniżania programu nauczania i równania w dół, co w dłuższej perspektywie prowadzi do zapaści intelektualnej młodego pokolenia.
W tej sytuacji duszpasterz to ktoś, kto przypomina rodzicom, pedagogom i innym dorosłym, że ich pierwszym zadaniem w odniesieniu do młodego pokolenia jest pogłębione i odpowiedzialne wychowanie, a nie ograniczanie się jedynie do interwencji kryzysowej w obliczu niepokojących zachowań chłopców czy dziewcząt. Taki ksiądz potrafi na co dzień wspierać rodziców i wychowawców w kompetentnym podjęciu przez nich ich odpowiedzialnego zadania. Temu celowi służy całe duszpasterstwo zwyczajne i codzienna formacja dorosłych, a zwłaszcza formacja rodziców, katechetów i nauczycieli. Ksiądz – duchowy ojciec, ma dla nich czas. Rozmawia z nimi indywidualnie i w różnych grupach. Organizuje dla nich ruchy formacyjne, dni skupienia, rekolekcje, pielgrzymki.
Jednocześnie dojrzały ksiądz to ktoś, kto od rana do wieczora osobiście podejmuje trud przyprowadzania dzieci i młodzieży do Chrystusa i formowania ich w duchu Ewangelii. Taki ksiądz pamięta, że punktem wyjścia w wychowaniu młodego pokolenia jest adekwatne rozumienie wychowanka. Obecnie dominują naiwne i zawężone, ale za to ideologicznie “poprawne” wizje wychowanka. Takie wizje sugerują, że wychowanek to ktoś, kto jest wewnętrznie dobry i harmonijny, a jedynym zadaniem “nowoczesnego” wychowawcy jest dostrzegać same pozytywne strony wychowanka i akceptować, a przynajmniej tolerować wszystkie jego zachowania i spontaniczne tendencje. Taki wychowawca powinien też w uprzywilejowany sposób skupiać się na niektórych sferach wychowanka, zwłaszcza na jego cielesności, emocjonalności i subiektywnych przekonaniach. Tego typu ideologiczne, a przez to oderwane od rzeczywistości, spojrzenie na wychowanka prowadzi do absurdalnych – w świetle empirycznych danych – mitów o spontanicznej samorealizacji, o wychowaniu bez stresów czy o szkole neutralnej światopoglądowo. Bolesnym paradoksem jest fakt, że w czasach, w których dominuje ideologia dostrzegająca w człowieku głównie jego pozytywne aspekty i możliwości, większość rodziców i wychowawców nie ma odwagi proponować wychowankom życia w prawdzie, miłości i wolności, zadawalając się minimalistycznymi celami, albo ograniczając się do interwencji kryzysowej i redukcji strat.
Niestety coraz częściej kapłan okazuje się kimś jedynym w danym środowisku, kto patrzy na wychowanka nie poprzez pryzmat modnych ideologii, lecz w sposób realistyczny i całościowy. Dzięki objawieniu zawartemu w Piśmie Świętym oraz dzięki otwartości na codzienne doświadczenie kapłan wie, że wychowanek to ktoś wielki – bo może się nauczyć myśleć i kochać – a jednocześnie to ktoś zagrożony od zewnątrz – przez cynicznych czy naiwnych ludzi – oraz od wewnątrz – poprzez własną naiwność, słabość i grzeszność. Każdy wychowanek znajduje się w sytuacji podobnej do sytuacji biblijnego Józefa, który został sprzedany przez braci do niewoli. Każdy też wychowanek – chociaż oczywiście w różnych proporcjach – jest zagrożony przez samego siebie, gdyż okazuje się czasami marnotrawnym synem czy marnotrawną córką, a zatem kimś, kto w pogoni za iluzją łatwego szczęścia odchodzi od kochającego Boga, od rodziców, od miłości, od świętości, od wolności, od podstawowych więzi i wartości. Nic zatem dziwnego, że w tej sytuacji wychowanie to nierzadko ratowanie wychowanka przed nim samym. Coraz częściej kapłan – nie będąc fizycznym ojcem – ratuje człowieka nie tylko przed duchową i moralną, ale również przed fizyczną śmiercią.
Podstawą chrześcijańskiego wychowania jest proponowanie wychowankowi dojrzałej sztuki życia, jakiej uczy nas Bóg. Wychowywać w świetle Ewangelii to pomagać człowiekowi, by coraz pełniej rozumiał oraz coraz dojrzalej kochał siebie i innych ludzi. Wychowywać to uczyć myśleć i kochać oraz modlić się i pracować na wzór Chrystusa. Boża prawda wyzwala człowieka z ignorancji, naiwności i grzechu, a Boża miłość daje mu siłę konieczną do tego, by mógł się on rozwijać i dorastać do świętości. Kompetentny kapłan kieruje się pedagogiczną mentalnością zwycięzcy, a to oznacza, że ma odwagę proponować wychowankowi wyłącznie optymalną drogę życia, czyli drogę mniej uczęszczaną, drogę miłości, prawdy, wolności, drogę odpowiedzialności, szlachetności i świętości, drogę wiary i nadziei, drogę dobra i piękna, drogę, którą przeszedł Chrystus. Takiego księdza wychowankowie pytają – podobnie jak Jezusa – nie o to, czy dane zachowanie jest już grzechem, lecz o to, co dobrego warto czynić. Duszpasterz, który rzeczywiście jest duchowym ojcem – uświadamia im bowiem fakt, że Boże przykazania nie ograniczają ludzkiej wolności, lecz że są dla nas zaszczytem i wyróżnieniem. To przecież zaszczyt i wyróżnienie, gdy ktoś nie kradnie, nie kłamie, nie zabija, nie cudzołoży, nie krzywdzi swoich bliskich i gdy nie stawia jakichś rzeczy czy osób w miejsce Boga. Ewangelia jest podręcznikiem pedagogicznym, który wychowawców i wychowanków uczy pedagogicznej mentalności zwycięzcy i który jednych i drugich prowadzi do tego jedynego Wychowawcy, który najpełniej kocha i rozumie człowieka.
Kapłan, który kocha dojrzałą miłością ojca, nie poddaje się “wypaleniu” zawodowemu nawet wtedy, gdy jego oddziaływania wychowawcze zdają się pozostawać bezowocne, a nawet wtedy, gdy spotykają się z jawnym odrzuceniem czy wręcz szyderstwem. Ma on bowiem świadomość, że jest jedynie narzędziem w ręku Boga – Ojca i Wychowawcy. Zdaje sobie też sprawę z tego, że jest odpowiedzialny za swoją postawę wobec wychowanka, ale nie jest odpowiedzialny za reakcję wychowanka na swoje propozycje lub za brak jakiejkolwiek reakcji. Kapłan – duchowy ojciec – jest na tyle krytyczny, że wie, iż jego wychowankowie w odmienny sposób odnoszą się do wychowawców i do demoralizatorów. Wobec tych pierwszych są z reguły krytyczni i próbują podważyć najbardziej nawet oczywiste prawdy czy wymagania, o których mówią im wychowawcy. Są natomiast często zupełnie bezkrytyczni wobec demoralizatorów, którzy mamią ich iluzją łatwego “szczęścia”, a zatem “szczęścia” osiągniętego bez Boga, bez prawdy i miłości, bez dyscypliny i czujności, bez stawiania sobie wymagań i bez pracy nad sobą. Z tego właśnie względu kapłan – duchowy ojciec i wychowawca – ma świadomość, że aby wychowywać, nie wystarczy mieć rację i nie wystarczy być bardziej kompetentnym od demoralizatorów. Trzeba kochać. Tylko wtedy bowiem, gdy wychowanek widzi, że jego los naprawdę leży na sercu danemu księdzu, będzie skłonny skorzystać z jego propozycji wychowawczych.
Wychowanie chrześcijańskie zmierza ostatecznie do tego, by wychowanek zaprzyjaźnił się z Chrystusem. Wszystko to, co czyni kapłan jako duchowy ojciec i wychowawca, zmierza właśnie do tego, by przyprowadzać wychowanka do Zbawiciela, który w pełni zna człowieka i który kocha go nieodwołalną miłością. W praktyce to przyprowadzanie dzieci i młodzieży do Chrystusa dokonuje się poprzez katechezę, Eucharystię, rekolekcje parafialne, przygotowanie do sakramentów, a także poprzez rozmowy indywidualne, spowiedź i kierownictwo duchowe. Szczególne znaczenie w trosce o wychowanie mają grupy formacyjne, które tworzą pozytywne środowisko wychowawcze, gdyż stają się alternatywą wobec tych środowisk i miejsc, które niosą zagrożenie dla rozwoju wychowanka. Kompetentne podejmowanie opisanych powyżej działań wychowawczych, czyli odpowiedzialna obecność wśród wychowanków, połączona z pozytywnym, czytelnym i radosnym świadectwem życia, stanowi podstawową i najbardziej powszednią formę realizacji duchowego ojcostwa w życiu kapłana.
Kapłan – Boży profilaktyk
Każdy dorosły, który ma odwagę patrzeć w realistyczny sposób na wychowanka i środowisko, w którym on żyje, jest świadomy poważnych zagrożeń, jakim obecnie podlega młode pokolenie. Wielu nastolatkom grozi drastyczne zawężenie pragnień i aspiracji, kierowanie się doraźną przyjemnością, popadanie w śmiertelne uzależnienia od substancji chemicznych, albo od osób, rzeczy czy określonych bodźców i doznań. Coraz więcej ludzi młodych używa obecnie myślenia po to, by oszukiwać samych siebie. Coraz więcej też nastolatków używa wolności w taki sposób, że ją traci. Wielu młodych wchodzi w takie więzi, które okazują się toksycznym uwięzieniem. Coraz częściej spotykamy dziewczęta i chłopców, którzy przeżywają najbardziej dramatyczną formę desperacji, jaka może dotknąć człowieka, a mianowicie stają się zupełnie obojętni na własny los i na własną przyszłość. Tacy ludzie otrzymali życie fizyczne, ale nie otrzymali w wystarczającym stopniu życia duchowego, bez którego człowiek popada w dramatyczny kryzys.
Realistyczna świadomość powyższych zagrożeń sprawia, że odpowiedzialny wychowawca – duchowny czy świecki – to także profilaktyk, czyli ktoś, kto podejmuje działania, które chronią wychowanka przed popadnięciem w uzależnienia czy inne formy bolesnego kryzysu. Działania profilaktyczne – w przeciwieństwie do pogłębionej aktywności wychowawczej – są obecnie prowadzone na dużą skalę w szkołach, świetlicach i innych środowiskach. Niestety nadal w polskiej profilaktyce dominuje model negatywny, który skupia się głównie na ukazywaniu zagrożeń oraz na przestrzeganiu wychowanków przed zachowaniami problematycznymi. W najlepszym przypadku profilaktycy, którzy odwołują się do tego modelu, usiłują uczyć wychowanka dojrzałej postawy wobec alkoholu czy narkotyków, nie próbując jednak uczyć ich dojrzałej postawy w innych sferach życia. W najgorszym przypadku oddziaływanie profilaktyczne okazuje się formą niezamierzonego instruktażu, na przykład co do rodzaju, działania, a nawet sposobów wytwarzania i kupowania określonych substancji odurzających. Ciągle jeszcze zdecydowanie zbyt mało jest w Polsce profilaktyki pozytywnej, czyli uczenia dzieci i młodzieży wartościowych kompetencji oraz dojrzałej filozofii życia, opartej na czynieniu tego, co wartościowsze, a nie tego, co łatwiejsze czy tego, co czyni tak zwana większość społeczeństwa. Ciągle jeszcze znaczna część profilaktyków liczy na swoistą schizofrenię postaw u wychowanków, czyli na sytuację, w której chłopcy i dziewczęta zajmą dojrzałą postawę wobec nikotyny, alkoholu czy narkotyków, mimo że nikt nie nauczył ich zajęcia równie dojrzałej postawy na przykład wobec ciała, seksualności, sumienia, wartości, wolności czy więzi międzyludzkich.
W tej sytuacji kapłan jako duchowy ojciec ma za zadanie pójścia w głąb w oddziaływaniach profilaktycznych. Pójście w głąb oznacza w tym kontekście pomaganie wychowankom, by rozwijali pozytywne zainteresowania i pasje, by kierowali się odpowiedzialną hierarchią wartości, by pragnęli realistycznie myśleć i mądrze kochać, by nie tylko innym ludziom, ale także samym sobie potrafili asertywnie powiedzieć “nie” w obliczu własnych słabości czy naiwności. Kapłan podejmujący duchowe ojcostwo w aspekcie oddziaływań profilaktycznych to ktoś, kto pomaga wychowankom w budowaniu pozytywnych więzi z samym sobą, z drugim człowiekiem i z Bogiem, bo tego typu więzi okazują się najskuteczniejszą ochroną w obliczu zewnętrznych i wewnętrznych zagrożeń. Zło najpewniej zwycięża się dobrem. Od kilkunastu lat przekonuję się o tym w czasie moich spotkań z dziećmi, młodzieżą i studentami. Są oni zainteresowani tym, co im proponuję i stają się skłonni do tego, by modyfikować ich ewentualne błędne postawy jedynie wtedy, gdy udaje mi się wypłynąć z nimi na głębię, czyli zafascynować ich radością życia w miłości, prawdzie i wolności. Wtedy dopiero są skłonni pójść w głąb w rozumieniu samych siebie i podstawowych sfer swego człowieczeństwa, a zatem sfery cielesnej, seksualnej, emocjonalnej, moralnej, duchowej, społecznej, religijnej, a także sfery wartości, wolności, pragnień i aspiracji.
Skuteczną profilaktyką – w tym pozytywnym i pogłębionym znaczeniu – są podstawowe formy aktywności duszpasterskiej księdza w parafii, począwszy od wspólnej modlitwy, Eucharystii i katechezy. Formy bardziej specyficzne w tym względzie to prowadzenie grup formacyjnych dla dzieci i młodzieży, organizowanie świetlic i kolonii letnich, zwłaszcza dla dzieci i młodzieży ze środowisk szczególnie zagrożonych, a także solidnie przeprowadzane parafialne kursy i spotkania, przygotowujące młodzież i narzeczonych do życia w małżeństwie i rodzinie. Kapłan – profilaktyk, rozumie, że podstawą ochrony dzieci i młodzieży przed zachowaniami problematycznymi i uzależnieniami jest uczenie wychowanków sztuki życia, a nie odstraszanie młodych od picia alkoholu czy sięgania po narkotyk. Jak w każdej dziedzinie, tak również w tym względzie duchowe ojcostwo oznacza wypłynięcie na głębię miłości i wartości. Na taką głębię, która jest konieczna, aby człowiek cielesny i zagrożony stał się człowiekiem duchowym i mocnym.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






