W numerze
 
styczeń/luty 2005 » "ODDANI NA SŁUŻBĘ LUDOWI BOŻEMU..." » STUDIUM KOMUNIKACJI SŁOWA »

Moje rzymskie lektury (XVII)

Drukuj

Nie tylko “co” ale też “jak”

O tym że umiejętność uważnego słuchania jest jednym z istotnych warunków skutecznej komunikacji pomiędzy ludźmi przekonuje nas Lucia Pelamatti w niewielkiej książeczce włoskiego wydawnictwa “San Paolo” (oryginalny tytuł książki: “Un incontro tra mondi emozionali”, San Paolo, Cinisello Balsamo 2001). Pierwszą część tej publikacji poznaliśmy w ostatnim ubiegłorocznym numerze “Biblioteki Kaznodziejskiej”. W drugiej części swoich rozważań autorka przypomina nam jedną z podstawowych zasad komunikacji, w myśl której ważne jest nie tylko “co mówimy” ale też “jak mówimy”. Dotyczy to zarówno osobistej rozmowy z drugim człowiekiem, spotkania w małej grupie, jak i publicznego przemawiania do szerokiego grona słuchaczy.

Treść i forma

Pamiętając, że nie można nie komunikować i że każde nasze działanie jest w jakimś sensie komunikacją, chcemy zwrócić uwagę, że jak ważna jest treść każdej naszej wypowiedzi, tak samo ważna jest forma za pomocą której tę treść wyrażamy. Obejrzana w teatrze komedia lub usłyszany w gronie przyjaciół dowcip mogą wywoływać bardzo różne reakcje, zależne między innymi od sposobu interpretacji tej samej roli w przedstawieniu czy sposobu opowiedzenia tego samego epizodu. Tekst komedii, dialogi, słowa są takie same. Zmienia się sposób ich przekazywania, wywołując u odbiorcy zadowolenie, uznanie, uśmiech, zaangażowanie, albo też znudzenie, irytację, zawód.

To “jak mówimy” zachęca nas do refleksji nad znaczeniem naszych słów.

Odwołując się do sytuacji panującej w rodzinie, którą moglibyśmy śmiało odnieść do rzeczywistości parafialnej, autorka zwraca uwagę, że przedstawiając jakiś trudny problem można posłużyć się takimi słowami jak: przeszkoda, błąd, trudność, brak, kłopot, ale można też na ten sam temat mówić używając słów zupełnie innych: rozwój, wzrost, ewolucja, przeobrażenia, możliwość...

Temat jest ten sam, ale sposób jego przekazania zupełnie inny.

Pierwsze seria słów wywołuje u słuchacza skojarzenia negatywne: poczucie frustracji, zawiedzenia, zgorzknienia, czy nawet żalu, które z kolei mogą rodzić pragnienie ucieczki, oddalenia, niezainteresowania...

Druga grupa określeń sprawia, że nasz interlokutor zaczyna zdawać sobie sprawę z istniejącego problemu, ale widzi go w dobrym świetle. Rodzą się w nim pozytywne emocje: ufność, nadzieja, zrozumienie i związane z nimi pragnienie podjęcia jeszcze jednej próby zmierzenia się z trudnościami. Taka sama reakcja ma miejsce, gdy zachęta do podjęcia jakiegoś wysiłku jest wyrażona pozytywnie (dasz sobie z tym radę, na pewno ci się to uda) i nie ma charakteru nakazowego (musisz, powinieneś to zrobić).

Ponad słowami

Istnieją dwa rodzaje komunikacji międzyludzkiej: werbalny i pozawerbalny. Przekaz werbalny, zdaniem autorki omawianej książki, stanowi 20% całego procesu komunikacji, podczas gdy pozostałe 80% przypada na inne, pozawerbalne formy przekazu. To one jako pierwsze zostają użyte przez człowieka (już wtedy gdy jest małym dzieckiem) w procesie komunikowania się z otaczającym światem. Również w rodzinie, w małżeństwie często mamy do czynienia z pozawerbalnymi formami przekazu. Należą do nich tak znane i powszechnie stosowane gesty jak uśmiech, podanie dłoni, milczenie, podniesienie lub ściszenie głosu.

W dziedzinie komunikacji pozawerbalnej ważną rolę odgrywa komunikacja emocjonalna. Jest ona z natury swojej bardzo głęboka i sprzyja tworzeniu silnych więzi między ludźmi. Ten rodzaj komunikacji międzyludzkiej nie polega na zatrzymywaniu się na słowach, które często są nieodpowiednio dobrane i wypowiadane w pośpiechu, czy bez zastanowienia, ale zwróceniu uwagi na emocje, które wywołują takie czy inne słowa. Przestrzeń emocjonalna każdego człowieka jest czymś bardzo intymnym i osobistym. Dlatego niezwykle ważne jest poznanie tego sposobu komunikacji i korzystanie z niego bez wścibstwa i nadużyć.

Komunikacja przejrzysta, skuteczna, zwięzła i wyrazista tworzy pozytywny klimat, natomiast niepoprawna, nieskuteczna, czy pełna przeciwieństw wywołuje zamęt. Komunikacja jest też przyczyną i skutkiem dobrego lub złego samopoczucia w rodzinie, w szkole, we wspólnocie, w parafii.

Od czego zacząć?

W celu uzdrowienia procesu komunikacji we wspólnocie rodzinnej, zawodowej czy parafialnej, Lucia Pelamatti proponuje zwrócenie uwagi na kilka istotnych elementów. Stanowić one mogą rachunek sumienia każdego, kto usiłuje dobrze i skutecznie porozumiewać się z innymi:

– czy nie ograniczamy się do pospiesznego i powierzchownego traktowania innych osób i tego, co próbują nam one przekazać?

– czy nie demonstrujemy ostentacyjnie niezadowolenia z powodu odmienności poglądów innych osób?

– czy nie powtarzamy błędnych wzorców, których stosowanie przez naszych opiekunów i wychowawców uznawaliśmy jako krzywdzące dla nas?

– czy nie poświęcamy zbyt mało czasu na dialog, na rozmowę z innymi o istotnych dla nich sprawach?

– czy próbujemy zrozumieć stan duszy naszych rozmówców, czy tych, do których przemawiamy?

– czy we właściwy sposób zarządzamy naszymi emocjami?

– czy jesteśmy gotowi przyjąć uwagi, także krytyczne, od odbiorców naszego przekazu?

– czy pamiętamy, że ci, którzy nas słuchają nie są postawami, które trzeba kształtować, ale prawdziwymi osobami, które powinniśmy zaakceptować i przyjąć takimi, jakimi są?

autor: ks. Maciej K. Kubiak