Moje rzymskie lektury (XXI)
BYĆ KSIĘDZEM. CZYLI PEWIEN PROBOSZCZ OPOWIADA O SOBIE (4)
Od kilku miesięcy przyglądamy się już kapłańskiej pracy księdza Angelo Busetto, proboszcza parafii św. Jana Chrzciciela w miejscowości Chioggia we Włoszech, autora książki Vita da prete. Un parroco si racconta (“Być księdzem. Proboszcz opowiada o sobie”), wydanej przed rokiem w Mediolanie. Dzisiaj ksiądz Busetto opowie nam o swojej kapłańskiej modlitwie.
Trzy albo cztery rzeczy
Są trzy albo cztery rzeczy – opowiada ksiądz Angelo – które w ciągu wieków jednoczyły cały lud Boży, dużych i małych, świętych i grzeszników, pobożnych i roztargnionych, bliskich i dalekich. Uświadamiam to sobie pewnego wieczoru, w małej kapliczce, podczas modlitwy różańcowej za zmarłego nagle młodego przyjaciela. Monotonny i równy rytm modlitw towarzyszy myślom i uczuciom, trudom i cierpieniom, miesza się ze zmęczeniem i potrzebą zanurzenia się we wspomnieniach. Modlitwa różańcowa nie potrzebuje żadnej nadzwyczajnej organizacji. Zawsze znajdzie się ktoś, kto ma w kieszeni różaniec albo choćby obrączkę z dziesięcioma ziarenkami; ktoś kto zna tajemnice, albo ma przy sobie modlitewnik, z którego odczyta krótkie rozważania. Tak wielu chrześcijan wzrastało w rytm tej modlitwy, która pozostaje skarbem ukrytym w głębi serca nawet wtedy, gdy wydaje się zapomniana albo odsunięta na bok. Wystarczy lekki dotyk, aby sobie o niej przypomnieć.
Druga cenna rzecz to chyba nasza wielkopostna droga krzyżowa z upadkami, spotkaniami, dramatycznym ukrzyżowaniem, z gwoździami, z żołnierzami, z obecnością Matki, która czule tuli swojego Syna.
Wśród tych kilku rzeczy, które służyły i służą ludowi Bożemu jest też na pewno msza święta niedzielna i codzienna, ale to coś o wiele poważniejszego, co wykracza poza omawiane tutaj kategorie. Trzeba też wymienić nabożeństwo do niektórych świętych: w naszych wioskach będą to na pewno św. Antoni, św. Franciszek, a dzisiaj również Jan XXIII i ojciec Pio. Te nabożeństwa i pobożne praktyki są jak wielkie barki, które kiedyś przepływały zatokę, przewożąc mnóstwo różnych towarów. Wciąż jeszcze niektóre z tych religijnych praktyk posuwają do przodu historię wiary Kościoła. Modlitwę różańcową może śledzić, w domu czy w kościele, nawet niedowiarek. Drogę krzyżową mogą przejść również ci, którzy uważają się za obojętnych w sprawach wiary. Obrazek Jana XXIII, kalendarz św. Antoniego czy św. Franciszka, mała lub duża figurka ojca Pio znajdzie się w każdym domu. Na pielgrzymkę do miejsc świętych też nigdy nie brakuje chętnych. To najniższe piętro tej budowli, którą jest nasza wiara, może nawet często parter albo suterena, ale to na tych najniższych piętrach rosną wielkie i wysmukłe wieże przemyślanej wiary, głębokiej duchowości i wciąż na nowo pogłębianej katechezy.
Chrześcijanie też się modlą!
“Pewnego ciepłego popołudnia, mała, kilkuletnia muzułmanka, bawiąca się w pobliżu mojego domu razem z innymi dziećmi, zobaczyła jak wszedłem do środka i zamknąłem za sobą drzwi. Gdy po dłuższej chwili znowu wyszedłem, zapytała mnie: «Co ojciec tam robił?». A ponieważ właśnie skończyłem modlitwę, szczerze jej odpowiedziałem: «Modliłem się!». Do dziś pamiętam te proste i pełne zdziwienia oczy dziewczynki, która krzyknęła: «Chrześcijanie też się modlą!». Dziewczynka ta nie wiedziała, że chrześcijanie się modlą. Słyszała wiele niedobrych rzeczy o chrześcijanach. Uśmiechnąłem się do niej i odpowiedziałem: «Tak, my też się modlimy!»”.
To opowiadanie jednego z misjonarzy pracujących na Filipinach.
Również misjonarze, którzy odwiedzili parafię w ubiegłym tygodniu stali się takim centrum porannej modlitwy dla dzieci. Kwadrans przed rozpoczęciem lekcji w szkole, kościelne ławki wypełniały się dziećmi, rodzicami i kilkoma nauczycielami. Jak zupełnie inny jest taki sposób rozpoczynania każdego, kolejnego szkolnego dnia. Czy uda nam się kontynuować tę modlitwę w następnych tygodniach? Zapytam o to niedługo mamy tych dzieci i katechetki, przypominając im, że ta praktyka będzie kontynuowana przez najmłodszych jeśli starsi będą ją pielęgnowali w prostocie swoich serc. Uczy nas jeden z mędrców: “Gdy wstajemy rano nie możemy pozwolić, aby zacząć dzień powtarzając wciąż te same czynności i nie wkładając w nie choćby odrobiny pragnienia jakiejś zmiany. Zaczyna się nowy dzień, nowy: coś nowego musi się we mnie dokonać. Gdy tak mówisz, już zaczyna się dokonywać...”. Nasz dzień, wypełniony różnymi zajęciami, mógłby zaczynać się tak, jak zaczynały się dni Maryi z Nazaretu, która, gdy szła do źródła po wodę albo gdy zbierała drewno na ogień czy tkała tunikę, zawsze nosiła w sercu obraz swojego Syna. Nasze życie oderwane i zabiegane, wypełnione obrazami i obciążone problemami mogłoby w ten sposób odnaleźć przyjacielską Obecność, która pozytywnym spojrzeniem na rzeczywistość oddaje nas samych sobie samym.
Msza święta
Prawie każdy ksiądz ma swoją mszę – zauważa ks. Busetto. Można ją poznać po rytmie wypowiadanych słów, barwie głosu, przerwach i ciszy. Nie ma nic bardziej osobistego od mszy, w którą każdy musi włożyć całego siebie. Z drugiej strony jednak nie ma nic bardziej obiektywnego od mszy, która jest nam wszystkim dana. I dlatego niepokoją czasami jakieś dodatki wprowadzane przez niektórych do modlitwy eucharystycznej. Każdy chce coś zmienić, coś dodać od siebie, coś poprawić. Łącząc ze sobą te wszystkie dodatki moglibyśmy ułożyć niejedną nową modlitwę eucharystyczną. Z jakim rezultatem? Czy nie wystarczą słowa, które zostały nam powierzone?
Tajemnice odkryte
Jest coś nowego w naszych czasach – coś nowego, a zarazem bardzo starego, w jednej z najbardziej popularnych modlitw Kościoła jaką jest różaniec. Papież pokazuje nam jak mamy się modlić, tak jak mama pokazuje swoim dzieciom, czy proboszcz swoim parafianom. Tak samo postąpił Jezus z apostołami: “Gdy się modlicie mówcie...”. Papież przypomina znaczenie tego zwyczajnego przedmiotu, którym jest koronka różańca, “słodki łańcuch, wiążący nas z Bogiem”, jak mówił, używając romantycznego języka, Bartolo Longo, i dodawał niespodzianie, że ta koronka złożona z wielu ziaren jest znakiem komunii, która łączy w jedno wszystkich braci.
Zdarzało się w naszej współczesnej pobożności, że niektórzy próbowali nadawać modlitwie maryjnej niezdrowy charakter, czyniąc z niej jakąś wykrzywioną alternatywę dla wiary. Teraz papież wyraźnie pokazuje, że każda linia maryjnej pobożności prowadzi do jedynego centrum, którym jest Chrystus. Maryja jest przy Nim, patrzy na Niego, uczy się od Niego, wciąż o Nim pamięta – o Tym, którego przyjęła, nosiła i wydała na świat, a my wchodzimy teraz w relację z Chrystusem poprzez pamięć, oczy, ręce, serce i ciało Matki. W ten sposób rodzą się tajemnice różańcowe!
Często w kazaniach albo podczas katechezy, wypowiadając słowo “tajemnica” odczuwamy jakiś lęk – tego nie można zrozumieć, to jest tajemnica. Trójca Święta, bóstwo Jezusa, Eucharystia – wszystko jest tajemnicą nie do zrozumienia. Ale właśnie ta ukryta tajemnica jest w żywy sposób ukazana w tajemnicach różańca – dodaje na zakończenie swojej refleksji o różańcu ks. Angelo Busetto. Święty Ignacy Loyola polecał, aby wydarzenia z życia Jezusa ukazywać w taki sposób, aby pobudzały całą wyobraźnię człowieka, wszystkie jego zmysły, tak by mógł odczuć nawet zapach ewangelicznych miejsc. Dodane obecnie tajemnice różańcowe dotyczące publicznego życia Jezusa prowadzą nas do bezpośredniego i bardzo rodzinnego udziału w tajemnicy Boga: Jezus w wodach Jordanu, Jezus pijący wino na weselu w Kanie, Jezus rozmawiający z ludźmi, Jezus przemieniony tak pięknie na górze Tabor, Jezus stający się chlebem w wieczerniku – tajemnice światła. Z tajemnicy na tajemnicę współcześni chrześcijanie dają się prowadzić za rękę ku Jezusowi, a prowadzi ich kobieta z Nazaretu, Jego matka, która zawsze była przy Nim, bardzo blisko, patrzyła i próbowała zrozumieć, zachowując wszystko w sercu...
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






