|
Wpatrujemy się dzisiaj w postać świętego Floriana. Za czasów cesarza Dioklecjana był żołnierzem. Przyjął wiarę w Chrystusa i to nie spodobało się cesarzowi. W roku 304 został umęczony za wiarę a następnie utopiony w rzece Aneso. Pod koniec wieku dwunastego sprowadzono jego relikwie do Krakowa. Strażacy i hutnicy czczą go jako swojego patrona. |
|
Żył kiedyś pewien rycerz bardzo odważny i dzielny, który niczego się nie bał. Postanowił służyć tylko najsilniejszemu władcy na świecie. Wiele lat służył potężnemu królowi, który pokonał wszystkich swoich przeciwników. Pewnego dnia w krwawej bitwie zauważył czarną postać przechadzającą się wśród walczących rycerzy. Zauważył ją też król i pobladł ze strachu. Rycerze uciekali przed nią w popłochu. Potężny król również uciekł. Został tylko odważny rycerz. |
|
Dzień dzisiejszy jest niezwykle piękny w swej wymowie. Oto dzisiaj wszystkie dzieci mają swoje święto – Dzień Dziecka. Dorośli bardzo często wspominają swoje dzieciństwo. Często mówią o dzieciństwie jak o raju utraconym. Wszystko to, co miało miejsce w dzieciństwie – zabawy, marzenia, pragnienia były czyste, piękne, święte. |
|
Uczestnictwo w dzisiejszej Mszy Świętej jest wyrazem miłości Boga i bliźniego. Spotykając się z Chrystusem Eucharystycznym, jednoczymy się równocześnie z tymi, którzy tak jak my, gromadzą się wokół Pana. Okazując jedni drugim zrozumienie, wyciągając pomocną dłoń w stronę potrzebujących, a także wypełniając systematycznie powierzone nam obowiązki, szerzymy wokół siebie prawdę, dobro i piękno. |
|
No właśnie! Najpierw trzeba się pojednać z bliźnim, a dopiero potem można ofiarować Bogu jakiś określony dar, na przykład modlitwę, cierpienie, przebaczenie. Oj, nie jest to łatwe! Czasami przez gardło nie mogą nam przejść słowa: przepraszam cię… wybacz mi… nie pamiętaj… |
|
Udział w Eucharystii to osobiste spotkanie z Panem Jezusem. Jeżeli to tylko możliwe, przyjmujmy Go jak najczęściej w Komunii Świętej. Pamiętajmy jednak o postawionym przez Niego warunku: „Jeśli przyniesiesz dar swój przed ołtarz i tam wspomnisz, że brat twój ma coś przeciw tobie, zostaw dar swój przed ołtarzem, a najpierw idź i pojednaj się z bratem swoim! Potem przyjdź i dar swój ofiaruj”. |
|
Jakaż dzisiaj cisza! Umilkły dzwony i dzwonki, organy nie grają. Nie śpiewamy w tonacjach radosnych. Nie sprawujemy Eucharystii. Kapłan leży krzyżem. Słuchamy natchnionych tekstów o cierpiącym Słudze Jahwe. Kontemplujemy długi fragment janowej Ewangelii. |
|
Nie znamy drogi, którą musieli przebyć Mędrcy, aby dotrzeć do Betlejem. I chociaż wszyscy trzej ukazywani są jako jadący na wielbłądach, a na to mogli sobie pozwolić tylko bogaci ludzie, to zapewne droga do Betlejem była długa i uciążliwa. Gdy przybyli do Jerozolimy spotkali się z Herodem, a potem ruszyli do Betlejem. |
|
Chwałę Pańską głosił już starotestamentalny prorok Izajasz, który zapowiadał: „Zaleje cię mnogość wielbłądów – dromadery z Madianu i z Efy. Wszyscy oni przybędą ze Saby, zaofiarują złoto i kadzidło, nucąc radośnie hymny na cześć Pana”. W osobach Mędrców ze Wschodu spełniła się zapowiedź proroka, mająca dalszy ciąg w czasach obecnych. Ci bowiem, którzy przybyli do Nowonarodzonego, do Jezusa, są przykładem dla każdego z nas. |
|
Doprawdy, dziwny jest ten Herod! Słowno dziwny jest w tym wypadku delikatne. On jest nieobliczalny! Zachwycił się tańcem dziewczęcia do tego stopnia, że mu rozum odebrało. Jest nawet takie powiedzenie, że „gdy Bóg kogoś pragnie pokarać, to mu rozum odbiera”. Czy Bóg pragnął ukarać Heroda? |
| partnerzy: |
|
|










