|
Wiara ze słuchania
Tajemnica zmartwychwstania jest tak ogromna, że liturgia poświęca jej nie jeden tylko dzień ale aż pięćdziesiąt dni, czyli cały okres wielkanocny. Sama niedziela Wielkanocy jest dniem zupełnie nadzwyczajnym, który niejako trwa cały tydzień aż do następnej niedzieli, tworząc oktawę Wielkanocy. W klimacie paschalnej radości liturgia dziś prowadzi nas znów do grobu Jezusa, który Maria Magdalena i druga Maria, wiedzione miłością do Niego, poszły «nawiedzić». Ewangelista opowiada, że On wyszedł im naprzeciw i powiedział: «Idźcie i oznajmijcie moim braciom: niech udadzą się do Galilei, tam Mnie zobaczą». Również nam, jak tamtym kobietom, Zmartwychwstały powtarza, byśmy nie bali się mówić innym o Jego zmartwychwstaniu. Nie musi się niczego bać ten, kto spotyka zmartwychwstałego Jezusa i posłusznie Mu się zawierza. To właśnie orędzie chrześcijanie powinni głosić po krańce ziemi. Jak wiemy, wiara chrześcijańska rodzi się nie tyle z przyjęcia nauki, ile ze spotkania z Osobą, z Chrystusem, który umarł i zmartwychwstał. W życiu jest bardzo wiele okazji do przekazywania innym naszej wiary, z prostotą i przekonaniem, a zatem ze spotkania z nami może narodzić się w nich wiara. A jest bardziej niż kiedykolwiek pilne, by ludzie naszej epoki poznali i spotkali Jezusa, i – również dzięki naszemu przykładowi – dali Mu się zdobyć.
Benedykt XVI, Poniedziałek Wielkanocny,
9 kwietnia 2007
|
|
„Słowa o Jezusie z Nazaretu, mężu, którego widział Bóg”, to znaczy, że mówi tutaj wedle zbawczego planu Boga, bo inaczej nie mogliby go pojąć. „Mąż, którego widział Bóg” to znaczy, że był zakryty, a który ujawnił się na świecie w ciele i przyjął na siebie mękę i krzyż – był to Chrystus, a „na początku było Słowo, a Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami” |
|
Nie każdy ze słuchaczy odważa się przed samym sobą odsłonić tę wątpliwość: a może Jezus wcale nie zmartwychwstał? I tak jednak w końcu pytanie to paść musi – jeśli nie zada go słuchacz, to jego znajomi prędzej czy później zasieją w nim zwątpienie. Bo ludzie jakoś intuicyjnie wyczuwają, jak wielkiej wagi jest odpowiedź na to pytanie: zmartwychwstał czy nie? |
|
Trwamy w radości zmartwychwstania Pana Jezusa. Jeszcze w naszych sercach rozbrzmiewa radosne „alleluja” paschalnej nocy. W naszych rodzinach czas spotkań, odwiedzin i odpoczynku. A tu dzisiejsza liturgia zaprasza nas, w duchu tej radości, do zdecydowanego świadectwa o tym, co słyszeliśmy i widzieliśmy. |
|
Słowo Boże drugiego dnia wielkanocnego pokazuje nam ludzi, którzy widzieli, rozmawiali i dotykali Jezusa. Byli świadkami Jego umierania, przebitego boku, pogrzebu. Ci sami ludzie mają możliwość przekonania się, że On żyje. Chrystus sam chciał, aby to wszystko się dokonało, aby to stało się znakiem, świadectwem życia. |
|
Na początku roku, 4 stycznia, w Polsce było częściowe zaćmienie słońca (Ksiądz pokazuje zdjęcie z tego zaćmienia). Z tym zaćmieniem znam pewną historię, opowiedzianą mi przez waszą rówieśniczkę Anię. Otóż Ania, jak wiele innych dzieci z jej klasy, szykowała się na oglądanie zaćmienia słońca. Akurat w ten dzień niebo było zachmurzone i nie było nic widać. |
|
Dwie kobiety, dwie uczennice Jezusa – Maria Magdalena i druga Maria, matka Jakuba – pierwsze zobaczyły pusty grób Jezusa. Zdarzenie to pokazuje, że wiara w Jezusa czyni równymi kobiety i mężczyzn wobec Boga i Jego dzieł, a więc równymi względem siebie. Zupełnie inaczej niż w miejscowej kulturze. W opowiadaniu Mateusza to Anioł odsunął kamień i usiadł na nim. W tym obrazie znajdujemy odpowiedź na pytanie o to, kto dokonał otwarcia grobowca. Wskrzeszenie Jezusa, otwarcie grobu i ułożenie płócien razem stanowi jeden cud. |
|
Zmartwychwstanie Chrystusa to najważniejszy, podstawowy „fakt” naszej wiary, chrześcijańskiego przepowiadania. Pytamy czasami (oczywiście nie wprost, żeby nie narazić się ludziom, Bogu…): I co z tego – zmartwychwstał lub nie. I tak mi nikt za darmo niczego nie da, muszę pracować, martwić się o to, o tamto. I tak za ileś tam lat umrę…
|
|
Spokój ciszy, bezczynności i leżenia sobie – to spokój trupi. A dziś wciąż zmartwychwstanie! Pozdrawiasz bliskich słowami „Chrystus zmartwychwstał”. Nie tylko mów, świadcz o tym. Miej radość z uwikłania się w kłopoty w dobrej sprawie. Może pora stanąć w czyjejś obronie? Miej radość ze zrobienia pierwszego kroku, by wyplątać się z kłopotów w złej sprawie. Żadne „jutro”, żadnego mazgajstwa. Jesteś już duży. I pora też, żebyś z dumą odkrył, że dzielniejszy niż myślałeś. Tak, bracie i siostro, radość zmartwychwstania dotyka tych, którzy zmartwychwstają! Cieszą się życiem ci, którzy żyją, a nie symulują życie, albo czerpią z niego to, co najpodlejsze.
|
| partnerzy: |
|
|










