|
Jezus został ostrzeżony, że Herod chce Go zabić. Podobny zamiar mieli religijni przywódcy. Jezus ostrzega kandydatów na uczniów, że zostaną poddani próbom i muszą zbadać, czy są gotowi ponieść koszt pójścia za Nim. Jaka będzie opinia o Jezusie w gronie rodzinnym? |
|
Wiele zależy od homilety, wiele. Bowiem Ewangelia dzisiejsza nie jest łatwa dla słuchacza. Po pierwsze, co oznacza to wezwanie do nienawiści ojca i matki czy żony/męża i dzieci? Słyszy się tu i ówdzie głosy, że chodzi o „mniejszą” i „większą miłość”, odpowiednio do rodziny i Pana. Ale czy rzeczywiście tak się sprawy mają? A jeśli tak, to czy takie tłumaczenie nie osłabia Chrystusowego radykalizmu? |
|
Można by pomyśleć, że wielkie tłumy Jezusa irytowały, a nie cieszyły. Wyglądało to tak, jakby Jezus chciał zniechęcić i odstraszyć tych, którzy za Nim szli. Zamiast cieszyć się swoją popularnością, jak robiłby to każdy gwiazdor estrady, zamiast zjednywać sobie zwolenników, jak to usiłują robić sztaby wyborcze podczas kolejnej kampanii, zamiast schlebiać tanim gustom i w ten sposób kupować sobie ludzi, Chrystus postępuje w sposób niezrozumiały i szokujący. Mówi słowa, których nikt nie rozumie i które wydają się sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem, a nawet poczuciem przyzwoitości – zresztą nie pierwszy i nie ostatni raz. Przez takie słowa ludzie masowo od Jezusa odchodzili. Słowa o jedzeniu Jego Ciała i piciu Krwi, wezwanie do miłości nieprzyjaciół i ciągłego przebaczania, a teraz wywód o nienawiści rodziców – to przecież jawne zgorszenie i szaleństwo! |
|
Jezus mówiąc o konkretnych wartościach: o wyrzeczeniu (bliscy, krzyż); o mądrym przewidywaniu (budowanie wieży); o roztropności (wojna króla), zwracał uwagę na zasady tworzące życie Boże. Podane przez Niego obrazy były jednocześnie wezwaniem dla słuchaczy, aby budowali świat Bożych wartości (Łk). Instrukcja została zaprezentowana przez Boga, a „montaż” należy do ludzi. Trzeba tylko zawierzyć Stwórcy.
|
|
Jeżeli chcę mieć samochód – to kupuję cały samochód. Jeśli kupię samochód bez silnika, to będzie on okazem kolekcjonerskim, ale nie będę go mógł używać do transportu. Jeśli chcę mieć komputer – kupuję cały komputer. Jeśli kupię komputer bez procesora, to może sobie stać na biurku i kurzyć się ale nie będę go mógł używać jako narzędzia pracy czy rozrywki. Jeśli chcę być uczniem Chrystusa przyjmuję całą ewangelię. Jeśli przyjmę Ewangelię bez radykalnych wymagań Jezusa, to mogę sobie udawać chrześcijanina, ale chrześcijaninem nie będę. Jest jedna wiara, jeden chrzest i jedna Ewangelia – taka sama dla wszystkich, bez wykrajania, rozmydlania i łagodzenia. |
|
Jezus wykazuje przywódcom religijnym niekonsekwencję – cieszą się z ludźmi z powodu znalezienia przez kogoś na przykład owcy i monety, a są zgorszeni z powodu nawrócenia ludzi przez nich potępianych. Podobnie postąpił syn, który pozostał z ojcem. |
|
Przesłanie dzisiejszej Ewangelii tylko z pozoru jest proste: pasterz szuka zagubionej owcy, kobieta wielkim wysiłkiem znajduje utraconą drachmę a ojciec przebacza marnotrawnemu synowi. Owca, drachma i powracający syn, to symbole nawróconych grzeszników.
Ja jednak nie do końca rozumiem symbolikę przytoczonych przypowieści. Powiem więcej: te trzy opowieści wydają mi się nie we wszystkim spójne. W związku z tym chciałabym uzyskać odpowiedzi na kilka pytań. |


