maj/czerwiec 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 11 Niedziela okresu zwykłego »

Duchowy kosmetyk

Drukuj

Z pewnością w naszych kanonach „niechcianych” znajdziemy całe grupy społeczne. Dzisiejsza ewangelia nie opowiada jedynie o kobiecie, która popełniła straszny grzech, ona opowiada o odważnej kobiecie, która nie udaje, że w jej życiu wszystko gra. Postanowiła stawić czoła samej sobie i szuka przebaczenia u Jezusa. To jest opowieść o każdym z nas. Nie ma na świecie osoby bez grzechu – osoby perfekcyjnej. Jeśli myślimy, że tak jest, to jesteśmy w błędzie. Z całą pewnością ja, ty, osoba, która siedzi z przodu czy z tyłu, z prawej czy z lewej strony – wszyscy mamy w swoim życiu coś, czego się wstydzimy, coś, o czym chcielibyśmy zapomnieć, i nie chcemy, aby to wyszło na jaw.

Zapewne zdarzyło się nam otrzymać od kogoś jakiś kosmetyk, może nawet my go komuś podarowaliśmy. Moja znajoma powiedziała mi, że dobre kosmetyki kosztują od 50 złotych w górę. Niestety wielu z nas nie może sobie pozwolić na taki luksus, ale gdy otrzymamy taki prezent, to bez względu na to, czy jesteśmy mężczyznami czy kobietami, będziemy się z tego cieszyć. Tak to już jest w naszych czasach, że o wygląd się dba. Nie trzeba, a nawet nie należy z tym przesadzać, ale bycie zadbanym to podstawa dla człowieka w XXI wieku. Osoba starająca się o pracę nie wybierze się na rozmowę kwalifikacyjną bez przygotowania – nie tylko intelektualnego – bo zdaje sobie sprawę, że bez dobrej prezencji, nierzadko nawet mimo odpowiednich kwalifikacji, mogłaby pracy nie dostać.
Dziś w Ewangelii według Łukasza czytamy o bardzo wzruszającym, ale też kontrowersyjnym wydarzeniu z życia Jezusa. Kobieta, z którą pewnie wielu z nas zadawać by się nie chciało, przychodzi do domu faryzeusza, gdzie Jezus je posiłek – obiad. Dla wielu z nas już sama jej obecność byłaby niewskazana: co na obiedzie wystawionym dla ważnego gościa może robić prostytutka? Co więcej: ona zaczyna się bardzo dziwnie zachowywać!
Ewangelia wskazuje, że miała rozpuszczone włosy… Dziś nas to nie szokuje, ale w tamtych czasach rozpuszczone włosy u kobiety uważane były za skandal. To, co kobieta zaczyna robić z włosami, wprawić może w zakłopotanie… A jednak skandaliczny gest, jakim było wtedy rozpuszczenie włosów, zaczyna być oznaką pokory. Kobieta swoimi łzami obmywa stopy Jezusa, a włosami je wyciera.
Fragment opowiadający o tym, co robi kobieta, jest nacechowany emocjonalnie. Jej łzy wskazują, że stojąc przed Jezusem, miała dogłębne przeświadczenie o swojej grzeszności. Faryzeusz Szymon nie dostrzega jednak przemiany w kobiecie, ale jedynie to, że Jezus zrywa ze zwyczajem religijnym i społecznym, skoro pozwala się dotykać w taki sposób.
Niesamowite i niestandardowe zachowanie Jezus tłumaczy, opowiadając przypowieść o dwóch dłużnikach. Sensem tej przypowieści jest darowanie zadłużenia, wdzięczność i miłość. Bo tak naprawdę to właśnie miłość jest centrum dzisiejszej ewangelii. Możemy ją nazwać „miłością po przejściach”, gdyż wynika z konkretnego doświadczenia. Kobieta uświadamia sobie swój beznadziejny stan i przychodzi po pomoc do Jezusa. Dłużnicy nie mają z czego oddać i zadłużenie zostaje im anulowane.
Podczas gdy wielu z nas bezrefleksyjnie czasem, „z marszu”, odpowiedziałoby na pytanie „czy kochasz Jezusa?” twierdząco, dzisiejsza bohaterka ma dodatkowy powód, by Go kochać. Uświadomiła sobie, kim sama jest, jakie jest jej życie, i podjęła drogę przemiany, którą zaczyna od spotkania Jezusa, Mistrza z Nazaretu. Możemy oczywiście powiedzieć: no tak, ale ja aż takim grzesznikiem nie jestem! No, może faktycznie nigdy nie sprzedałeś swojego ciała… ale czy na pewno jesteś lepszy od tej kobiety? Może twoja „prostytucja” to nie seks za pieniądze, ale np. segregowanie ludzi na tych, którzy się Bogu powinni bardziej podobać, i na tych, którzy nie mają wśród nas i u Boga nic do szukania. Bo np. myślą inaczej niż my, zachowują się „niestandardowo” albo czasem łamią zwyczaje. Z pewnością w naszych kanonach „niechcianych” znajdziemy całe grupy społeczne. Dzisiejsza ewangelia nie opowiada jedynie o kobiecie, która popełniła straszny grzech, ona opowiada o odważnej kobiecie, która nie udaje, że w jej życiu wszystko gra. Postanowiła stawić czoła samej sobie i szuka przebaczenia u Jezusa.
To jest opowieść o każdym z nas. Nie ma na świecie osoby bez grzechu – osoby perfekcyjnej. Jeśli myślimy, że tak jest, to jesteśmy w błędzie. Z całą pewnością ja, ty, osoba, która siedzi z przodu czy z tyłu, z prawej czy z lewej strony – wszyscy mamy w swoim życiu coś, czego się wstydzimy, coś, o czym chcielibyśmy zapomnieć, i nie chcemy, aby to wyszło na jaw.
Każdy z nas ma codziennie nową szanse, by odmienić swoje życie, by stać się wolnym od grzechu i poczucia winy. Bóg daje nam codziennie szanse! Jedyne co z naszej strony musi nastąpić, to uświadomienie sobie i wyznanie Jezusowi, że nie jestem jeszcze święty, że w moim życiu wciąż potrzebuję Bożego przebaczenia. Niech dzisiejsza opowieść biblijna będzie dla nas pomocą, gdy następnym razem spotkamy kogoś podobnego do kobiety z dzisiejszej ewangelii (podobnego tak naprawdę do każdego z nas), byśmy spojrzeli na niego tak, jak patrzy Jezus – z miłosierdziem i współczuciem. A przebaczenie Boże, nasze życie w pojednaniu z innymi i współczucie okazywane każdemu człowiekowi niech będą naszym najpiękniejszym duchowym kosmetykiem na spotkanie z Jezusem w niebie, którego nigdy w żadnym sklepie nie kupimy, ale możemy otrzymać za darmo od Jezusa, który jest dawcą przebaczenia.

autor: Tomasz R. Kubak