|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Lekcja, jaką Chrystus daje nam w dzisiejszej ewangelii dotyczy tego, co najważniejsze, czyli miłości. Jesteśmy na uczcie, tak samo jak bohaterowie ewangeliczni. Eucharystia jest bowiem ucztą i przyjęciem. Z przestrzeni świątyni uczta ta ma przenieść się w przestrzeń serca. Nie zawsze tak się dzieje. Wielu uczestniczy w Eucharystii zewnętrznie – ich obrazem jest faryzeusz Szymon, który zaprosił Jezusa na ucztę. Myślą, że to do nich należy inicjatywa, to oni przychodzą i kładą akcent na swoje „ja”. Bóg ma im do czegoś służyć. Zatrzymują się w zewnętrznej przestrzeni kościoła, w martwym materiale, zimnie kamieni i cegieł; i Bóg nigdy nie trafia do ich serca, do żywej tkanki miłości. Jezus uczy nas, jak zaangażować serce. Czyni to za pomocą trzech symboli zaczerpniętych z żydowskiej tradycji przyjmowania gości: wody, pocałunku i olejku.
Lekcja, jaką Chrystus daje nam w dzisiejszej ewangelii dotyczy tego, co najważniejsze, czyli miłości. Jesteśmy na uczcie, tak samo jak bohaterowie ewangeliczni. Eucharystia jest bowiem ucztą i przyjęciem. Z przestrzeni świątyni uczta ta ma przenieść się w przestrzeń serca. Nie zawsze tak się dzieje. Wielu uczestniczy w Eucharystii zewnętrznie – ich obrazem jest faryzeusz Szymon, który zaprosił Jezusa na ucztę. Myślą, że to do nich należy inicjatywa, to oni przychodzą i kładą akcent na swoje „ja”. Bóg ma im do czegoś służyć. Zatrzymują się w zewnętrznej przestrzeni kościoła, w martwym materiale, zimnie kamieni i cegieł; i Bóg nigdy nie trafia do ich serca, do żywej tkanki miłości. Jezus uczy nas, jak zaangażować serce. Czyni to za pomocą trzech symboli zaczerpniętych z żydowskiej tradycji przyjmowania gości: wody, pocałunku i olejku.
Symbole te przynosi kobieta grzeszna. My przychodzimy do Jezusa też jako grzesznicy. Nie ufamy sami sobie. Akcent spoczywa na osobie Jezusa, nie na nas. Otwieramy Jezusowi serce, jak to zrobiła kobieta grzeszna. Jezus przyjmuje najpierw nasze łzy. Są one przejawem oczyszczenia i żalu za grzechy. Łzy są wyrazem poruszonego serca – kto płacze, ten kocha. Nie można kochać sercem nieporuszonym, kamiennym, twardym. Przed Jezusem nie trzeba wstydzić się łez. Łzy są dla Jezusa cenne, bo są świadectwem miłości.
Dalej pocałunek – Jezus pozwala się dotykać, pozwala się pocałować. Pocałunek to znak czci, ale także intymności i bliskości. Ranią i bolą Jezusa te sytuacje, gdy ludzie zachowują dystans w stosunku do niego, kiedy są podejrzliwi, wystawiają Go na próbę. Jezus chce naszej bliskości. Bliskość z Jezusem rodzi się na modlitwie, na adoracji, na rozmyślaniu nad słowami ewangelii, w komunii. Pocałować Jezusa można też przez cierpienie – to duchowe i fizyczne. To tajemnica wielkiej intymności z Panem. Tylko najbliższym swoim przyjaciołom Pan objawia smak pocałunku przez cierpienie. Jezus pozwala się dotykać, maksymalnie skraca dystans, przyjmuje kobietę z całym bagażem, ciężarem jej życia, i uwalnia od brzemienia. Jezus przyjmuje miłość człowieka i miłością obdarza. Miłość jest wymianą, przepływem, krążeniem, dlatego jest żywa. Jeżeli kogoś dotykam, całuję, to znaczy, że jestem z Nim bardzo blisko i mogę go poznać. Tylko ten, który kocha, pozna Jezusa, i nawet gdy zgrzeszy, nie będzie się bał Go dotknąć.
I jeszcze olej – ten symbolizuje wewnętrzną radość i cześć dla osoby namaszczanej. Olej był cenny, drogi i pachnący. Coś cennego ofiaruję temu, kogo kocham. Woń olejku, która się rozchodzi, jest wyrazem świadectwa, a także tego, że moją radość chcę dzielić z innymi. Zapach miłości rozchodzi się i dociera do innych. Miłość jest czytelnym świadectwem nawet wtedy, a może dopiero wtedy, gdy jest znakiem sprzeciwu. Miłość kobiety wywołała sprzeciw Szymona, który miłości nie znał i nie rozumiał. Chrześcijanin ma pachnieć miłością, roznosić jej woń tam, gdzie panoszy się odór śmierci. Olej radości wewnętrznej to przekonanie, że Pan nie odrzuca słabego człowieka, ale umacnia go przez miłość, która wszystko pokona. Miłość jest silniejsza od śmierci. Kobieta poznaje, kim jest prawdziwie Jezus – jest tym, który przygarnia, a nie odrzuca, który odpuszcza grzechy, bo jest Bogiem. Kobieta doświadcza namacalnie bóstwa Chrystusa, jego mocy uzdrowienia, uwolnienia od starego człowieka. Pokochała, a miłość dała jej odwagę; miłość, która ryzykuje, oddaje się, toruje drogę do Pana. Co innego Szymon – jego wątpienie, podważanie wiarygodności Jezusa sprawiło, że rozminął się z Panem i Mesjaszem, na którego czekał. Nie zdecydował się, by pokazać i wyrazić swoją miłość. Nie miał miłości, miał tylko swoje wyobrażenia o miłości. A Jezus przyszedł objawić i pokazać miłość nową, przebaczającą. Jakie orędzie niesie dzisiejsza ewangelia? Do czego nas wzywa? Miejmy odwagę – jak ta kobieta – nawet wówczas, gdy inni wytykają nas palcami, pokochać Jezusa. Nie wstydźmy się łez dla Jezusa, dotykajmy Go w słowie i w Eucharystii; niech dar dla Jezusa coś nas kosztuje, jak kobietę kosztował cenny olejek; nie chciejmy taniej, popularnej pseudo-miłości, która z kochaniem, czyli darem z siebie, nie ma nic wspólnego. Zgódźmy się być „głupimi” w oczach świata, ze względu na miłość i dotykanie w wierze Jezusa. Niech nauczy nas wiele przykład Szymona, by Boga nie próbować, by na Bogu nie oszczędzać, by z Bogiem się nie rozminąć. Do Boga nie muszę przystępować sterylny i w białych rękawiczkach. Cierpienie serca człowieczego przyciąga Boga, który uwalnia i daje radość ze spotkania. Owocem pokonania dystansu jest misja: pachnieć jak Jezus i roznosić Jego woń. Odór śmierci i powątpiewania zostaje pokonany przez delikatny zapach bliskości z Panem i powierzenia Mu życia, serca, uczuć, planów i przyszłości. Jezus posyła świadków Miłości, nie wzbraniajmy się więc nowego powołania i bądźmy gotowi na niespodzianki, bo Jezus wyrywa nas z zastoju, ze stagnacji wiary. Jego pocałunek przeszywa serce. Jego dotknięcie i czułość umacnia, wybiera, powołuje i odpędza nieprzyjaciół wewnętrznych – złe myśli, i zewnętrznych. Ten, kto kocha, i to szalenie, będzie najbliżej Jezusa.
autor: ks. Wojciech Silski
|