lipiec/sierpień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 14 niedziela okresu zwykłego »

Bóg źródłem prawdziwej radości

Drukuj
Jezus Chrystus wysłał swoich uczniów w drogę z konkretną misją. Od początku wiedzieli, że nie mają niczego robić na siłę. Od samego Mistrza otrzymali konkretne wskazówki: „Uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże”.
Wybierając się w drogę, nie byli pewni tego, co ich spotka. Wyruszali w nieznane.

 

W lesie mieszkał elf o imieniu Dorian. Obok niego mieszkała mała, urocza wróżka Emilka, która była w nim bardzo zakochana. Ale on tego nie zauważał, była dla niego tylko koleżanką. Sam Dorian bardzo chciał znaleźć szczęście. Pewnej nocy miał wizję, w której ujrzał mężczyznę ubranego w białą, lśniącą szatę, jego twarz ozdabiała siwa broda, lśniąca jak brokat. Miał wyrazisty, przeszywający, błyszczący wzrok, jakby potrafił zaglądać w głąb duszy. Powiedział Dorianowi, że ma na imię Szczęście. Obiecał też, że jak go znajdzie, to będzie szczęśliwy.
Dorian wyruszył na poszukiwania. Pożegnał się z Emilką i obiecał, że jej wszystko opowie, jak wróci. Przeszedł tysiące kilometrów, przemierzył wiele krajów, poznał wielu ludzi, ale nie znalazł tajemniczego mężczyzny w białych szatach. Wrócił do domu bardzo nieszczęśliwy i zawiedziony. Tak jak obiecał, poszedł odwiedzić Emilkę. Gdy wszedł do jej skromnego domku, osłupiał ze zdziwienia. Przy stole zobaczył tego samego mężczyznę w białych szatach i błyszczących oczach, dla którego przebył tyle kilometrów. Wtedy mężczyzna rzekł do niego: – Nareszcie mnie znalazłeś. Tutaj na ciebie cały czas czekałem (por. www.adonai.pl, W pogoni za szczęściem).
Jezus Chrystus wysłał swoich uczniów w drogę z konkretną misją. Od początku wiedzieli, że nie mają niczego robić na siłę. Od samego Mistrza otrzymali konkretne wskazówki: „Uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: Przybliżyło się do was królestwo Boże”.
Wybierając się w drogę, nie byli pewni tego, co ich spotka. Wyruszali w nieznane. Pociechą im była świadomość, że zostali posłani przez Chrystusa właśnie tam, a nie gdzie indziej. Ufali Mu, dlatego bez wahania uczynili to, co im nakazał. I nie zawiedli się. Nawet więcej – wrócili z radością, mówiąc: „Panie, przez wzgląd na Twoje imię, nawet złe duchy nam się poddają”. Ogromna była ich radość z powodu umiejętności radzenia sobie ze złem.
O tym, jak ważna jest potrzeba radości, wiedziano już w czasach Starego Testamentu, kiedy to prorok Izajasz nawoływał: „Radujcie się wraz z Jerozolimą, weselcie się w niej wszyscy, co ją miłujecie!”, i dodał słowa, w których zawarta jest nadzieja: „Ja was pocieszać będę”. Wskazał tym samym na Boga będącego źródłem radości, z którego wszyscy możemy czerpać. Tak właśnie czynił święty Paweł, który w krzyżu swojego Mistrza i Pana Jezusa Chrystusa dostrzegał to, co jest najważniejsze dla każdego człowieka. Miał świadomość ogromu miłości Boga do ludzi.
I my w swoim codziennym życiu przeżywamy momenty smutku, niepokoju i niepewności. Robimy wszystko, by takich chwil było jak najmniej. Z utęsknieniem czekamy, aż trudne sprawy znajdą najlepsze rozwiązanie. Szukamy chwil przyjemności. Chcemy przedłużyć dni pełne radości.
By to osiągnąć, przede wszystkim trzeba „zapuścić” swoje korzenie w Panu. Tylko z Nim jesteśmy w stanie osiągnąć radość i szczęście, które nie przemija i nie kończy się wraz z czasem. Jest to ważne tym bardziej, że nasze „imiona zapisane są w niebie”.
Elf o imieniu Dorian koniecznie chciał znaleźć szczęście. Tęsknił za nim tak bardzo, że wybrał się na jego poszukiwanie. Przemierzając tysiące kilometrów, niczego jednak nie wskórał. Kroki, które podjął, okazały się przedsięwzięciem nienajlepszym.
Wystarczy, że rozejrzysz się wokół siebie. Dostrzeżesz tych, którzy czekają na miłość. Przyjdź im z pomocą, czyń dobro, a znajdziesz szczęście, którego szukasz. Wtedy twoja radość nie będzie miała końca.
 
 
 
autor: Danuta Szelejewska