Najlepsze przed tobą!
W usłyszanym przed chwilą fragmencie Ewangelii Pan Jezus wychodzi naprzeciw ludziom, na własnej skórze odczuwającym trudności i przeciwności życia. Mówi do nich: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. By to wezwanie mogło być bezbłędnie odczytane, trzeba zastosować się do podanych przez Niego warunków. „Prostaczkiem” jest bowiem ten, kto potrafi zrezygnować z tylko „po ludzku” rozumianej mądrości i dostrzec, co liczy się najbardziej. Otwarcie się na Chrystusa kieruje ku Niemu ludzkie myśli i serce.
Podaną prawdę łatwo jest zrozumieć w perspektywie wieczności. Święty Paweł wyjaśniając potrzebę otwarcia się na Pana, proponuje spojrzeć ponad to, co jest widoczne tylko dla oczu: „Jeżeli przy pomocy Ducha zadawać będziecie śmierć popędom ciała – będziecie żyli”. Wtedy też prawdą stanie się zapowiedź starotestamentalnego proroka Zachariasza: „Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski”.
Dźwięk głosu Marthy dochodzący przez słuchawkę nieodmiennie wywoływał uśmiech na twarzy brata Jima. Była ona jedną z najbardziej pobożnych osób, jakie znał. Tym razem jednak w jej słowach pobrzmiewała jakaś niezwykła nuta: „Czy mógłbyś wstąpić do mnie dziś po południu? Muszę z tobą o czymś pomówić”.
Kiedy usiedli twarzą w twarz w zaciszu jej małego salonu, Martha wyznała mu, że lekarz odkrył w jej ciele guz. – Chcę porozmawiać z tobą o moim pogrzebie. Dużo o nim myślałam i wiem, że chciałabym, aby pewne rzeczy zostały zrobione w określony sposób: kiedy będą mnie chować, w jednej ręce chcę trzymać swoją Biblię, a w drugiej widelec. – Widelec? – Jimowi zdawało się, że słyszał już w życiu niejedno, jednak te słowa naprawdę go zaskoczyły. – Dlaczego życzysz sobie, aby pochowano cię z widelcem w dłoni?
Martha powiedziała: Rozmyślałam ostatnio o kolacjach i bankietach, na których byłam przez wszystkie te lata – wyjaśniła. – Nie potrafię ich dokładnie zliczyć, lecz jedna rzecz naprawdę utkwiła mi w pamięci. Kelner pojawiał się po głównym posiłku, żeby zebrać brudne naczynia, pochylał się nade mną i szeptał: „Proszę zatrzymać widelec”. To oznaczało, że wkrótce podadzą deser. I nie miała to wcale być galaretka, budyń czy lody. Do tego nie potrzeba widelca. Oznaczało to, że na stół wjadą za chwilę wyjątkowo smaczne rzeczy, takie jak tort czekoladowy albo placek z wiśniami. Kiedy mówiono mi, że mam zatrzymać widelec, wiedziałam, że najlepsze przede mną.
Chcę, żeby ludzie rozmawiali właśnie o tym na moim pogrzebie. Kiedy już przedefilują obok mojej trumny i obejrzą piękną, niebieską suknię, w której będę pochowana, niech popatrzą jeden na drugiego i zapytają: „Ale po co ten widelec?”. Wtedy ty odpowiesz im, że trzymam w dłoni widelec, bo najlepsze dopiero przede mną (por. Roger William Thomas, Proszę zatrzymać widelec).
Serce jest narządem, bez którego nie da się żyć. Jego zdrowa budowa i właściwe funkcjonowanie to jedna z przyczyn prawidłowego rozwoju oraz spokojnego przeżywania codzienności. Jednak czynnik fizjologiczny – choć tak bardzo ważny – nie jest jedynym przypisywanym sercu. Kojarzy się je również z miłością i czystymi pragnieniami.
W usłyszanym przed chwilą fragmencie Ewangelii Pan Jezus wychodzi naprzeciw ludziom, na własnej skórze odczuwającym trudności i przeciwności życia. Mówi do nich: „Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię”. By to wezwanie mogło być bezbłędnie odczytane, trzeba zastosować się do podanych przez Niego warunków. „Prostaczkiem” jest bowiem ten, kto potrafi zrezygnować z tylko „po ludzku” rozumianej mądrości i dostrzec, co liczy się najbardziej. Otwarcie się na Chrystusa kieruje ku Niemu ludzkie myśli i serce.
Podaną prawdę łatwo jest zrozumieć w perspektywie wieczności. Święty Paweł wyjaśniając potrzebę otwarcia się na Pana, proponuje spojrzeć ponad to, co jest widoczne tylko dla oczu: „Jeżeli przy pomocy Ducha zadawać będziecie śmierć popędom ciała – będziecie żyli”. Wtedy też prawdą stanie się zapowiedź starotestamentalnego proroka Zachariasza: „Oto Król twój idzie do ciebie, sprawiedliwy i zwycięski”.
Warto pamiętać, że w Boskim sercu znajdziemy ulgę, wyciszenie i nadzieję. Mamy na to zapewnienie samego Chrystusa, który obiecał „ukojenie dla dusz waszych”. Z tego wynika, że zawsze możemy na Niego liczyć. On nas nie opuści i nie zawiedzie. Tego możemy być też pewni. Gdyby było inaczej, nie miałaby najmniejszego nawet sensu nasza wiara. Ten, który umarł i zmartwychwstał, daje pewność zwycięstwa.
Godna zastanowienia jest postawa Marthy. W tak ważnej dla siebie chwili pamiętała o tym, co najważniejsze. Wpatrzona w pozaziemską przyszłość nie żałowała życia, które przemija i kończy się wraz z czasem. I ty pamiętaj, że najlepsze jest przed tobą. Otwórz szeroko oczy i rozejrzyj się wokół siebie. Dostrzegając ludzi, dla których jesteś ważny, a którzy przychodzą ci z pomocą, nie zapominaj, że w sercu Jezusa Chrystusa zawsze znajdzie się miejsce dla każdego z nas.
autor: Danuta Szelejewska
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






