Aby ziarno wydało plon…
Czasami słuchamy słowa Bożego, zachwycamy się nim, widzimy w nim mądrość i wartości jakie niesie, ale jakoś dziwnie szybko o nim zapominamy. Różnego rodzaju ptaki je wydziobują, troski dnia powszedniego je zagłuszają, wysycha i więdnie w nas, bo jest bez korzenia. A my na to pozwalamy, nie staramy się tego ziarna w sobie zachować, nie dbamy o jego wzrost i rozwój. Czyż i nam miałby Chrystus zarzucić: „Słuchacie a nie rozumiecie, patrzycie a nie widzicie, bo stwardniało wasze serce i uszy wasze stępiały”?
W naszym życiu osobistym bardzo często doświadczamy tego o czym mówi Chrystus w dzisiejszej Ewangelii. Bardzo często słuchamy słowa Bożego zupełnie nie zwracając uwagi na jego treść. Nasza dusza jest jak skalista gleba, która nie przyjmuje ziarna, bo jest wyschnięta, zapieczona w złości lub wyjałowiona przez obojętność.
Czasami słuchamy słowa Bożego, zachwycamy się nim, widzimy w nim mądrość i wartości jakie niesie, ale jakoś dziwnie szybko o nim zapominamy. Różnego rodzaju ptaki je wydziobują, troski dnia powszedniego je zagłuszają, wysycha i więdnie w nas, bo jest bez korzenia. A my na to pozwalamy, nie staramy się tego ziarna w sobie zachować, nie dbamy o jego wzrost i rozwój. Czyż i nam miałby Chrystus zarzucić: „Słuchacie a nie rozumiecie, patrzycie a nie widzicie, bo stwardniało wasze serce i uszy wasze stępiały”?
Jak to się dzieje, że od tylu już lat słucham słowa Bożego, chociażby tylko w czasie niedzielnych Mszy Świętych i jest mi ono – niestety – nadal obce, nie rozumiem go, nie próbuję nawet zrozumieć czy wyciągnąć jakichś życiowych wniosków?
Pracując (przed laty) w pierwszej mojej parafii zrobiłem kiedyś taki mały eksperyment. Po niedzielnych mszach wychodziłem przed kościół i w przyjacielskiej rozmowie pytałem znajomych o różne drobne wydarzenia minionego tygodnia. Było to w czasie jakichś rozgrywek piłkarskich, więc pytałem o wyniki meczów, o to kto strzelił bramkę, w której minucie… itp. drobnostki. I co ciekawe większość z nich była doskonale w tym zorientowana. Tylko nieliczni twierdzili, że ich to za bardzo nie interesuje, lub że nie pamiętają. Na zakończenie takiej rozmowy zadawałem jeszcze jedno niewinne pytanie: „A czy pamięta Pani (Pan) jakie były czytania na dzisiejszej Mszy Świętej?” I co ciekawe tylko nieliczni, bardzo nieliczni umieli mi na to pytanie odpowiedzieć. Większość usprawiedliwiała się brakiem pamięci, znużeniem, nieuwagą…
Słowo Boże …jednym uchem wleciało, drugim… uleciało …ptaki niebieskie wydziobały, ciernie zagłuszyły, słońce wypaliło… to słowo Boże z mego serca…
Jak możemy oczekiwać, że „słowo, które wychodzi z ust Bożych, nie wróci do Boga bezowocne, zanim wpierw nie dokona tego, co Bóg zamierzał”, skoro my sami Słowo to lekceważymy i odrzucamy tym samym czyniąc je bezowocnym?
Daj mi, Panie, uwagę i skupienie w słuchaniu Twego Słowa, abym nie był jałowym polem, drogą po której wszyscy przechodzą, ziemią wyschniętą.
autor: ks. Kazimierz Kubat SDS
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






