Zobaczyć to, co najważniejsze
Wielkie religie świata zawsze podkreślają wartość gościnności, a spożywanie posiłku przy stole stanowi od zawsze element tworzenia ludzkiej wspólnoty. Mimo wszystko nie o gościnności i nie o ucztowaniu przy stole mówią nam dzisiejsze czytania, a przynajmniej nie jest to temat najważniejszy.
Wielkie religie świata zawsze podkreślają wartość gościnności, a spożywanie posiłku przy stole stanowi od zawsze element tworzenia ludzkiej wspólnoty. Mimo wszystko nie o gościnności i nie o ucztowaniu przy stole mówią nam dzisiejsze czytania, a przynajmniej nie jest to temat najważniejszy.
Oto w kontekście spotkania Abrahama z Bożymi wysłannikami i odwiedzin Jezusa w domu Łazarza, Marii i Marty, gościnność i poczęstunek stają się próbą wiary, troski o ten pokarm, który trwa na wieki, a także próbą spojrzenia sięgającego dalej niż suto zastawiony stół.
13 lutego 2005 roku w klasztorze karmelitanek w Coimbra, w wieku 97 lat zmarła Siostra Łucja dos Santos, ostatnia z trójki dzieci – świadków fatimskiego cudu w Cova da Iria. Vittorio Messori napisał, że śmierć ostatniego świadka objawień Matki Bożej w Fatimie „nie zamknęła sprawy, a być może otworzyła ją na nieznane horyzonty”.
Siostra Łucja wskazuje te „nieznane horyzonty”, które dotyczą wszystkiego, co nie jest „na niby” w naszym życiu i w istnieniu tego świata, bo ten przemija, jak przemija nasze krótkie życie. Te nieznane horyzonty trudno dzisiaj dostrzec człowiekowi zamkniętemu w zaklętym kręgu miedzy ekranem telewizora a pełnymi półkami w hipermarkecie.
Ksiądz chodzący po kolędzie, zwracając się do pewnego człowieka, powiedział: – A może już czas najwyższy, aby zająć się własną duszą, proszę pana? – Ksiądz mi tu o jakichś duchach mówi, a ja, szczerze powiedziawszy, nie mam teraz na to czasu. Zajmę się tym później, gdy się zestarzeję, jak nic innego nie będę miał do roboty! – A skąd ta pewność, że dożyje pan sędziwego wieku? Wszystko, co planujemy, jest tylko możliwością. Jedyną sprawą, jedyną rzeczą, której możemy być pewni, jest ta, że oto pewnego dnia przestaniemy potrzebować chleba, mięsa i wody.
Ciągle jesteśmy tak bardzo podobni do tych Izraelitów, którzy pomimo znaków, jakie Bóg uczynił, nieustannie myśleli kategoriami garnków pełnych mięsa i dostatku chleba. Dopóki to, co doczesne jest wyłącznie środkiem do życia, który nam służy – dobrze się dzieje. Kiedy to jednak my stajemy się sługami tego, co doczesne, zaczynamy ginąć wewnętrznie, dusić się jak ryba bez wody. Wypaczamy sens własnego życia, kiedy myślimy, że jego czas marnujemy na poszukiwanie wyłącznie tego, co wygodne, przyjemne, niewymagające i powierzchowne. Tak wielu ludzi z coraz większą frustracją i złością poszukuje wśród szybko upływających dni i lat jakiegoś sukcesu, aby tylko mieć więcej i zaistnieć.
W pewnej fabryce wyliczenia wyraźnie pokazywały straty spowodowane najprawdopodobniej kradzieżami. Kierownictwo nie mogąc inaczej rozwiązać tego problemu, zatrudniło firmę zajmującą się ochroną mienia. Od tej chwili wszyscy pracownicy opuszczający teren zakładu byli szczegółowo kontrolowani. Nie protestowali, ale zazwyczaj sami otwierali torby i pojemniki na drugie śniadanie. Kontrolerzy rzetelnie sprawdzali każdego wychodzącego. Ostatnim z nich był zawsze człowiek z wózkiem pełnym śmieci. I kiedy wszyscy już spokojnie wracali do domu, on jeden stał przy bramie zakładu, a kontrolerzy przetrząsali wszystkie opakowania, plastikowe kubki, a nawet niedopałki papierosów, aby upewnić się, że wśród odpadów nie ma niczego wartościowego. Nigdy jednak nic nie znaleźli. Pewnego dnia poirytowany strażnik powiedział do niego: – Wiem, że coś kombinujesz. Każdego dnia sprawdzam te śmieci i nie znajduję niczego, co można by ukraść. Powiedz mi, co i jak wynosisz, a obiecuję, że nie poinformuję o tym dyrekcji.
Ów człowiek tylko z politowaniem rozłożył ręce i odpowiedział: – Przecież to oczywiste: kradnę wózki, którymi wywożę śmieci. Jak ci strażnicy, poszukujemy niejednokrotnie wartości i sensu pomiędzy śmieciami leżącymi na wózku, a nie zwracamy najmniejszej uwagi na to, co naprawdę jest oczywiste i najważniejsze w życiu. Dzisiejsza ewangelia stawia każdemu z nas konkretne pytanie o sposób patrzenia na własne życie: „co jest najważniejsze, co jest najpiękniejsze, co prawdziwe, jedyne, największe, za co warto życie dać?”.
autor: ks. Kazimierz Zdziebko OMI
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






