W numerze
 
lipiec/sierpień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 17 Niedziela okresu zwykłego »

Sugestie słuchacza

Drukuj
Jeśli to, jak i ile prosimy, nie ma znaczenia, po co więc w ogóle prosić? Każdy z nas przeżył sytuację, kiedy wydawało się, że nie zyskaliśmy odpowiedzi na wypowiadane modlitwy…

 

Jeśli to, jak i ile prosimy, nie ma znaczenia, po co więc w ogóle prosić? Każdy z nas przeżył sytuację, kiedy wydawało się, że nie zyskaliśmy odpowiedzi na wypowiadane modlitwy…
Czasami frustracja jest silniejsza od chęci zgłębienia zagadnienia, jak nie-łaska staje się łaską. Może to właśnie modlitwa-prośba – „Ojcze nasz” jest tą największą łaską dla nas. Prosząc, oczekuję konkretnego odzewu, nie rozpoznaję innej odpowiedzi, w ogóle nie widzę znaku.
Cel mojej modlitwy staje się ważniejszy od niej samej. A gdyby było odwrotnie, gdyby to Pan Bóg czasami mnie o coś prosił? Może On czasami mnie prosi, ja jednak muszę dokładnie rozpatrzyć Jego petycję, wziąć pod uwagę za i przeciw, zastanowić się nad konsekwencjami. W końcu oddalam prośbę.
Nie wiem, co powiedzieć ludziom, którzy odchodzą od Boga, bo jak mówią, tak bardzo prosili, a i tak nie zostali wysłuchani, szukali, a nie znaleźli. Może jednak nie rozpoznali odpowiedzi, nie zobaczyli tego, co słabo widzialne? Jezus Chrystus mówi nam przecież wyraźnie, że nasza szczodrobliwość jest niewielka w porównaniu z Bożą. Może więc źle prosimy?
 
autor: Małgorzata Białecka