W numerze
 
lipiec/sierpień 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 18 Niedziela okresu zwykłego »

Dzielmy się z innymi!

Drukuj

Dzisiejsza Ewangelia zabiera nas za miasto, pośród wielotysięczny tłum ludzi. Siadamy więc między nimi na trawie, by wspólnie dzisiaj uczyć się od Jezusa. Spędzamy tam prawie cały dzień.

 

Dzisiejsza Ewangelia zabiera nas za miasto, pośród wielotysięczny tłum ludzi. Siadamy więc między nimi na trawie, by wspólnie dzisiaj uczyć się od Jezusa. Spędzamy tam prawie cały dzień. Jest piękna pogoda – ciepły wiatr i urocze słońce. I kiedy po całym dniu, przychodzi wieczór, wszyscy są już głodni. W pobliżu nie było ani sklepu ani miejsca, w którym można byłoby coś zjeść. Nikt nie myślał o jedzeniu, kiedy z zapałem słuchaliśmy Jezusa, wszyscy więc zapomnieli zjeść i obiad, i kolację. Niestety nasze żołądki nie zapomniały. Teraz głód ściska nam brzuchy, w których zaczyna burczeć.
Uczniowie Jezusa pewnie coś sobie przegryźli, może mieli ze sobą trochę zapasów pieczywa, ale widzą, że wszyscy inni są głodni. Idą więc do Jezusa, ze swoim rozwiązaniem problemu. Wiedzą już co zrobić, Jezus tylko powinien poprzeć ich pomysł i ogłosić wszystkim, jak przedstawia się plan działania. Uczniowie bowiem logicznie wymyślili, aby cały ten tłum udał się do pobliskich miejscowości by kupić sobie coś do zjedzenia. Jezus znów ich i nas zaskakuje. On ma całkiem inny plan…
My również przychodzimy do Jezusa, jak kiedyś jego uczniowie, z gotowymi rozwiązaniami różnych problemów. Widzimy wokół siebie ludzi potrzebujących pomocy, wsparcia, pocieszenia… Już wiemy, co należy zrobić, gdzie wysłać ich, by szukali pomocy. Modlimy się w ich intencji: Jezu, uzdrów ich… Jezu, wesprzyj ich… Jezu, pociesz ich… Jesteśmy z natury najlepszymi ekspertami od dobrych rad dawanych tym, którzy ich wcale od nas nie oczekują.
A jaki plan ma Jezus? Jezus swoich uczniów zaskakuje i mówi: wy dajcie im jeść. Uczniowie są zdezorientowani. Cóż znaczy pięć bochenków chleba i dwie ryby na tyle tysięcy osób?!
My podobnie, jak uczniowie Jezusa, też skupiamy się na tym, że niewiele mamy. A może myślimy, że nie mamy nic? Bo co posiadają dzieci? Jeszcze nie zarabiają, nie mają własnych pieniędzy, ani swojego samochodu, nawet mieszkania na kredyt… Całkiem zapominamy, tak samo, jak wtedy uczniowie, że mamy przecież Jezusa.
A Jezus wziął to wszystko, co przynieśli mu uczniowie i dzieląc mnożył. Wbrew zasadom matematyki. Rozdając między siebie kawałki jedzenia ludzie mieli ich coraz więcej. Wszyscy najedli się do syta i nawet jedzenia zostało więcej niż było na początku.
Dzisiaj również Ewangelia nas zachęca, byśmy przynieśli Jezusowi to wszystko, co posiadamy. Jeżeli chcemy się tym dzielić, będzie tego coraz więcej i więcej.
Nie skupiajmy się więc na tym, że mamy mało, ale zobaczmy jak bardzo Bóg może nas używać. Nie warto szukać własnych braków, ale warto odszukać tych, co nas potrzebują i dzielić się z nimi tym, co mamy najcenniejszego. Nie rysujmy więc map i drogowskazów dla tych, co przychodzą do nas po pomoc. Oni już trafili pod właściwy adres. Teraz kolejny krok należy do ciebie. Odkryj w sobie i wokół siebie, jak wiele skarbów i dobroci posiadasz. One wszystkie są podzielne, wszystkimi można innych obdarować. I nigdy ich nie jest zbyt mało, by Jezus ich nie mógł pomnożyć.
A co jest tak cenne? Niezwykle cenny jest nasz uśmiech, nasza pomocna dłoń, nasze miłe słowo, nasza chęć pomocy, nasze radosne towarzystwo, wspólnie spędzony czas, nasza ciepła rozmowa, nasza umiejętność zauważenia drugiej osoby. To nie kosztuje ani jednej złotówki, a cenniejsze jest od milionów złotych.
Jezus dokonał cudu i nakarmił wiele tysięcy ludzi pięcioma bochenkami i dwiema rybami. Dzisiaj ciebie zaprasza, byś mogła/byś mógł przeżyć podobny, lub jeszcze większy cud. Jeżeli chcesz się dzielić z innymi, tym, co posiadasz, zobaczysz jak Jezus potrafi pomnożyć to wszystko, co masz. Żyjąc dla innych, staniesz się innym człowiekiem, niezwykłym – bo przez Boga cudownie przemienionym.
 
 
autor: Monika Zuber