W numerze
 
lipiec/sierpień 2011 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 18 Niedziela okresu zwykłego »

Jezus karmi nas miłością

Drukuj
Tak, to wszystko prawda. Ludźmi jesteśmy z krwi i ciała, i potrzebujemy materialnych środków aby móc żyć, funkcjonować, wypełniać nasze zadania względem rodziny, społeczeństwa. I Jezus tego bynajmniej nie neguje! I On potrzebował pokarmu, napoju, odzienia, odpoczynku, snu…

 

Niedzielne zakupy
Od długiego już czasu możemy obserwować swoisty nowy rodzinny niedzielny rytuał. Pośpimy dłużej, śniadanko, potem w samochodzik i …rodzinka rusza na zakupy. Wreszcie razem, jest spokojny dzień i jeszcze różne promocyjne – atrakcyjne ceny. Tylko w niedzielę – tylko u nas o 99 groszy taniej! Czasem po drodze między domem a marketem jest „przystanek kościół” – Msza Święta. Niestety, dla wielu bardziej z przyzwyczajenia niż z potrzeby serca, w końcu msza jeszcze gdzieś należy do owego niedzielnego rytuału.
Zapytajmy siebie, ilu z nas tu obecnych ma właśnie taki plan po Mszy Świętej? Lidl, Piotr i Paweł, Intermarche czy inna Biedronka? Pozostawiam teraz bez komentarza zagadnienie niedzieli jako dnia wolnego od pracy i dnia dla Pana. To oddzielne zagadnienie. Proponuję jednak jeszcze inne pytanie: jaka jest nasza „lista zakupów”? Czego potrzebujemy dla siebie osobiście, dla dzieci, dla rodziny, dla domu? Gdybyśmy mieli teraz do dyspozycji kartkę papieru i długopis, co byśmy wymienili na naszej liście?
 
Co na to Jezus?
Tak, to wszystko prawda. Ludźmi jesteśmy z krwi i ciała, i potrzebujemy materialnych środków aby móc żyć, funkcjonować, wypełniać nasze zadania względem rodziny, społeczeństwa. I Jezus tego bynajmniej nie neguje! I On potrzebował pokarmu, napoju, odzienia, odpoczynku, snu…
Ludzie spragnieni Jego słów, obecności, miłości, poszli za Nim na miejsce pustynne i tak się zasłuchali, że zapomnieli o jedzeniu, aż nadszedł wieczór. Wtedy Jezus pierwszy zatroszczył się o kolację dla nich. Uczniowie mieli bardziej realistyczne patrzenie – odpraw ich, niech sobie pójdą i zakupią coś dla siebie. Muszą już odejść. Ku ich zdziwieniu Jezus odpowiada: „Nie” – wy dajcie im jeść. Mimo skądinąd zrozumiałego oporu uczniów, Jezus zabiera się do dzieła. Tylko pięć chlebów i dwie ryby, cóż to jest! W rękach Jezusa wystarczy dla tłumu i jeszcze zostanie 12 pełnych koszy resztek.
 
Czy tylko chleb i ryby?
Zauważmy, że Jezus zaspokaja fizyczny głód ludzki dopiero po tym, jak Go ludzie słuchali cały dzień, jak z wiarą przyjmowali Jego słowa – przecież działy się cuda uzdrowienia, a te bez wiary nie miałyby miejsca. Jezus zdaje się dziś do nas, zagubionych w materialistycznych, stale rosnących i nienasyconych potrzebach wołać: Dlaczego wydajecie pieniądze na to, co nie jest chlebem? Jezus wie, że potrzebujemy chleba – a więc tego, co do życia potrzebne. Chleb nasz powszedni, bez którego nie umiemy żyć, o który prosimy Ojca Niebieskiego „chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”.
Ale dziś Jezus pragnie, byśmy sobie uświadomili jeszcze i to – jak bez chleba, tak nie potrafimy żyć bez miłości. Możemy materialnie posiadać wszystko, a być głodni miłości. Nieraz słyszymy o współczesnych bogaczach, milionerach opływających we wszystko, którzy z nadmiarem pieniędzy nie wiedza co robić, a którzy kończą w samotności, uwikłani w narkotyki, hazard czy seks. Bogacze żebrzący o namiastkę miłości. Pieniądz potrzebny, ale sam w sobie szczęścia nie da…
 
Nasze nic
W różny sposób doświadczamy naszych zmagań, trudności, także tych materialnych. W szarej codzienności niejeden z nas ledwo wiąże koniec z końcem. W kim czy w czym pokładamy naszą nadzieję? Czy bardziej jestem spragniony Bożego słowa, obecności Jezusa, Jego miłości, niż wszystkich ziemskich dóbr, choćby najpotrzebniejszych?
Jeśli moje „niewiele” złożę w ręce Jezusa, On obiecał zatroszczyć się o resztę. Zakosztuję dobroci i łagodności Pana. On mnie nakarmi do syta swoją miłością i nie zapomni, że człowiekiem jestem. Pan się o mnie zatroszczy i poda mi chleb. A wtedy nic i nikt mnie nie odłączy od miłości Jezusa!
 
autor: s. Jana Zawieja CSFN