Komentarz Ojców Kościoła
Kupujmy nie tylko wino, ale i mleko, które oznacza niewinność maluczkich, a które wedle zwyczaju będącego aż do dziś jest podawane jako typ w Kościołach zachodnich, aby odrodzonym w Chrystusie [tj. ochrzczonym] rozdzielano mleko i wino.
PIERWSZE CZYTANIE• Iz 55,5.1-3
Zachęta do prawdziwej mądrości
[Izajasz] zachęca wiernych do Bożej rzeki pełnej wody, której prąd raduje miasto Boże, aby pili wodę ze źródeł Zbawiciela, który mówił do Samarytanki: „Gdybyś znała łaskę Boga i wiedziała, kim jest ten, kto do Ciebie mówi: «Daj mi się napić», prosiłabyś Go, by ci dał wodę. Woda, którą ja mu dam stanie się dla niego źródłem wytryskającym na życie wieczne” (J 4,10,14). O tych wodach [Jezus] wołał w świątyni: „Jeśli kto pragnie, niech przyjdzie do Mnie i niech pije. Kto zaś będzie pił z wody, którą Ja mu dam, rzeki wody żywej wypłyną z jego wnętrzności” (J 7,37), a określa tym Ducha Świętego, którego wierni mieli przyjąć i o którym Prorok wołał mową mistyczną: „Pragnie dusza moja do Boga żywego” (Ps 41,2) i znowu: „U Ciebie jest źródło” (Ps 35,10), które samo o sobie mówi: „Mnie opuścili, źródło wody żywej i wykopali sobie pokruszone studnie, które nie mogą zatrzymać wody” (Jr 2,13). Te zaś wody rozsiewają chmury, do których dochodzi prawda Boża. I jak napisano: „A chmury będą rozsiewały sprawiedliwość” (Iz 45,8). Nakazuje się więc pragnącym, by nikt nie pił burzliwych wód Sioru i kłębiących się głębi asyryjskich, ale niech idą do Siloe toczącej wolno swe wody. I niech nie lękają się ubóstwa mowy, jeśli nie mają wartościowych pieniędzy, lecz niech słuchają Apostoła mówiącego: „Łaską zbawieni jesteście” (Ef 2,8), Pan zaś mówi do uczniów: „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie” (Mt 10,8). W dziwny więc sposób sprzedają wody bez pieniędzy, i nie piją ich i jedzą: owe bowiem wody i chleb zstąpiły z nieba…
Są bowiem pieniądze bardzo złe, podobnie jak i srebro, które gani Pismo, gdy mówi: „Pieniądze dane podstępem są uważane za gliniany czerep” (Prz 26,23LXX), a w innym miejscu: „Pieniądze wasze naganne” (Jr 6,30). Jest jednak i srebro, które jest porównywane z mową Bożą: „Mowy Pana – mowy czyste, jak srebro wypróbowane ogniem ziemskim, stokroć oczyszczone” (Ps 11,7). Pogardziwszy więc tym srebrem i pieniędzmi, za które nie możemy zakupić wód Pańskich dążmy do Tego, który trzyma kielich Tajemnicy i mówi do uczniów: „Bierzcie i pijcie, to jest krew moja, która za was będzie wylana na odpuszczenie grzechów” (Mt 26,27n.). To zaś wino miesza także mądrość w swoim naczyniu, i wszystkich głupców nie mających mądrości światowej zachęca do picia.
Kupujmy nie tylko wino, ale i mleko, które oznacza niewinność maluczkich, a które wedle zwyczaju będącego aż do dziś jest podawane jako typ w Kościołach zachodnich, aby odrodzonym w Chrystusie [tj. ochrzczonym] rozdzielano mleko i wino. O tym mleku mówił Paweł: „Mleko wam dałem jako napój, a nie stały pokarm” (1Kor 2,3), a Piotr: „Jako nowonarodzone dzieci pożądajcie mleka duchowego” (1Pt 2,2). Stąd też i Mojżesz świadczy w mowie mistycznej, że wino i mleko były w męce Chrystusa: „Oczy jego są wdzięczne dzięki winu, a zęby białe od mleka” (Rdz 49,12). W tym miejscu Septuaginta przełożyła zamiast „mleko” – „tłustość”. Stąd też święty mówi w Psalmie: „Jak tłustością zapełniła się moja dusza” (Ps 62,6) a w innym miejscu: „Pożywił ich wyborną pszenicą i miodem ze skały ich nasycił” (Ps 80,17). Tu „wyborna pszenica” nie oznacza nic innego jak ciało mistyczne, do którego Pan zachęca swoich uczniów, mówiąc: „Jeśli nie będziecie pożywali ciała mego i pili z mego kielicha, nie będziecie mieli w sobie życia” (J 6,54). Stąd też Jezus został wydany w Getsemani, która to nazwa oznacza „dolina opływająca tłustością” czyli najbardziej tłusta. Gani także tych, którzy idą za światową mądrością oraz za przewrotnymi i zmyślonymi naukami heretyków, za tradycjami faryzejskimi oraz za wszelkimi fałszywymi naukami, które powstają przeciw Bogu i tych, którzy za ogromną cenę i ciężka pracą zdobywają srebro dla tego zawody, który nie przynosi chleba i pocą się by zdobyć te pokarmy, które nie mogą nasycić.
Z tego więc wynika, że nie trzeba iść za tą mądrością, która się przejawia w liściach i kwiatach słów, ale nie w najgłębszym wnętrzu i owocach rozumu, która nie przemija jak złoto, ale prawdziwie ożywia duszę. Abyśmy się więc jej nauczyli nie potrzeba ani przekraczać mórz ani też wielkich pieniędzy, bo blisko jest słowo na ustach naszych i w naszym sercu1.
św. Hieronim
Hieronim, św. (zob. 15 Niedziela okresu zwykłego).
DRUGIE CZYTANIE• Rz 8,35.37-39
Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej?
„Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? Jak to jest napisane: «Z powodu Ciebie zabijają nas przez cały dzień, uważają nas za owce przeznaczone na rzeź»”. Jest to świadectwo odpowiednie dla naszego tematu. [Apostoł] wypowiada się w imieniu ludzi, którzy mają ten sam cel. Psalm o Machabeuszach napisał bowiem Duch Święty za pośrednictwem męża Bożego Dawida.
„Ale we wszystkim odnosimy zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował”. Przeciwstawiając miłość Boga wszystkim wymienionym trudnościom, pokonujemy je. Byłoby wszak niedorzecznością, gdybyśmy nie byli gotowi z ochotą ponieść śmierć za Chrystusa, skoro On umarł za grzeszników (Rz 5,8).
„I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani Moce, ani rzeczy teraźniejsze ani przyszłe, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie, nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Jezusie Chrystusie, Panu naszym”. [Paweł] całe stworzenie zestawia z miłością ku Bogu, ważąc je jak na wadze i stawiając obok rzeczy widzialnych również i byty, które poznajemy jedynie rozumem – Aniołów, Zwierzchności i Moce; porównuje również dobra obecne z oczekiwanymi, a także z zapowiedziami kary („to co głębokie” moim zdaniem oznacza piekło, a „to co wysokie” oznacza królestwo, a nadto zestawia życie wieczne z wiekuistą śmiercią. Widząc zaś, że jeszcze tu czegoś brakuje szuka, co mógłby jeszcze dodać, a nie znajdując, mówi o jakimś mnogim stworzeniu – i wszystko to razem nie może dorównać miłości ku Bogu. Boga należy kochać nie ze względu na obiecane dobra, lecz trzeba dążyć do nich ze względu na Niego. Kto bowiem szczerze kocha jakiegoś bogatego człowieka, miłuje go nie ze względu na jego bogactwo, lecz z powodu miłości do niego darzy troską także jego mienie. Tak samo mówi święty Apostoł: „Nie chciałbym mieć Królestwa niebieskiego ani wszystkich rzeczy widzialnych i tych, które można ogarnąć tylko umysłem i wielu innych rzeczy, gdybym nie miał miłości Chrystusa. A gdyby ktoś ukazał mi z jednej strony wszystkie obecne i przyszłe trudności i utrapienia, a także doczesną i wieczną śmierć oraz długowieczną mękę w piekle, a z drugiej strony miłość Chrystusa, wybrałbym raczej miłość, niźli owe wielkie i wspaniałe rzeczy niewyrażalne słowami, gdybym miał być pozbawiony miłości Bożej”.
Abyśmy więc mogli ją posiąść, prośmy gorąco Boga i gorliwie się o to starajmy, abyśmy mogli pójść za przykładem Apostoła i byli godnymi jego namiotów (Dz 18,3), dzięki łasce i dobroci Pana naszego Jezusa Chrystusa2.
Teodoret z Cyru
Teodoret z Cyru (zob. 14 Niedziela okresu zwykłego).
Miłość i bojaźń
„W miłości nie ma bojaźni” (1J 4,18). Cóż więc powiedzieć o tym, który zaczął bać się dnia sądu? Nie lękałby się, gdyby miał doskonałą miłość. Doskonała miłość pociągnęłaby za sobą doskonałą sprawiedliwość i nie miałby powodu do bojaźni, pragnąłby raczej, by ustała nieprawość i przyszło Królestwo Boże. „W miłości więc nie ma bojaźni”. Ale w jakiej miłości? Nie w początkowej. A więc w jakiej? „Doskonała miłość usuwa bojaźń”. Należy przeto dać początek bojaźni, bo „początkiem mądrości bojaźń Pańska” (Ps 110,10). Ona gotuje miejsce miłości. A kiedy już w tobie zamieszkała miłość, wypędza następnie bojaźń, chociaż ta jej zgotowała miejsce. W jakiej mierze wzrasta pierwsza, w takiej druga maleje, i w jakiej mierze pierwsza napełnia serce, w takiej druga ucieka z serca. Im większa miłość, tym mniejsza bojaźń, im mniejsza miłość, tym większa bojaźń. Gdzie jednak nie ma żadnej bojaźni, tam miłość nie ma punktu zaczepienia. Jak przy szyciu za igłą idzie nić i dopóki nie wyjdzie, nie pociągnie i nici – tak bojaźń pierwsza ogarnia umysł, jednak nie zostaje, bo po to weszła, aby za sobą wprowadzić nić. Kiedy już dusza znalazła pokój, ile szczęścia czeka ją w tym i w przyszłym życiu? Gdy mamy miłość, któż nam zaszkodzi nawet na tym świecie? Posłuchajcie tedy, jak Apostoł cieszy się miłością: „Któż nas odłączy od miłości Chrystusowej? Utrapienie czy ucisk? Głód czy nagość? Niebezpieczeństwo czy miecz?” (Rz 8,35). A Piotr powiada: Któż wam zaszkodzi, jeśli gorliwie dobrze czynić będziecie?” (1P 3,13). „W miłości nie ma bojaźni, ale miłość doskonała usuwa bojaźń” (1J 4,18)3.
św. Augustyn
Augustyn, św. (zob. 16 Niedziela okresu zwykłego).
1 In Esaiam prophetam 54 3, CCL 73A, 1963, 619n.
2 Komentarz do Listu św. Pawła do Rzymian 3,8, 35.37-39, tłum. S. Kalinkowski, ŹrMT 5, 1997, 83n.
3 Homilie na I List św. Jana 9,4, tłum. ks. W. Kania, PSP 15,2, 1977, 481.
autor: ks. Marek Starowieyski
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






