lipiec/sierpień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 18 Niedziela okresu zwykłego »

Sugestie słuchacza

Drukuj

Trudno o bardziej tragiczną ilustrację do dzisiejszej ewangelii niż niedawna katastrofa lotnicza. W obliczu tej tragedii zrobiliśmy rachunek sumienia z hierarchii naszych wartości. Dzisiaj można by zrobić rachunek sumienia z tamtego rachunku: czy nagła, niespodziewana śmierć tamtych ludzi zmieniła coś w naszym postępowaniu?

Trudno o bardziej tragiczną ilustrację do dzisiejszej ewangelii niż niedawna katastrofa lotnicza. W obliczu tej tragedii zrobiliśmy rachunek sumienia z hierarchii naszych wartości. Dzisiaj można by zrobić rachunek sumienia z tamtego rachunku: czy nagła, niespodziewana śmierć tamtych ludzi zmieniła coś w naszym postępowaniu? Wypadki pokazały, że to, co zapisane jest w ewangelii, tyczy nie tylko pojedynczego człowieka, ale całych narodów i świata. Tamten wypadek został przypieczętowany wybuchem wulkanu oraz trzęsieniami ziemi na innych kontynentach. Zobaczyliśmy, na ile panujemy nad dziełem ludzkim i przyrodą.

Tu można postawić pytanie: kim jest człowiek, za którego umarł Jezus, i kim jest ten sam człowiek, który może zostać zdmuchnięty jak papierowy żołnierzyk.
W tamte dni „rekolekcji narodowych” Prymas Glemp wygłosił kazanie do parlamentarzystów i rządu w katedrze św. Jana w Warszawie. Powiedział m.in.: „Przestańcie obrzucać siebie nawzajem inwektywami, a zajmijcie się wychowaniem dzieci. Przecież to tyczy również każdego z nas”.
Naród przemówił wówczas własnym głosem. Ileż ujawniło się wspaniałej młodzieży! Czy kontynuujemy to, co uświadomiliśmy sobie w chwili sytuacji granicznej całego narodu? Każdego dnia zwykłym ludziom dzieje się dzisiejsza ewangelia. Ustawiajmy więc nasze wartości osobiste i społeczne na właściwych miejscach i ciągle korygujmy ich hierarchię, byśmy niespodziewanie nie usłyszeli: „głupcze…”. Wtedy zdaliśmy egzamin dojrzałości, ale ludzkie dojrzewanie nie kończy się na zdaniu matury.
Katastrofa smoleńska napełniła nasze oczy łzami. Czy te łzy oczyściły nasze umysły i serca? Czy patrzymy na ludzi służących narodowi oczami własnymi, a może lepiej – Bożymi? Czy też nadal patrzymy przez pryzmat środków masowego przekazu?
To i tak marność: każdy przecież stanie przed Bogiem taki, jakim był, a nie jak go przedstawiano. A z kłamstwa rozliczy Bóg tych, którzy kłamali lub nadal kłamią.
Od nagłej, niespodziewanej śmierci zachowaj nas, Panie!
 
autor: Teresa Cybulska