|
Kazania, Homilie, Liturgia - Biblioteka Kaznodziejska
Sugestie słuchacza„Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją…”. Jezus zestawia i konfrontuje dwa przeciwstawne światy: jeden – skupiony wokół dóbr materialnych, i drugi – nakierowany na wartości duchowe, niematerialne. Światy są przeciwstawne, ale zastanówmy się, czy wzajemnie się wykluczają?
„Sprzedajcie wasze mienie i dajcie jałmużnę! Sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją…”. Jezus zestawia i konfrontuje dwa przeciwstawne światy: jeden – skupiony wokół dóbr materialnych, i drugi – nakierowany na wartości duchowe, niematerialne. Światy są przeciwstawne, ale zastanówmy się, czy wzajemnie się wykluczają? Czy bogactwo materialne będące wynikiem pracowitości i zapobiegliwości odbiera nam zdolność pomnażania naszych dóbr duchowych? Czy będąc już ubogim materialnie, możemy dalej innych wspierać i pomagać? Czy mając wyłącznie dobra materialne, które w każdej chwili możemy stracić, możemy powiedzieć, że mamy coś trwałego i wartościowego, coś, co nadaje sens naszemu życiu?
Odpowiedzi na te pytania pokazują nam, że dobra materialne w swej istocie są neutralne moralnie, dopiero ich wykorzystanie nadaje im sens i znaczenie w wymiarze zarówno pozytywnym, jak i negatywnym. Same w sobie nie powinny być celem, jak też nie są wartością – o ich wartości decyduje dopiero przydatność do realizacji celu wyższego.
Te przeciwstawne światy posiadają jednak coś wspólnego – niewidoczny mechanizm napędzający do działania, by ciągłe powiększać posiadane dobra. W przypadku świata materialnego taką siłą (pomijając oczywiście zwykłe pożądanie) jest inflacja, coś, czego nie lubimy i co wydaje nam się szkodliwe. Inflacja jest tym, co zmniejsza wartość naszych dóbr wraz z upływem czasu: bierność oznacza stratę, a żeby pomnożyć dobra, musimy znaleźć dla nich takie zastosowanie, aby przyniosły więcej zysku niż inflacja zabiera z wartości. Oczywiście „zdrowa” jest dla gospodarki tylko niewielka inflacja – ona powoduje konieczność bycia kreatywnym. Natomiast zbyt duża inflacja jest zabójcza, podobnie jak deflacja, która zabija wszelką przedsiębiorczość. Skąd się bierze inflacja? Bierze się z wydawania więcej niż się posiada, czyli z zaciągania długu u naszych dzieci. Konsumujemy to, co w przyszłości wytworzymy. A w świecie ducha?
Życie nasze, jak i nasze talenty, zdolności nie są ani naszą indywidualną własnością, ani powodem do chwały, ale są depozytem, zobowiązaniem. Nie możemy poprzestawać na tym, co mamy, ale mamy obowiązek nieustannie czuwać i rozwijać powierzone dobro. Powierzone talenty muszą nas „parzyć”, abyśmy szukali dla nich wykorzystania. Nakaz pomnażania wartości – trzeba oddać więcej niż się otrzymało – jest podstawą ciągłego doskonalenia, a świadomość i wiara nakładają na nas większe zobowiązanie niż na pozostałych: „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie”.
„Bo gdzie jest skarb wasz, tam będzie i serce wasze”. Wszystkie swoje zmysły, umysł i emocje powinniśmy nakierować i podporządkować „skarbowi” – wartościom prawdziwym, które nie tracą na wartości. Aby je właściwie rozpoznać, nie możemy swoich zmysłów, myśli i emocji angażować zbytnio w doznania materialne, gdyż te przytępiają czujność i rozleniwiają ducha.
Podczas gdy te dwa różne mechanizmy popychają nas do pomnażania dóbr dwojakiego rodzaju, to już możliwości zaspokojenia są całkiem różne. Dobra materialne ze swej natury są ograniczone i dążąc do ich nieumiarkowanego pomnażania, przekraczamy granicę, gdzie musimy o nie walczyć z innymi. Musimy umieć rozróżnić, kiedy rywalizacja z pozytywnej (kiedy coś wytwarzamy) przechodzi w fazę destrukcyjną (kiedy coś zabieramy). Zagrożeniem nie są rzeczy materialne jako takie, ale pożądanie ich posiadania, które utrudnia rozpoznanie prawdziwych, nieprzemijających wartości. Natomiast dobra duchowe są nieograniczone, ich źródło jest niewyczerpane i kryje się w nas samych. Jest to ten skarb niewyczerpany, gdzie złodziej się nie dostaje ani mól nie niszczy.
autor: Piotr Krakowiak
|