Wakacje z Bogiem
Upływające wakacyjne dni oprócz radości i odpoczynku przynoszą też wiadomości o wzrastającej liczbie śmiertelnych wypadków, do których dochodzi na drogach i w miejscach wczasowych. Chociaż nie chcemy mącić sobie spokoju wakacyjnego czasu, to jednak okazuje się, że życie tak naprawdę nie przewiduje urlopu od pewnych sytuacji, i jeśli człowiek tego nie zaakceptuje, to może przeżyć bolesne i zaskakujące zderzenie z rzeczywistością.
Upływające wakacyjne dni oprócz radości i odpoczynku przynoszą też wiadomości o wzrastającej liczbie śmiertelnych wypadków, do których dochodzi na drogach i w miejscach wczasowych. Chociaż nie chcemy mącić sobie spokoju wakacyjnego czasu, to jednak okazuje się, że życie tak naprawdę nie przewiduje urlopu od pewnych sytuacji, i jeśli człowiek tego nie zaakceptuje, to może przeżyć bolesne i zaskakujące zderzenie z rzeczywistością.
Trzeba więc być ubezpieczonym od wszelkiego wypadku. Opłacamy wyższe składki, kupujemy dodatkowe polisy, prosimy sąsiadów, aby podczas naszej nieobecności doglądali mieszkania, i uspokajamy się, że jesteśmy gotowi na każdą ewentualność. Zadbaliśmy o to, co materialne. A o to, co duchowe? – Przecież są wakacje, pomyślimy o tym, jak się skończą. – Pójdziemy na niedzielną mszę? – Nie wiem, gdzie jest najbliższy kościół. Do spowiedzi pójdę po powrocie, w swojej parafii, nie będę przecież obcemu księdzu się spowiadać. A od codziennej modlitwy wypiszę sobie urlop. I wszystko jest OK. Mijają wakacyjne dni, a my wracamy do normy.
„Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie”. Gotowość na spotkanie z Panem to temat może mało wakacyjny, ale ważny, bo to spotkanie jest pewniejsze niż niejedne urlopowe plany. I tak jak na wyjazd w góry czy nad morze cieszymy się z dużym wyprzedzeniem, tak mamy cieszyć się radością, która jest nieodłącznie związana ze spotkaniem Boga. Nie mamy się bać, bo jak mówi Jezus: „Spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo”. Czeka na nas nie tylko dwutygodniowy turnus w ekskluzywnym hotelu, w uroczym miejscu, ale cała wieczność przeżywana w raju (którego Tajlandia jest tylko bardzo skromną namiastką). Jest to jednak oferta z „obwarowaniami” (na szczęście nie wypisano ich małymi literkami po gwiazdce, jak to bywa w folderach reklamowych). Pozbądźcie się tego, co w tej podróży się nie przyda: „Sprzedajcie wasze mienie, sprawcie sobie trzosy, które nie niszczeją, skarb niewyczerpany w niebie”. Przygotujcie się stosownie: „Niech będą przepasane biodra wasze i zapalone pochodnie”, aby gdy Pan przyjdzie, być gotowym go przyjąć i ugościć. I co najważniejsze, traktujcie tę ofertę jako last minute – może zdarzyć się za chwilę.
Jezus, który zaprasza nas do królestwa Boga, cieszy się, gdy widzi „sługi czuwające”. Sam, jak dobry gospodarz, „przepasze się i każe im zasiąść do stołu, a obchodząc, będzie im usługiwał”. A wszystko dlatego, że wybrali Jego Ofertę i spełnili warunki w niej zapisane. Wakacje się skończą, ale propozycja Bożego Syna jest aktualna przez cały rok i warto ją dobrze przemyśleć, żeby potem nie wyrzucać sobie całą wieczność, że z niej nie skorzystaliśmy.
autor: ks. Robert Klemens COr
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






