W numerze
 
listopad/grudzień 2005 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 1 Niedziela Adwentu »

Czas oczekiwania

Drukuj

Potrzebne rekwizyty: kilka różnej wielkości i różnego rodzaju zegarów i zegarków (np. z kukułką – ścienny, budzik, elektroniczny, tradycyjny, na rękę), klepsydra, wieniec adwentowy, roratka, Gwiazda Betlejemska, pusty żłóbek, lampiony adwentowe.

Ksiądz: (Rozdaje lampiony, które trzeba złożyć i prosi dzieci, by to wykonały). Rozdałem wam już lampiony i w mgnieniu oka przechodzimy do tematu dzisiejszego kazania. Ale a propos, czy ktoś z was wie ile trwa “mgnienie oka”? Zamrugajmy zróbmy takie mgnienie oka – jak myślicie, ile ono może trwać? (Dzieci odpowiadają podając różne propozycje).

Ksiądz: Wiecie można to dokładnie zmierzyć i zmierzono to.

Otóż mgnienie oka trwa dokładnie 0,3 lub 0,4 s. Odbywa się od 2 do 10 razy ma minutę. Kiedyś, gdy nie było zegarów jedynym miernikiem czasu była doba, czyli noc i dzień. Potem wynaleziono zegary: najpierw zegar słoneczny, czyli zwykły, pionowy słup lub kij, który rzucał cień, a długość cienia określała porę dnia. Najstarszy zegar tego typu pochodzi sprzed 6 tys. lat i znaleziono go w Mezopotamii. Potem była klepsydra (ksiądz pokazuje dzieciom klepsydrę) – dwa połączone naczynia, gdzie piasek przesypuje się z jednego w drugie.

A 400 lat temu rozhuśtany żyrandol podsunął włoskiemu uczonemu Galileuszowi pomysł zastosowania wahadła w zegarze. I właśnie w XVIII wieku powstały najpiękniejsze zegary szafkowe, stojące, wiszące. Niektóre z nich wygrywały piękne melodie i kuranty.

Sekundowa wskazówka (pokazuje sekundnik) pojawiła się na zegarze dopiero w XIX wieku. Ale okazało się, że współczesnemu człowiekowi potrzebne jest jeszcze bardziej precyzyjne mierzenie czasu: w postaci setnych, a nawet tysięcznych części sekundy. Dlatego wymyślono zegarki elektroniczne, na baterie.

A to jest stoper (pokazując) jakiego używa się np. do mierzenia czasu w różnych konkurencjach sportowych.

Powiedzcie po co nam te wszystkie zegarki, po co w ogóle potrzebne jest mierzenie czasu?

Dzieci odpowiadają żeby nie spóźniać się do szkoły, do kościoła, do kina. Żeby wiedzieć o której jest program w telewizji, albo jakieś spotkanie, samolot, autobus, pociąg, żeby wiedzieć kiedy iść spać i o której wstać...

Ksiądz: Tak, gdybyśmy nie umieli mierzyć czasu na świecie zapanowałby wielki chaos. Potrafimy dziś bardzo dokładnie mierzyć czas, ale czy potrafimy go należycie cenić i wykorzystywać? Dzisiaj zaczął się Adwent. Co robimy w adwencie?

Dzieci odpowiadają: Czekamy na narodziny Pana Jezusa

Ksiądz ze skrzyni uprzednio przygotowanej lub z wielkiego pudła wyjmuje kolejno rekwizyty: wieniec adwentowy, świecę “roratkę”, pusty żłóbek.

Ksiądz: Czy to jest stroik? Wyjmując wieniec adwentowy

Dzieci: To nie stroik, to wieniec adwentowy.

Ksiądz: Tak zobaczcie on ma 4 świece, bo są 4 tygodnie adwentu i na początku każdego tygodnia zapalamy kolejną świecę. Zapalmy pierwszą świeczkę. Pięknie, ta płonąca świeca znaczy, że pierwszy tydzień adwentu się zaczął.

A wiecie co znaczy słowo “adwent”? To nie polskie słowo. Otóż słowo “adwent” pochodzi z łaciny i znaczy tyle, co “przyjście” i poprzedza Boże Narodzenie. W adwencie czekamy na Jezusa, który w postaci małego dzieciątka narodzi się w stajence betlejemskiej. Dlatego przyniosłem dla was też żłóbek – na razie pusty – dzieci ustawiają żłóbek pod ołtarzem.

Ksiądz: A wiecie kiedy będzie koniec świata?

Dzieci: Może za 100 lat. Dopiero za milion lat... (padają różne propozycje).

Ksiądz: Odpowiedź jest zupełnie inna. Nikt z nas ludzi tego nie wie. Sam Pan Bóg wybierze najlepszy czas. Ale dlaczego na początku adwentu zamiast o narodzeniu Jezusa mówię o końcu świata? Powiecie, że upadł ksiądz na głowę. Zapewniam was jednak, że się nie pomyliłem i w głowie mi się nie poprzestawiało!

W adwencie mówimy też o drugim przyjściu Pana Jezusa na ziemię czyli o końcu świata. Ja to bym chciał, żeby koniec świata nadszedł chociażby jutro. I wyobraźcie sobie, że w adwencie czekamy na Boże Narodzenie i na koniec świata... Niezwykłe prawda? Ale tak jest chrześcijanie nie boją się końca świata, bo w każdej chwili czuwają i są na niego przygotowani.

Ksiądz ze skrzyni wydobywa roratkę.

Ksiądz: A jeszcze taka ładna świeca z białą wstążką? Wiecie jak taka świeca się nazywa?

Dzieci lub Ksiądz: Ona się nazywa roratka, bo zapalamy ją codziennie na roratach?

Ksiądz: Kto powie co to są roraty?

Dzieci: To msza św. ku czci Najświętszej Marii Panny odprawiana wczesnym rankiem w adwencie.

Ksiądz: Tak świetnie. W niektórych parafiach księża zorganizowali roraty po południu, żeby dzieciakom było lżej, ale prawdziwe roraty są skoro świt. A nazwa pochodzi z łaciny od pierwszych słów śpiewu na wejście: “Spuśćcie rosę niebiosa”.

Mam nadzieję, że wszystkie będziecie ze swoimi lampionami przychodzić na roraty i czekać na narodziny Pana Jezusa i czuwać, żeby nie być zaskoczonym, gdy On przyjdzie przy końcu świata. Obiecujecie?

Dzieci głośno powtarzają: Obiecujemy.

autor: Lidia Lasota