Kiedy taty nie ma w domu
Co może zrobić dziecko pozostawione samo w domu? Wywoła pożar, zaleje dom, wpuści złodziei? A nastolatek? Czy po powrocie do domu nie zastanie się góry śmieci i zniszczeń po pijaństwie, wezwań na policję, wiadomości o ciąży? Co zrobi pozostawiony sam w domu dorosły? Będzie taki sam jak przy rodzinie, czy okaże się, że udawał? Oczywiście, niektórzy niepilnowani wyjdą na durni, ale wielu i dzieci i dorosłych zachowa się normalnie. Niestety, tym mniej, im dłużej okres swobody trwa.
Wiara objaśnia, dlaczego tak jest. Już jesteśmy popsuci grzechem pierworodnym. Każdy własny grzech psuje trochę bardziej. W końcu stajemy się rozregulowanym mechanizmem, który pracuje kiedy go doglądać, ale rozsypuje się natychmiast, gdy opieka się zakończy. Najgorsze, jeśli w momentach, kiedy narozrabiamy, zamiast się przyznać i naprawić zło, zaczynamy kłamać i usprawiedliwiać się. Albo nawet okazujemy agresję tym, którzy chcą nas przywrócić do porządku. Czyli pomagają. Powiedz sobie szczerze, jeśli masz powody żeby uważać się za dobrego człowieka, czy to wynik twojego wysiłku i walki? Czy tylko miałeś dużo szczęścia, mimo własnych głupot, które mogły zniszczyć ci życie? I tylko przypadkiem nie zniszczyły.
Kiedy widzimy, że ktoś z naszych bliskich sprawia kłopoty, bardziej kontrolujemy tę osobę. Bóg wybrał inaczej. Pozwala ci się stoczyć, jeśli tego właśnie chcesz. Nie zostawia cię bez pomocy, ale jakby czekał tuż za rogiem. Nie będzie ci się narzucał, jak to robią czasem rodzice. Kontrolując dzieci we wszystkim ryzykują, że będą posłuszne tylko na pokaz; odrzucając władzę rodziców natychmiast, kiedy będą dość duże, by nie bać się lania czy gróźb. Stwórca daje ci swobodę. Możesz być taki, jaki chcesz. Pokaż, jaki naprawdę jesteś. Chcesz iść do Nieba? Pójdziesz. I nikt cię tam nie będzie popychał. Chcesz być szczęściem dla swoich bliskich, a nie zakałą i przyczyną bólu? Możesz to zrobić. Bez przymusu. Chcesz być dobrym, ale masz z tym problemy? Bóg tylko czeka by pomóc, wnieść dobroć i łagodność w Twoją duszę. Ale masz prawo być też okrutnym, zgorzkniałym, samolubnym.
Zaczynamy Adwent – dobry czas żeby solidnie przyjrzeć się swojemu życiu. Może i ty specjalnie szukasz samotności by grzeszyć, bo tylko udajesz dobro? Chowanie się przed Bogiem widać po zaniedbaniu modlitwy. Wtedy nawet dobroć okazuje się podyktowana egoizmem. „My wszyscy byliśmy skalani, a wszystkie nasze dobre czyny jak skrwawiona szmata” – ostro mówi prorok Izajasz. – „Nikt nie wzywał Twojego imienia, nikt się nie zbudził by się chwycić Ciebie”. Znasz już trochę życie, wiesz, że rozrabiać da się tylko do czasu, a potem zło spadnie człowiekowi na głowę. Albo na głowy innych. U progu adwentu proszę cię najmilszy o trzy rzeczy:
– Nie bądź jak głupi nastolatek, który ładuje się w kłopoty gdy tylko nikt nie patrzy. Dobrze że jesteś wolny, ale bądź i mądry.
– Kiedy zrobisz coś złego, nie ukrywaj tego za kłamstwem i tłumaczeniami. Przyznaj się, pokutuj, pójdź do spowiedzi.
– Nie chowaj się przed Bogiem. Wzywaj Boga w modlitwie, zamiast modlitwę zaliczać, albo porzucać.
autor: ks. Piotr Wojnar
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






