W numerze
 
styczeń/luty 2012 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 1 Niedziela Wielkiego Postu »

Dopóki jest czas

Drukuj
Początek kazania ma przykuć twoją uwagę, żeby chciało ci się słuchać do końca. Oczywiste pytanie brzmi: po co?
Może kiedyś miałeś pod opieką jakiegoś marudnego malucha, który ciągle wołał – „nudzi mi się”. Dorośli, którzy go kochają jaki by nie był, robią ciągły cyrk wokół takiego książątka, ale tylko drugie dziecko zobaczy, jakie ono jest naprawdę – przeraźliwie… nudne.

 

Początek kazania ma przykuć twoją uwagę, żeby chciało ci się słuchać do końca. Oczywiste pytanie brzmi: po co?
Może kiedyś miałeś pod opieką jakiegoś marudnego malucha, który ciągle wołał – „nudzi mi się”. Dorośli, którzy go kochają jaki by nie był, robią ciągły cyrk wokół takiego książątka, ale tylko drugie dziecko zobaczy, jakie ono jest naprawdę – przeraźliwie… nudne. Będzie miało kochających rodziców, ale małe szanse na szczerych przyjaciół. Taki mały konsument, który w każdej grupie będzie tylko wlokącym się za resztą ogonem, nie próbującym samemu nic wymyślić. Wiecznie tylko pasożytuje na cudzych pomysłach, na cudzych zabawach itd. a jedyne jego zaangażowanie to krzyki, że się z nim nie bawią.
Rozumiesz, do czego zmierzam? Masz trochę więcej lat niż taki nieciekawy przedszkolak, i mam nadzieję, że wokół siebie takiego cyrku nie robisz. Byłoby żałosne, gdyby wciąż ktoś wokół ciebie nadskakiwał, wymyślając wciąż nowe sposoby, jak książątko zabawić, jakich nowych słów i tłumaczeń użyć, żeby do głupiątka wreszcie coś dotarło, jak uspokoić kaprysy. Szczerze mówię – ja takiemu odpuszczam. Sprawa jest prosta – do takiej pustoty i tak nie dotrę. Może przez chwile się taki typ rozmarzy, że teraz będzie kimś wielkim, albo świętym, albo bandytą, cokolwiek byle się wyrwać z nudy. A skończy się jak zwykle – na ryku, że coś by chciał, ale nie wie co, że wszyscy przeszkadzają, że nikt nie rozumie. A otoczenie, żeby mieć spokój, odstawi zwykłe przedstawienie z pocieszaniem i uspokajaniem.
Wiem, mogę się wydać podły mówiąc, że odpuszczam. Ksiądz ma każdego ratować, prawda? Na czym w końcu ta robota polega? Powiedzieć swoje i pójść sobie? Dokładnie tak. Ksiądz, nauczyciele, rodzice – mają coś do zrobienia w twoim życiu, ale jeśli liczysz na dożywotnie niańczenie, zabawianie – to pomyłka. Czegoś się ode mnie dowiedziałeś – teraz ty bądź aktywny. Dowiedz się więcej, zobacz, sprawdź. Interesujący, fajny człowiek będzie się wciąż czymś interesował. Nudny, beznadziejny typ będzie wiecznie znudzony.
Dobrze to widać właśnie w sprawach religijnych. Można mówić długo i pięknie o współczuciu, dobroci, opiece nad innymi. Słowa te same, a jednego uderzą, drugiego uśpią. Zależy, jaki jesteś na co dzień, o czym myślisz – o innych, jak im pomóc; czy o sobie, co byś jeszcze chciał, i dlaczego inni za wolno wokół ciebie biegają.
Przykład – dzisiejsze czytania. Historia Noego może mocno poruszyć. Ludzie wtedy tak jak i teraz robili mnóstwo podłości, patrzyli na siebie nawzajem i mówili sobie – wszyscy tak robią, to jest ok. I było dobrze, ale dopiero kiedy Bóg to wszystko wyczyścił i zostawił tylko jedną rodzinę. Jak na nich wcześniej wołali? Świętoszki? Dziwaki? Jeśli nawet, to przestali. Nie było miejsca na żadne szczeniackie: „ja już nie będę”, „ja się poprawię”. Czas minął, kogo to obchodzi? Zostaje Noe. Była nadzieja dla wszystkich, ale ruszyło to tylko Noego. On zostaje. Jego żona, którą mądrze wybrał, zostaje. Dzieciaki, które dobrze wychował. Ich żony. Bóg zawiera z nimi przymierze i im błogosławi. Reszta na dno.
Mam się martwić, czy to jest ważne dla ciebie czy nie? Nie będę. Ty się martw, ile jest w tobie człowieczeństwa.
Ktoś może ziewać już na same słowa: „św. Paweł mówi…”. Zabawiać takiego, żeby jednak posłuchał, wymyślić jakąś historyjkę? Trochę bez sensu, bo warunek zbawienia, warunek, żeby te słowa cokolwiek dały, to dobrowolne zaangażowanie. Święty Paweł miał coś ważnego do powiedzenia. Ja te ważne słowa powtarzam. Zechcesz słuchać – świetnie. Okażesz się pusty, niezainteresowany niczym ważnym – twój wybór i sam go odcierpisz.
Te ważne słowa św. Pawła streszczają chrześcijaństwo. Chrystus nas odkupił przez cierpienie i śmierć. On sprawiedliwy, za nas niesprawiedliwych. Zbawił i świat żywych i umarłych, jednym i drugim otwierając zamknięte dotąd Niebo. Największe potęgi wszechświata są mu posłuszne. Nie da się ogarnąć umysłem, jak jest potężny, jaką ma władzę, jaką miłość do nas i ile cierpliwości. I on właśnie proponuje ci nadać sens życiu, nie wyrzucić go dobrowolnie do śmietnika. Masz szansę uczestniczyć w czymś wielkim, być nie tylko dumnym ze swojego życia, ale i zasłużyć, by sam Bóg był z ciebie dumny. A możesz i być kapryśnym dzieckiem, wokół którego dorośli biegają prosząc, by zjadło zupkę i nie biło kolegów. Przez krótki czas jeszcze takie grymasy będą kogoś obchodziły. Póki co, coraz mniej czasu, by zbawienie twojej własnej duszy obeszło ciebie.
„Czas się wypełnił i bliskie jest Królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię”.
 
autor: ks. Piotr Wojnar