lipiec/sierpień 2005 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 20 Niedziela Zwykła »

Bóg pragnie zbawienia wszystkich ludzi

Drukuj

Pytanie

Czy zastanawialiśmy się kiedykolwiek nad tym, z kim chcielibyśmy dzielić wieczność? Kogo chcielibyśmy mieć obok siebie w niebie? Oczywiście chcemy, by w niebie znaleźli się wszyscy nasi najbliżsi, nasza rodzina, przyjaciele, koledzy… Dla kogo jeszcze zostawilibyśmy tam miejsce? Czy przewidujemy jakąś – przynajmniej małą przestrzeń także dla innych – nieznanych nam jeszcze ludzi? Czy jest tam miejsce dla ubranych w sari kobiet z Indii, albo Papuasów w przepaskach na biodrach, dla ubogich mieszkańców Afryki, Ameryki Południowej? Czy przewidzieliśmy miejsce dla tych, którzy ubierają się inaczej od nas, którzy mówią innym językiem, po prostu dla innych?

 

 

 

Otworzyć drzwi Chrystusowi

 

Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi. Nikogo nie wyklucza. Nikomu nie zamyka drogi do zbawienia. Jan Paweł II w czasie inauguracji swojego pontyfikatu wołał z Rzymu do wszystkich ludzi: “otwórzcie drzwi Odkupicielowi!”. To wołanie powtarzał później wszędzie, gdzie tylko poprowadził Go Pan. Z tym wołaniem przemierzył wzdłuż i wszerz całą ziemię. Wołanie Papieża dotarło pod strzechę afrykańskiej chaty z liści palmowych i pod lodową kopułę eskimoskiego igloo. To samo wołanie rozbrzmiewało w szklanych biurowcach wielkich międzynarodowych organizacji i w południowoamerykańskich czy azjatyckich slumsach, w siedzibach parlamentów i rządów, ale także w halach fabrycznych, kopalniach i hutach, na placach wielkich miast i w ubogich małych wioskach na całym świecie, na stadionach, w szpitalach i więzieniach… Jan Paweł II przypominał, że Bóg kocha wszystkich ludzi i że za wszystkich umarł Jezus, że Bóg wszystkich prosi, aby pozwolili Mu wejść do swojego serca, odmienić swoje życie, zaszczepić sobie w sercu nadzieję życia wiecznego. Drzwi serca każdego człowieka powinny otworzyć się dla Chrystusa, gdyż tylko On jest Zbawicielem – jedynym Zbawicielem świata.

 

Teoretycznie wszyscy się z tym wołaniem Jana Pawła II zgadzamy. Dla nas – wierzących członków Kościoła XXI wieku, Kościoła ubogaconego nauką Soboru Watykańskiego II nie stanowi już żadnej rewelacji doktryna mówiąca o tym, że Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi i że wszyscy ludzie mogą się zbawić. Sobór Watykański II uczy, że nawet ludzie, którzy formalnie znajdują się poza Kościołem, gdyż nie mieli okazji, by usłyszeć Dobrą Nowinę, mogą znaleźć swoje miejsce w Bożym raju, jeśli tylko starają się dobrze przeżyć swoje życie, jeśli nie czynią nikomu krzywdy i żyją zgodnie ze swoim sumieniem.

A więc Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi. Boża miłość nie jest związana z żadną konkretną rasą lub narodowością, kolorem skóry, kulturą, stylem ubierania się, sposobem wyrażania. Przez wieki Bóg przygotowywał ludzkość do tej radosnej nowiny. To prawda, że wybrał sobie jeden naród powierzając mu skarb objawienia. To prawda, że w tym konkretnym narodzie przygotował miejsce dla swojego umiłowanego Syna. Jednakże nawet w czasach Starego Testamentu Bóg nigdy nie ograniczał swojej życzliwości wyłącznie do Narodu Wybranego. Już Abrahamowi zapowiedział, że stanie się błogosławieństwem dla wszystkich narodów. Przez proroków wyjaśniał, że propozycja zbawienia skierowana jest do wszystkich ludzi i że właśnie przez ten naród, który szczególnie umiłował, zbawienie będzie mogło dotrzeć do wszystkich ludów i narodów. Słyszeliśmy o tym w pierwszym czytaniu z księgi proroka Izajasza. W nowej Jerozolimie, w nowej świątyni znajdą swoje miejsce wszyscy ludzie – nawet, jeśli będą się inaczej ubierać, nawet, jeśli będą mówić innymi językami, nawet, jeśli będą mieszkać daleko od Ziemi Obiecanej. Kryterium przynależności do królestwa Bożego nie jest bowiem ubiór, język, czy kolor skory, miejsce zamieszkania, czy stan posiadania. Ważne jest otwarte serce i pragnienie Boga. Ważne jest to pragnienie, jakie wyraziła uboga pogańska kobieta z dzisiejszej ewangelii. Bóg nie odwraca się od tych, którzy Go pragną, którzy Go szukają.

 

 

 

Otworzyć drzwi człowiekowi

 

Wydaje się, że wszyscy rozumiemy dobrze ten zbawczy uniwersalizm. Akceptujemy naukę Kościoła o tym, że możliwość zbawienia nie ogranicza się tylko wyłącznie do nas – katolików, a nawet nie ogranicza się wyłącznie do chrześcijan. Jesteśmy nawet w stanie przyznać, że ci, którzy nie uznają żadnego boga także mają szansę się zbawić, tak nas przecież uczy Kościół. Jest jednak coś, co sprawia nam czasem trudność – chodzi o praktyczne zastosowanie tej prawdy w naszym życiu. Pozostańmy przy obrazie zostawionym przez Jana Pawła II – drzwi, otworzyć drzwi. Każdy człowiek jest wezwany, by otworzyć Bogu drzwi do swojego serca. I każdy człowiek jest osobiście odpowiedzialny za ich otwarcie. Od tego zależy jego własne zbawienie. Czy jednak dzisiaj nie powinniśmy się zastanowić nad tym, że istnieją jeszcze inne drzwi, drzwi, które także powinny zostać otwarte na oścież. To drzwi, które my musimy otworzyć dla innych.

 

Przed drzwiami Kościoła – wspólnoty wierzących – stoją ludzie wszystkich ras, narodów i kolorów skory. W środku za drzwiami stoimy my, chrześcijanie. Ci wszyscy ludzie z różnych narodów, ludów i języków bardzo często nie wchodzą do Kościoła, gdyż my – gospodarze nie umiemy lub nie chcemy tych drzwi przed nimi otworzyć. Dobrze nam w środku – wszyscy znajomi, wiemy, czego się możemy po nich spodziewać. Solidne mury budowli dają nam poczucie bezpieczeństwa. Ludzie, wśród których się obracamy to nasi znajomi. Rozumiemy ich język, ubierają się podobnie jak my, zachowują się podobnie. Tymczasem ci nowi – tłoczący się u wejścia – jakoś nie wzbudzają naszego zaufania. Nie rozumiemy ich, boimy się, żeby nie spowodowali zamieszania, bo przecież jakoś inaczej się zachowują, inaczej klękają, jakoś inaczej niż my się modlą, inaczej śpiewają… Ci ludzie myślą inaczej niż my. Może lepiej niech więc sobie już zostaną tam, gdzie dotychczas. Nie chcemy nowych kłopotów. Nam jest dobrze tak, jak jest…

 

 

 

Bezcenny skarb wiary

Bóg chce zbawić wszystkich ludzi. I wcale nie chce ich wszystkich wcisnąć w jednakowe ubrania. W dzień Pięćdziesiątnicy ukazało się prawdziwe oblicze Kościoła. Partowie, Medowie, Grecy, Żydzi oraz mieszkańcy Kapadocji usłyszeli Dobrą Nowinę w ich własnym języku. I dzisiaj mamy możliwość przeżywać podobne dni pięćdziesiątnicy. Pamiętam mój pierwszy kapłański wyjazd z młodzieżą na Światowy Dzień Młodzieży w Częstochowie. Mieliśmy tam okazję zobaczyć, spotkać się z setkami tysięcy młodych ludzi z różnych części świata. Okolice Jasnej Góry zaroiły się różnokolorowymi flagami i strojami. Młodzi ludzie z różnych stron świata, ubrani w różnokolorowe stroje, mówiący wszystkimi językami świata tańczyli, śpiewali, modlili się razem. Można było poczuć powiew Ducha Świętego. Łatwo było sobie wyobrazić atmosferę jaka panowała w Jerozolimie po zesłaniu Ducha Świętego. Naszym zadaniem jest, by tak było zawsze. By w Kościele znaleźli swoje miejsce wszyscy ludzie. Otwórzmy więc przed nimi drzwi naszych serc. Bogu nie trzeba przypominać, że chce zbawić wszystkich ludzi. On o tym pamięta. To my musimy każdego dnia otwierać nasze serca na innych, pamiętając, że być w Kościele to wielki dar ale także wielkie zadanie. Tak wielu ludzi czeka jeszcze na Dobrą Nowinę. Tak wielu ludzi czeka chociażby na mały okruszek…

 

autor: ks. Czesław Noworolnik