Obraz człowieka wierzącego
Wierząca poganka
Bohaterka dzisiejszej Ewangelii, kobieta kananejska, poganka, zatroskana matka nie może nie wzbudzać naszej sympatii. Prawdopodobnie wiele już słyszała o tym niezwykłym człowieku z Nazaretu, o Jego nauczaniu i cudach, których dokonywał. W bezpośrednim kontakcie z Jezusem, zyskuje nagle trudną do wytłumaczenia pewność, że tylko On może pomóc jej córce. Nie przejmuje się pogardą, jaką Żydzi okazują poganom; może nawet nie wie, że wypływa ona ze świadomości bycia narodem wybranym. Nic nie jest w stanie jej zniechęcić: ani niechęć uczniów, ani początkowe milczenie Jezusa, ani Jego szorstko brzmiąca odmowa. Nawet przyznaje Jezusowi rację. Nie ma najmniejszego zamiaru podawać w wątpliwość, że jest On posłany tylko do Żydów. Ale uważa, że to nie stanowi żadnej przeszkody, by mógł jej pomóc. Dla niej może zrobić wyjątek. Ona wie, że nic się jej nie należy, że niczego nie może żądać od Jezusa. Ona może jedynie pokornie prosić. Tego przecież – jak myśli – nikt nie weźmie jej za złe. I tak oto z prośby tej zmartwionej matki płynie ogromna ufność, niczym niewzruszona wiara w moc i pomoc Jezusa. Z pewnością nie była to wiara w Syna Bożego, Zbawiciela, bo skąd ta kobieta miałaby to wiedzieć. Była to wiara w Jezusa, charyzmatycznego kaznodzieję i cudotwórcę, wiara w Jego osobę, Jego nadprzyrodzoną moc, wiara w Jego dobroć i miłosierdzie.
“Zbawienie bierze początek od Żydów”
Dlaczego więc Jezus potraktował ją początkowo tak chłodno? Trzeba pamiętać, że w słowach dzisiejszej Ewangelii pobrzmiewa echo pytania, jakie zadawały sobie pierwsze pokolenia chrześcijan, pytania o los narodu wybranego, spośród którego wielu odrzuciło Jezusa, nie rozpoznając w Nim zapowiadanego Mesjasza. Tym palącym problemem zajmuje się też św. Paweł w czytanym dziś fragmencie Listu do Rzymian. Apostoł Narodów jest przekonany o słuszności głoszenia Ewangelii Jezusa poganom, wierzy jednak głęboko, że Bóg nie odrzucił na zawsze Żydów i nie wyłączył ich ze swojego dzieła zbawienia. Jak słyszeliśmy: “Dary łaski i wezwanie Boże są nieodwołalne”. Bóg nie wycofuje się z raz danych obietnic i nie cofa okazanej miłości. Zbawi zatem i Żydów, ale nie dlatego, że im – jako członkom narodu wybranego – to zbawienie się należy, lecz dlatego, że Bóg im – tak samo jak poganom – okazuje swoje bezgraniczne, niczym niezasłużone miłosierdzie.
Na opowiadanie z dzisiejszej Ewangelii trzeba spojrzeć również przez pryzmat problemu wybrania i odrzucenia Izraela. Święty Mateusz podaje w wielu miejscach w swojej Ewangelii, że Chrystus spotykał się często z większą wiarą u pogan, niż u Żydów. U pogan odkrywał Jezus prawdziwą wiarę i gotowość do nawrócenia: “Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary” – powiedział Jezus, widząc postawę setnika z Kafarnaum, który prosił Go o uzdrowienie syna (Mt 8,10).
Taką postawę odkrywa Jezus również i u kobiety z dzisiejszej Ewangelii: “O niewiasto, wielka jest Twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”. W rozmowie z Samarytanką u studni Jakuba Jezus powiedział: “Zbawienie bierze początek od Żydów” (J 4,22). Również i w tym miejscu nie pozwala na pojawienie się co do tego choćby najmniejszych wątpliwości. Jednakże warunek osiągnięcia zbawienia jest taki sam zarówno dla Żydów, jaki i dla pogan: wiara.
Nasza wiara
Problematyka wybrania czy odrzucenia narodu wybranego nie jest już dla dzisiejszych pokoleń chrześcijan tak bardzo istotna. Dla większości z nas jest oczywiste, że przed Bogiem wszyscy ludzie są równi. Bóg nie faworyzuje nikogo. Ale mimo to dzisiejsza ewangelia stawia wiele ważnych pytań, które zmuszają nas do refleksji.
Przede wszystkim jest to pytanie o naszą wiarę. Jezus chwali wielkość wiary kobiety kananejskiej i jednocześnie boleje nad niewiarą Żydów. Jego rodacy mieli bardzo konkretne wyobrażenia o obiecanym Mesjaszu. Poza tym uparcie bronili swojego uprzywilejowanego miejsca wśród innych narodów. Jezus nie pasował do ich wizji i schematów myślenia: “Czy może być co dobrego z Nazaretu?” – powiedział Natanael, gdy Filip oznajmił mu: “Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz” (J 1,45-46).
A może i nasza wiara to zespół konkretnych wyobrażeń, oczekiwań i utartych schematów myślenia? Czyż nie ma wśród chrześcijan takich ludzi, którzy dokładnie wiedzą, jaki Bóg jest i co powinien czynić? Kiedy jednak Bóg okazuje się być zupełnie inny, niż Go sobie wyobrażali, obrażają się na Niego i pytają rozczarowani: Jak Bóg może coś takiego w ogóle dopuścić? Jeśli coś takiego się dzieje, to chyba Boga nie ma. W centrum wiary tych ludzi nie stoi Bóg, lecz ich własne oczekiwania i pragnienia. Taka wiara nie jest wiarą, której wymaga od nas Jezus. Jak zatem wygląda nasza wiara, moja wiara?
Bóg nikogo nie wyróżnia
Pytanie o naszą wiarę jest jednocześnie pytaniem o nasze odniesienie do innych ludzi. Wielu ówczesnych rodaków Jezusa miało siebie za uprzywilejowanych i pogardzało innymi. Pychę, wynoszenie się nad innych i ich lekceważenie można niestety spotkać także i wśród chrześcijan. Wśród nas są przecież ludzie mieniący się chrześcijanami, a żywiący uprzedzenia względem innych ludzi – i to nie z powodu ich religii, lecz z powodu ich rasy, koloru skóry, narodowości, stylu życia i myślenia. Zapominają, że Chrystus jest Zbawicielem wszystkich ludzi. Jezus umarł dla wszystkich i zmartwychwstał dla wszystkich. Bóg pragnie zbawić wszystkich ludzi i nikogo ani nie wyróżnia, ani nie traktuje po macoszemu.
Modlitwa pełna wiary
Dzisiejsza Ewangelia stawia też pytanie o jakość naszej modlitwy. Kobieta kananejska wierzyła prosto, głęboko, z pasją, gotowa przyjąć wszystko – nawet odmowę. Miała to, czego tak często brakuje naszej modlitwie: pokorę, wytrwałość, cierpliwość i niezłomną wiarę w to, że zostanie wysłuchana.
Wielu z nas powątpiewa w sensowność modlitwy. Wielu z nas ją porzuciło, bo Bóg nie wysłuchał naszych próśb i błagań. Dzieje się tak dlatego, że modlimy się bez wiary. Gdyby nasza modlitwa była pełna wiary, to potrafilibyśmy ufnie powierzyć się Bogu, przyjąć bezwarunkowo Jego wolę. Bóg wysłuchuje każdej modlitwy – choć często inaczej, niż tego oczekujemy. Człowiek wierzący pozostawia jednak Bogu to, w jaki sposób zostanie przez Niego wysłuchany. Jeden skutek takiej modlitwy widać od razu: Człowiek modlący się z wiarą idzie przez życie spokojniej i radośniej.
| partnerzy: |
|
|



Drukuj






