W numerze
 
lipiec/sierpień 2010 » SUGESTIE HOMILETYCZNE » 21 Niedziela okresu zwykłego »

Jedyna droga

Drukuj

Ponad 20 lat temu byliśmy świadkami przedziwnych wydarzeń. Oto coś, co wydawało się wcześniej nierealne, stawało się rzeczywistością. Marzenia, nadzieje wielu Polaków zaczęły przybierać realny kształt – Polska coraz głębiej zaczynała oddychać wolnością. Był to oddech miarowy, spokojny, przywracający zdrowie.

 

Ponad 20 lat temu byliśmy świadkami przedziwnych wydarzeń. Oto coś, co wydawało się wcześniej nierealne, stawało się rzeczywistością. Marzenia, nadzieje wielu Polaków zaczęły przybierać realny kształt – Polska coraz głębiej zaczynała oddychać wolnością. Był to oddech miarowy, spokojny, przywracający zdrowie. Choć na początku daleko było do pełnej sprawności organizmu, potrzeba było długiego procesu leczenia i rekonwalescencji, ale właśnie wówczas pojawiła się iskierka nadziei. Taka sytuacja była wynikiem złożonych procesów. Mogła zaistnieć m.in. dzięki ludziom, którzy wybrali ciasną, wąską bramę. Postawili na prawdę, poświęcając karierę, popularność, wygodną egzystencję, a nawet życie. Kardynał Stefan Wyszyński – więziony i prze­śladowany, ks. Jerzy Popiełuszko – bestialsko zamordowany; ofiary stalinowskiego terroru, gdańscy stoczniowcy, górnicy kopalni „Wujek”, i wielu, wielu innych, którzy poszli wąską, krętą niebezpieczną drogą – drogą prawdy, miłości i sprawiedliwości. Ofiara ich życia ciągle wydaje owoce.
Czasy, w których przyszło nam żyć, stanowią doskonałą ilustrację dzisiejszych czytań liturgicznych. „Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi” (Łk 13,24). Nieprzypadkowo Chrystus kieruje te słowa do nas – chrześcijan. Wybrać chrześcijaństwo to wybrać drogę trudną, która wymaga silnej woli, zaangażowania, wysiłku. Być chrześcijaninem to wybrać ciasną bramę. Cóż to znaczy? Jeśli chcemy choć w części odpowiedzieć na to pytanie, trzeba przyjrzeć się niektó­rym naszym zachowaniom.
Tak często mówi się o pro­blemie zabijania poczętego życia. I dobrze, bo nie wolno milczeć wobec nieprawości i zła, a sprawę trzeba nazywać po imieniu. Bywa, że matka, w której co dopiero obudziło się życie, bez skrupułów poddaje się tzw. zabiegowi, zabija­jąc własne dziecko. Nie przeszkadza w tym obowiązująca, choć niedoskonała ustawa o ochronie życia poczętego. Tłumaczy, że to drugie czy trzecie dziecko, które ma się urodzić, jest nie­chciane, niepotrzebne, że zagraża poziomowi ży­cia rodziny, że nie ma warunków itd. Zatem można, a nawet trzeba je zabić w imię wyżej przytoczonych „racji”. Czyż przyjęcie takiej postawy jest wyborem ciasnej bramy? Albo inna sytuacja typowa dla nas, Polaków. Mąż i ojciec, który przeznacza wszystkie zarobione pieniądze na alkohol, człowiek, którego życie pole­ga na przesiadywaniu całymi dniami przy kuflu piwa czy kieliszku wódki, pozbawiony jakichkolwiek ambicji, planów, marzeń, żyjący po to, by pić. Czyż taki wchodzi przez ciasne drzwi? Inne nasze wady: lenistwo, brak solidności w pracy, nieuczciwość, kradzieże, łapówkarstwo, niewierność, zawiść, niezgoda w rodzinie – czyż to nie szuka­nie drogi szerokiej, wygodnej, bezpiecznej? Taka wiedzie jednak do katastrofy, kończy się tragicznie. To do tych, którzy wybierają taką właśnie drogę, skierowane są słowa z dzisiejszej ewangelii: „Odstąpcie ode mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości” (Łk 13,27). Warto odnieść je do siebie i zastosować w codzienności nawoływanie autora Listu do Hebrajczyków: „Wyprostujcie opadłe ręce i osłabłe kolana. Proste czyńcie ślady nogami” (Hbr 12,12-13). Podejmijmy walkę z wadami, grzechami, które niszczą życie nasze i naszych bliskich. Zacznijmy od siebie. Będzie to na pewno droga trudna, wiodąca przez ciasną, wąską bramę, jednak będzie jedyną drogą, której celem jest wieczne szczęście.
 
autor: ks. Piotr Winkler